Aktualności  
Rekrutacja na bezpłatne szkolenia współfinansowane z Unii Europejskiej

 |   | data: 2010-06-07


Zapraszamy na szkolenie :
" Narzędzia informatyczne wspomagające efektywne zarządzanie firm"


Człowiek - najlepsza inwestycja

 Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
 

 www.efs.gov.pl

 

  

więcej..

Kto może wziąć udział w szkoleniu: pracujące osoby dorosłe z województwa śląskiego, pragnące podnieść posiadane kwalifikacje w zakresie efektywnego wykorzystania narzędzi informatycznych 

Koszt szkolenia: bezpłatnie (pełne dofinansowanie)

Matriał dydaktyczny: Komputer z oprogramowaniem Asseco WAPRO Wf-Mag

Rodzaj szkolenia: Warsztaty - każdy uczestnik szkolenia ma dostęp do komputera i ćwiczy w praktyce to czego się dowiedział

Czas trwania: 2 dni (2 x 8 godzin) od godz. 9:00 do godz.17:00

Miejsce szkolenia : STARA STRZECHA , ul. Podjazdowa 21, 41-203 Sosnowiec (Sosnowiec - Milowice)

Terminy szkoleń : Do ustalenia (w zakresie 1.08.2010 - 31.07.2011)

Okres trwania szkoleń : 1.08.2010 - 31.07.2011)

Terminy najbliższych szkoleń:  9-10.09 ; 23-24.09 ; 7-8.10 ;14-15.10 ; 28-29.10 ; 04-05.11 ; 18-19.11 ; 02-03.12 ; 16-17.12 ; 


 

Program szkolenia :
1. Przygotowanie do pracy z oprogramowaniem wspomagającym zarządzanie
2. Gospodarka magazynowa
3. Kartoteki w systemie WF-Mag dla Windows
4. Raporty w systemie WF-Mag dla Windows
5. Zaawansowane funkcje w systemie
6. Omówienie Zasad Zarządzania Oprogramowaniem
7. Podsumowanie, dyskusja

Trenerzy prowadzący szkolenie: 2 osoby z wieloletnim stażem przy pracach wdrożeniowych oprogramowania dla MŚP, znające specyfikę rynku oraz jego potrzeby

DO POBRANIA
   Dokładny zakres szkolenia
Jeżeli są Państwo zainteresowani szkoleniem to proszę o wypełnienie formularza zgłoszeniowego, kontakt telefoniczny lub zapraszamy do odwiedzenia siedziby naszej firmy.
Formularz zgłoszeniowy www.efs.xc.com.pl




  
Zorganizowana akcja europejskiej policji przeciwko piratom

 

Aż 14 europejskich państw wzięło udział w zorganizowanej akcji przeciwko piratom internetowym. Operacja planowana była od dwóch lat.

Jak donosi serwis TorrentFreak, policja w 14 krajach weszła dzisiaj do domów osób podejrzanych o piractwo internetowe. Akcja objęła między innymi Czechy, Węgry, Szwecję, Holandię, Belgię, Norwegię, Anglię, Włochy i Niemcy. Przede wszystkim skupiono się jednak na szwedzkich piratach. Policjanci wkroczyli do prywatnych domów w Sztokholmie, a także do Uniwersytetu w Umea. Najprawdopodobniej na skutek dzisiejszej akcji zablokowano znany serwis The Pirate Bay. Głównym celem operacji była jednak likwidacja tak zwanej „piramidy pirackiej”, czyli osób rozpowszechniających w Sieci nielegalnie materiały, a także udostępniających swoje serwery piratom. Policjanci korzystali z danych adresowych ujawnionych przez operatorów na podstawie podanych adresów IP.
W wyniku operacji przejęto komputery i serwery, z których korzystali piraci. Według serwisu Aftonbladet, w Szwecji aresztowano 4 osoby, zajęto też biura dwóch dostawców Internetu. Paul Pinter koordynujący akcję w tym kraju, zdementował plotki jakoby operacja była wymierzona w kontrowersyjny serwis WikiLeaks zajmujący się publikowaniem tajnych dokumentów rządowych i korporacyjnych. Nie jest jeszcze znany pełen zakres przeprowadzonej dzisiaj akcji.


  
Wystartował wortal bezpieczeństwa Gmit.pl

 

W dniu dzisiejszym wystartował wortal bezpieczeństwa Gmit.pl.

Na stronach gmit.pl można znaleźć materiały dotyczące bezpieczeństwa informatycznego naszych dzieci oraz w domu i firmie.
Choć zakres publikacji jest szeroki, wortal nie ogranicza się jedynie do teoretycznej i edukacyjnej wiedzy
ale również zawiera elementy praktycznego podejścia do zagadnień bezpieczeństwa. Dostępnych jest wiele testów w tym:
  • testy penetracyjne,
  • antywirusowe,
  • stanu aktualizacji aplikacji i systemów,
  • antyspamowe

wykonywanych zdalnie za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Na stronach wortalu dostępnych jest wiele różnego typu oprogramowania wraz z dokładnym opisem podzielonego w grupach w/g zastosowania, wiele opracowań oraz gotowych szablonów dokumentów przydatnych do wykorzystania w codziennej pracy działów IT.

 Nie zabrakło też aktualności z świata informatyki dotyczących oczywiście zagadnień bezpieczeństwa i legalności.  

 

 


  
Czterech przedsiębiorców zatrzymanych za używanie nielegalnego oprogramowania

 |  Źródło: KWP Opole  | data: 2010-07-14

Funkcjonariusze zwalczający przestępczość gospodarczą zatrzymali czterech właścicieli firm, którzy korzystali z nielegalnego oprogramowania. Wartość programów oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przedsiębiorcom grozi do 5 lat pozbawienia wolności za użytkowanie programów bez licencji w celu uzyskania korzyści majątkowej.

7 lipca policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą z KWP w Opolu wraz z funkcjonariuszami z Olesna i Dobrodzienia ujawnili w dwóch opolskich firmach pirackie oprogramowanie, w tym m.in. systemy operacyjne Microsoft oraz programy do nawigacji samochodowej. Na miejscu policjanci zabezpieczyli laptop, dysk twardy, karty pamięci, nawigację samochodową i płyty CD. Trzej mężczyźni (31-latek z Olesna oraz 24 i 27-latek z Dobrodzienia) usłyszeli już zarzuty

Następnego dnia policjanci z KWP w Opolu wraz z funkcjonariuszami z Namysłowa udali się do kolejnych dwóch firm, tym razem w Namysłowie. W jednej z tamtejszych agencji reklamowych ujawnili nielegalne oprogramowanie warte 30 tys. złotych, w tym m.in. programy Adobe Reader oraz Corel. W trakcie przeszukania okazało się także, że firma używa podrobionych wzorów Playboya. Zabezpieczono laptopa, dysk twardy oraz płyty CD i DVD. W drugiej namysłowskiej firmie policjanci ujawnili pirackiego Corela i Borlanda oraz zabezpieczyli laptopa i pendriva. Teraz 27-latek i 25-latek odpowiedzą za korzystanie z nielegalnego oprogramowania, a 27-latek dodatkowo za używanie znaków firmowych bez zezwolenia.

Za posiadanie nielegalnego oprogramowania kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności nawet do 5 lat


  
Audyt bezpieczeństwa informatycznego – inwestycja w przyszłość firmy

 |  Źródło: www.optimapartners.pl  | data: 2010-07-07

Internetowi przestępcy nie dają o sobie zapomnieć. Media regularnie donoszą o głośnych włamaniach na strony firm i instytucji. Na początku stycznia b.r. niezidentyfikowany haker na krótko opanował oficjalną stronę prezydencji Hiszpanii w Unii Europejskiej. Na witrynie, zamiast zdjęcia premiera Hiszpanii Jose Luisa Zapatero, znalazł się wizerunek Jasia Fasoli. Konsekwencją takich żartów jest nadszarpnięty wizerunek, bardzo często jednak przestępcy mają o wiele poważniejsze cele – kradzież danych, kradzież tożsamości, oszustwa finansowe, paraliż komunikacyjny, nadużycia.

Rozwiązaniem służącym podniesieniu poziomu bezpieczeństwa jest przeprowadzenie w firmie audytu bezpieczeństwa informatycznego, który wskaże obszary wymagające usprawnień.

Na firmy na całym świecie czyhają coraz bardziej wyrafinowane ataki ze strony ceberprzestępców. Respondenci biorący udział w corocznym badaniu CSI Computer Crime and Security Survey 2009 zanotowali wzrost nadużyć finansowych (19,5% w porównaniu do 12% w roku 2008), infekcji złośliwym oprogramowaniem (29,2% w 2009 roku, 21% w roku poprzednim), kradzieży haseł (17,3% w porównaniu do 9% w roku poprzednim), defacement, czyli włamań na strony internetowe, prowadzących do zmiany wyglądu strony (13,5 % przy 6% w roku poprzednim). Według raportu Paradoks bezpieczeństwa opublikowanego przez firmę McAfee, w roku 2009 połowa średniej wielkości firm z całego świata zauważyła większą liczbę incydentów związanych z bezpieczeństwem niż rok wcześniej, a przeciętne straty z ich powodu wyniosły aż 43 tys. dolarów. Lekceważenie kwestii bezpieczeństwa informatycznego to ryzyko wielkich strat, które negatywnie wpływają na kondycję firmy przez wiele lat i które często wielokrotnie przewyższają koszt przeprowadzenia audytu.
 
więcej..

Audyty bezpieczeństwa informatycznego są normą w większości dużych firm, w małych i średnich przedsiębiorstwach takie działania nie są jednak powszechne. Najlepszym rozwiązaniem jest regularne przeprowadzanie audytu – „profilaktyka” jest najskuteczniejszą formą podnoszenia poziomu bezpieczeństwa firmy. Istnieją także sytuacje wyjątkowe, w których specjaliści zalecają zaplanowanie dodatkowego audytu bezpieczeństwa informatycznego.

Dodatkowa kontrola jest niezbędna na przykład po stwierdzeniu włamania. Taka sytuacja wymaga identyfikacji przyczyny naruszenia bezpieczeństwa w firmie i doprowadzenia do wykrycia sprawcy. Przeprowadzenie takiego audytu powinno prowadzić nie tylko do wskazania sprawcy, ale także do powstania szczegółowego planu usprawnienia zabezpieczeń, co będzie prowadziło do uniknięcia takich sytuacji w przyszłości.

Bardzo ważną przyczyną przeprowadzenia audytu bezpieczeństwa informatycznego jest połączenie dwóch przedsiębiorstw – kontrola przejmowanego przedsiębiorstwa pozwala inwestorowi na dokładne zapoznanie się z ryzykiem powiązanym z przejmowaną firmą. Audyt bezpieczeństwa jest także powszechnie stosowany podczas nawiązywania współpracy biznesowej między firmami, szczególnie w obszarze outsourcingu z wykorzystaniem systemów IT, dzieje się tak zwłaszcza wtedy, kiedy kooperacja opiera się na wspólnym rynku UE.

Firmy przeprowadzają audyt bezpieczeństwa w związku ze zmianą osób zarządzających i odpowiadających za bezpieczeństwo – jest to doskonała okazja do poznania przez nowego zarządzającego zastanego status quo, co pozwala na lepszą ocenę osiągnięć tego specjalisty po upływie określonego czasu. Innym ważnym powodem przeprowadzenia audytu jest wdrożenie nowego oprogramowania, co umożliwia sprawdzenie, czy system został prawidłowo skonfigurowany i wdrożony oraz czy spełnia wymagania bezpieczeństwa przedsiębiorstwa.



Powszechną tendencją obserwowaną wśród polskich firm jest decydowanie się na audyt bezpieczeństwa informatycznego w celu uzyskania jednego z certyfikatów poświadczających odpowiedni poziom bezpieczeństwa.

Coraz częściej przedsiębiorstwa starają się o certyfikat zgodny z normą ISO 27000. Standard ten stanowi podstawę organizacji procesu zarządzania bezpieczeństwem informacji w firmie. Firma starająca się o taki certyfikat musi zaplanować cykl audytów. Audyt zerowy przeprowadza się w celu wykrycia obszarów, które nie spełniają wymagań normy, a jego wyniki służą do wskazania elementów, które wymagają poprawy. Jeśli firma jest już gotowa na proces certyfikacji, licencjonowana firma przeprowadza audyt certyfikacyjny. Jeśli nie zostaną stwierdzone nieprawidłowości, firma otrzymuje certyfikat. Utrzymanie certyfikatu zgodnego z normą ISO 27000 wymaga przeprowadzania okresowych audytów, mających na celu potwierdzenie tego, że firma w dalszym ciągu spełnia określone wymagania – mówi Mariusz Pawłowski, Partner Zarządzający w firmie Optima Partners. - Uzyskanie takiego certyfikatu ma na celu nie tylko zwiększenie poziomu bezpieczeństwa informatycznego w przedsiębiorstwie, ma także wymiar prestiżowy i wiąże się z wzmocnieniem pozycji firmy w środowisku biznesowym – wyjaśnia Mariusz Pawłowski.

Pomimo ogromu zagrożeń polskie firmy zdają się je bagatelizować. Według polskiej edycji badania na temat bezpieczeństwa informacji w Internecie firmy Deloitte i portalu Gazeta.pl z 2009 roku, Polscy przedsiębiorcy oszczędzają na bezpieczeństwie w czasie kryzysu. Można zaobserwować jedynie minimalny wzrost budżetu przeznaczonego na ten cel w obszarze IT, znacznie mniejszy niż w innych sektorach związanych z IT. Dlaczego polscy biznesmeni nie dostrzegają korzyści, jakie płyną z inwestowania w zabezpieczenia, w tym w audyty bezpieczeństwa informatycznego? Być może dlatego, że korzyści te są trudne do oceny w krótkiej perspektywie – wszak dopóki firma nie padnie ofiarą przestępców internetowych lub nieuważnych pracowników, nie jest łatwo oszacować, jakie straty powstaną po zmniejszeniu budżetu przeznaczonego na bezpieczeństwo IT.




  
Jak Microsoft śledzi piratów

 |  Film pochodzi z serwisu Lookr.tv  | data: 2010-06-21




 

 


  
Zakończenie audytu w firmie TMS Poland

 |  xc  | data: 2010-06-16

 

Gratulujemy Firmie TMS Poland Sp.z o.o., zakończenia z sukcesem audytu legalnosci . Firma ta używa tylko legalnego oprogramowania oraz posiada wdrożone procedury zarządzania oprogramowaniem.
W ramach przeprowadzonego audytu została pozytywnie zweryfikowana cała infrastruktura IT firmy.
Mozemy śmiało potwierdzić, iż TMS Poland Sp.z o.o. jest firmą która w pełni rozumie wartości ochrony praw autorskich stając się znakomitym przykładem dla innych firm.
Potwierdzeniem przeprowadzonego audytu są certyfikaty firm Microsoft i X-COM.


TMS-MS
TMSXC
TMS
  
Zakończenie audytu w firmie Nordica Elektronics

 |  xc  | data: 2010-06-16

 

Gratulujemy Firmie Nordica Elektronics Sp.z o.o., która używa tylko legalnego oprogramowania oraz posiada wdrożone procedury zarządzania oprogramowaniem.
W ramach przeprowadzonego audytu została pozytywnie zweryfikowana infrastruktura oprogramowania Nordica Elektronics.
Potwierdzeniem przeprowadzonego audytu są certyfikaty firm Microsoft i X-COM.


NordicaMS
Nordica
nordicaxc
  
Od dziś za rozpowszechnianie nagrań z amatorskim seksem można pójść do więzienia

 |  Źródło: Dziennik Internautów  | data: 2010-06-08

Dziś wchodzi w życie duża nowelizacja prawa karnego. W zmienionym Kodeksie karnym zaostrzono m.in. kary za przestępstwa pedofilskie. Wprowadzono też karę już za samo złożenie przez internet propozycji seksualnej osobie poniżej lat 15 (tzw. grooming). Surowo ukarani mogą też jednak zostać miłośnicy nagrań zawierających amatorski seks.

Tak zwana wielka nowelizacja prawa karnego (największa od dwunastu lat), uchwalona w listopadzie zeszłego roku, wprowadza m.in. karanie propagowania tzw. dobrej pedofilii - czyli przekonywania, że kontakty seksualne z dziećmi nie muszą ich krzywdzić (nowy art. 200b Kodeksu karnego). Czyn taki jest zagrożony karą do dwóch lat więzienia.

Taką samą karą jest zagrożone składanie przez internet małoletniemu propozycji seksualnych (tzw. grooming) - nowy art. 200a §2 kk.

Co ciekawe, surowej karze (aż do 3 lat więzienia) podlega również już samo nawiązanie kontaktu z osobą poniżej lat 15 w zamiarze spotkania z nią (przy użyciu groźby, ale nie tylko) w celu popełnienia przestępstwa seksualnego. Z całym poparciem i szacunkiem dla walki z pedofilią to moim zdaniem dość karkołomna konstrukcja (również pod względem dowodowym), która może stać się potencjalnie polem dla wielu nadużyć:

Art. 200a.
§ 1.
Kto w celu popełnienia przestępstwa określonego w art. 197 § 3 pkt 2 lub art. 200, jak również produkowania lub utrwalania treści pornograficznych, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej nawiązuje kontakt z małoletnim poniżej lat 15, zmierzając, za pomocą wprowadzenia go w błąd, wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania sytuacji albo przy użyciu groźby bezprawnej, do spotkania z nim,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Z drugiej strony być może rzeczywiście w walce z pedofilią nie ma co przebierać w środkach? Nowela wprowadza też m.in. zakaz potajemnego utrwalania i rozpowszechniania (również w internecie) nagich wizerunków osób lub przebiegu kontaktów seksualnych. Stanowi o tym nowo dodany do Kodeksu karnego art. 191a:

Art. 191a.
§ 1.
Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

więcej..


Konstrukcja też wydaje się ciekawa, bo co jeżeli ktoś wszedł w posiadanie amatorskiego nagrania z zarejestrowanym stosunkiem seksualnym osób, wśród których była choć jedna, która nie wyraziła na to zgody i np. nie wiedząc o tym rozpowszechnił dalej to nagranie?

Abstrahuję w tym momencie od kwestii ewentualnego naruszenia praw autorskich czy dóbr osobistych poszczególnych osób na nagraniu. Chodzi mi natomiast o potencjalną bardzo surową odpowiedzialność karną dla takiej osoby - nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Z drugiej strony, pod pewnymi warunkami, karane jest już samo utrwalanie wizerunku nagiej osoby lub "osoby w trakcie czynności seksualnej". Oczywiście, jeżeli jest to robione przy użyciu przemocy lub groźby bezprawnej, to rozumiem penalizację takiego zachowania.

Co jednak się kryje pod pojęciem podstęp? Jeżeli mąż chce sobie sfilmować seks z żoną bez jej wiedzy wyłącznie na swój własny prywatny, intymny użytek i w tym celu ukryje w małżeńskiej alkowie kamerę, to już jest podstęp? Czy może nie jest? A co jak się pokłócą, będzie rozwód i przy przeprowadzce żona odkryje nagranie i z czystej życiowej zemsty "za wszystko" zgłosi je do prokuratury?

A co gdy mąż zrobi nad ranem nagiej śpiącej żonie zdjęcie, żeby je sobie trzymać "tylko dla swoich oczu", prywatnie w komórce?

Rafał CisekCiekawe, jak się rozwinie się praktyka stosowania nowych przepisów o przestępstwach seksualnych w internecie. Z jednej strony popieram jak najbardziej walkę z pedofilią, z drugiej strony obawiam się, czy zbytnia penalizacja pewnych zachowań w przypadku sytuacji niejednoznacznych i bardzo intymnych nie doprowadzi do nadużywania przepisów karnych o przestępstwach seksualnych.

Rafał Cisek, radca prawny, współpracownik Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej (CBKE), twórca serwisu prawa nowych technologii NoweMEDIA.org.pl, ekspert w zakresie prawnych aspektów komunikacji elektronicznej.




  
Zielone światło dla faktur wysyłanych eMailem

 |  Źródło: bankier.pl  | data: 2010-05-24

 

Od kilku lat przedsiębiorcy walczą o możliwość wysyłania i przechowywania faktur w wersji elektronicznej. Obecne przepisy zezwalają na taką praktykę tylko wówczas, gdy faktura jest opatrzona bezpiecznym podpisem elektronicznym. To z kolei wiąże się z kosztem, którego firmy nie chcą ponosić. Wyrok NSA może to zmienić.

W czwartkowym wyroku Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że faktura wysłana mailem lub faksem jest tak samo ważna, jak ta w formie papierowej (sygn. II FSK 1444/09). To prawdziwy przełom. Dotąd sądy odrzucały możliwość przesyłania faktur VAT nieopatrzonych e-podpisem.

„Papierowe” cyber-faktury

Wszystko zaczęło się parę lat temu, gdy spółka zwróciła się z zapytaniem do Ministerstwa Finansów, czy w oparciu o unijne dyrektywy istnieje możliwość rozliczenia kwoty podatku VAT na podstawie faktur i faktur korygujących otrzymanych drogą elektroniczną lub faksem i niebędących fakturami elektronicznymi z bezpiecznym podpisem elektronicznym. Jednocześnie firma argumentowała, że żaden z przepisów rozporządzenia w sprawie m.in. wystawiania faktur i sposobu ich przechowywania nie wymaga, aby dla powstania faktury niezbędne było jej wydrukowanie, bądź wypisanie na papierowym blankiecie. Firma zwróciła także uwagę na fakt, że polskie przepisy VAT dotyczące wystawiania faktur powstały w innym kontekście realiów obrotu gospodarczego i nie przystają do obecnej rzeczywistości.

Dyrektor Izby Skarbowej, wypowiadając się w imieniu resortu, uznał, że taka praktyka jest niezgodna z prawem. Spółka złożyła więc skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, który ją odrzucił (sygn. I SA/Kr 97/09). Następnie sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten przyznał rację podatnikowi

więcej..

Impas przełamany, ale problem pozostał

Ustne uzasadnienie wyroku to jeszcze za mało, aby przedsiębiorcy mogli odetchnąć z ulgą. Zainteresowani czekają teraz na uzasadnienie pisemne, co pozwoli przeprowadzić odpowiednie zmiany w przepisach. Póki nie zostanie wydana nowelizacja, fiskus z pewnością wciąż będzie odrzucał taką formę dokumentu księgowego.

Nadal też przedsiębiorcy będą „składali na pół” wydruk z e-maila, aby „faktura” wyglądała, jakby była przesłana pocztą. Bo przecież nie jest tajemnicą, że faktury w PDF-ie są w powszechnym użytku. Sprzyja temu fakt, że zgodnie z prawem polskim i wspólnotowym na fakturze VAT nie musi być ani podpisu podatnika, ani pieczęci firmy. Co jest oczywiste dla jednych, dla innych być nie musi, dlatego też warto podpisywać faktury dla celów dowodowych.

Krok w dobrym kierunku

Stanowisko wygłoszone przez NSA to zwiastun zmian, które mogą przynieść przedsiębiorcom ogromne korzyści. Według firmy Roland Berger, większość wydatków związanych z obsługą korespondencji w firmach pochłania wysyłka papierowych faktur. Autorzy raportu zleconego przez Krajową Izbę Rozliczeniową szacują, że wysyłanie faktur mailem może przynieść przedsiębiorcom oszczędności rzędu nawet 70 proc. kosztów tworzenia, przechowywania i przesyłania faktur papierowych.




  
Zakończenie audytu w firmie GRAFFITI STUDIO

 |  X-COM  | data: 2010-05-20

 

Gratulujemy Firmie Graffiti Studio Sp.z o.o., która używa tylko legalnego oprogramowania oraz posiada wdrożone procedury zarządzania oprogramowaniem.
W ramach przeprowadzonego audytu kolejny raz została pozytywnie zweryfikowana infrastruktura oprogramowania Graffity Studio.
Potwierdzeniem przeprowadzonego audytu są certyfikaty firm Microsoft i X-COM.

 


Graffiti Studio Sp. z o.o.-2
certyfikat X-COM
Graffiti
  
Na kryzys... outsourcing

 |  Źródło: Gazeta małych i Średnich Przedsiębiorstw  | data: 2010-05-18

 

W obecnych czasach, zdaniem wielu analityków, kiedy większość firm zmuszona jest do niejednokrotnie drastycznych oszczędności oraz nieustannej optymalizacji i racjonalizacji kosztów operacyjnych, outsourcing z pewnością zyska na popularności jako narzędzie istotnie wspomagające politykę firm nastawionych na dodatni wynik finansowy w czasie kryzysu.
 

Zawsze, kiedy mówi się o outsourcingu, pojawia się pytanie – ile firma dzięki niemu zaoszczędzi? Zlecając na zewnątrz pewne funkcje przedsiębiorstwa, np. księgowe czy kadrowo-płacowe należy przeanalizować całkowity koszt wykonywania zlecanych funkcji we własnym zakresie. W praktyce firmy często porównują koszt outsourcingu wyłącznie z kosztem zatrudnienia własnych specjalistów zajmujących się daną dziedziną.

Zbyt często nie uwzględniają przy tym kalkulacji oszczędności związanych z „uwolnieniem” środków obrotowych, wynikającej z „uwolnienia” poprawy przepływów finansowych czy możliwości uzyskania dodatkowych przychodów z wykorzystywania zwolnionych pomieszczeń, ze zwiększania „wolnego” czasu osób dotychczas zaangażowanych w realizację danych zadań oraz redukcji etatów. Tymczasem na koszty własne, poza kosztami wynagrodzeń składają się także koszty ZUS, choroby, urlopów wypoczynkowych, macierzyńskich czy wychowawczych, koszty rekrutacji, szkoleń, materiałów merytorycznych (ustawy, interpretacje), konsultacji i opinii prawnych, a także koszty związane z zakupem i eksploatacją systemu komputerowego oraz specjalistycznego oprogramowania, zakup sprzętu IT, koszty obsługi IT, czynszu zajmowanej powierzchni biurowej i opłaty za media, materiały biurowe (papier, toner itp.), telefonów, alokacja kosztów administracyjnych na dział księgowości czy dział kadr i płac, koszty zarządzania działem księgowości czy działem kadr i płac – czas kadry menedżerskiej

więcej..

Ponadto firma outsourcingowa dysponująca zaawansowaną wiedzą, standaryzacją i odpowiednim doświadczeniem wynikającym z wieloletniego realizowania oferowanych klientowi procesów lepiej poradzi sobie z utrzymaniem wysokiej ich efektywności niż analogiczny dział realizujący te same funkcje wewnątrz organizacji klienta. Zatem oszczędności, a więc korzyści finansowe wynikające z powierzenia określonych funkcji zewnętrznemu podmiotowi, są oczywiste.
 

Poprawa jakości organizacji
Outsourcing to nie tylko redukcja kosztów prowadzonej działalności, to także poprawa jakości organizacji. Ze względu na efekt ekonomii skali, dostawcom usług outsourcingowych opłaca się inwestować w nowoczesne technologie oraz zatrudniać i stale szkolić personel o najwyższych kwalifikacjach. Często są to obszary największych oszczędności w organizacji klienta.

Firmy świadczące usługi outsourcingowe dzięki swojemu doświadczeniu i specjalizacji oraz aby sprostać wymogom konkurencji dysponują wysokim, stale podnoszonym i udoskonalanym poziomem wiedzy (know-how), której pozyskanie jest dla klienta zbyt kosztowne, gdy dotyczy dziedzin spoza jego „core” biznesu.
Jednocześnie outsourcer posiadając nowoczesne narzędzia, np. informatyczne, jest w stanie wykazać się dużą elastycznością, dopasowując na bieżąco oferowane przez siebie usługi do zmieniających się potrzeb i oczekiwań klientów.

W efekcie, przedsiębiorstwo korzystając z outsourcingu zyskuje łatwiejszy dostęp do informacji o lepszej jakości. Outsourcing skutkuje także uproszczeniem struktur organizacyjnych firmy oraz uwolnieniem czasu managementu, co z pewnością prowadzi do poprawy jakości zarządzania i pozwala skupić się na kluczowych, przynoszących zyski, obszarach działalności.

Redukcja ryzyka

Grzywny, mandaty i odsetki za nieprawidłowe czy nieterminowe obliczanie zobowiązań publicznoprawnych, takich jak zaliczki na podatek czy składki ZUS to także koszt pogarszający wynik finansowy przedsiębiorstwa, mogący w skrajnej sytuacji doprowadzić do zaburzenia płynności finansowej.
Jako przykład ograniczenia ryzyka tego typu można wskazać outsourcing funkcji księgowych czy kadrowo-płacowych. Dostawcy usług z ww. obszarów przejmują ryzyko finansowe za popełnione przez siebie ewentualne błędy w księgach, listach płac czy deklaracjach podatkowych oraz ZUS. Jest to możliwe m.in. dzięki posiadanym przez outsourcerów wysokim polisom ubezpieczeniowym od odpowiedzialności cywilnej, na których wykupienie – prowadząc księgowość czy płace wewnętrznie – zwykle nie decyduje się żadna organizacja.

Przekazując na zewnątrz dane płacowe i kadrowe minimalizuje się także ryzyko ich ujawnienia wewnątrz firmy, które – jak wiadomo – może prowadzić do problemów w zarządzaniu zasobami ludzkimi, a w szczególności rodzić konflikty interpersonalne.
W dzisiejszych czasach można śmiało stwierdzić, że zastosowanie outsourcingu może stanowić jeden z najważniejszych czynników wpływających na rozwój i kondycję przedsiębiorstwa. Zastosowanie instrumentów outsourcingowych, adekwatnych do potrzeb i „skrojonych na miarę” zakresu działalności prowadzonej przez dany podmiot, pozwala na uwolnienie części „zamrożonych” zasobów i daje możliwość ich przesunięcia na inne obszary funkcjonowania. W praktyce przyczynia się to do możliwości zwiększenia aktywności na rynku, poprawy jakości własnych usług i zwiększenia środków na inwestycje, a z czasem wzmocnienia swojej pozycji w stosunku do konkurencji, przy jednoczesnej (jakże dziś istotnej) redukcji sztywnych kosztów wewnętrznych, związanych z obsługą struktur przedsiębiorstwa.

Warto także podkreślić, iż korzyści płynące z outsourcowania części czynności, tj. redukcja ryzyk, uwolnienie środków finansowych przy jednoczesnej poprawie jakości niektórych procesów przebiegających w firmie, posiadają charakter długoterminowy. Jeśli w sposób staranny i przemyślany dokonamy ich „wymierzenia” w celu ustalenia, które z oferowanych na rynku przez outsourcerów usług mogłyby znaleźć zastosowanie w naszej organizacji, z pewnością nasza firma będzie miała większą szansę na kontynuowanie swojej działalności z sukcesem, nawet pomimo gorszej koniunktury gospodarczej.

 




  
Ogólnopolska akcja Policji wymierzona w piratów komputerowych

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2010-05-18

Policjanci z Wrocławia współpracując z funkcjonariuszami z innych województw, przeprowadzili działania skierowane przeciwko osobom zajmującym się rozpowszechnianiem nielegalnych utworów. Jest to kontynuacja sprawy związanej z działalnością jednego z portali hostingowych, zajmującego się przyjmowaniem i udostępnianiem plików zawierających pirackie wersje utworów muzycznych,filmów, programów komputerowych oraz gier.

Działania przeprowadzono na terenie województwa dolnośląskiego - w powiecie głogowskim, jaworskim i złotoryjskim, a także 10 innych województw (podlaskiego, kujawsko - pomorskiego, pomorskiego, śląskiego, świętokrzyskiego, małopolskiego, lubelskiego, łódzkiego, podkarpackiego i mazowieckiego).
 

Akcja przeprowadzona została z samego rana. Policjanci w jednym czasie sprawdzili łącznie 25 wytypowanych wcześniej miejsc, skąd logowały się na portalu osoby z różnych regionów kraju, zamieszczające nielegalne pliki.

Łącznie zabezpieczono 3 komputery stacjonarne, 7 komputerów przenośnych typu laptop, 32 dyski twarde oraz około 1000 płyt. Już wstępna analiza zabezpieczonych nośników potwierdziła nielegalny proceder. Zostaną one jeszcze dokładnie zbadane przez biegłego. W tej sprawie przesłuchano łącznie około 30 osób.

Przypomnijmy, że w listopadzie 2009 roku policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarcza Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu zatrzymali dwóch mieszkańców Wrocławia w wieku 21 i 41 lat, podejrzanych o paserstwo nielegalnych plików i programów. Jako osoby administrujące portalem hostingowym przyjmowały oprogramowanie i umożliwiały pobieranie go innym osobom, pomagając w ten sposób innym użytkownikom portalu w nielegalnym rozpowszechnianiu utworów.

więcej..

Mężczyźni swoją działalność rozpoczęli w zeszłym roku. Otworzyli portal, na którym korzystające z niego osoby miały dostęp do różnego rodzaju plików, w tym również nielegalnych. Były to pliki zawierające muzykę, filmy, programy komputerowe oraz gry. Wszystkie dane znajdowały się na serwerach zagranicznych, natomiast ruchem plików na tych serwerach zarządzała strona zarejestrowana w Polsce. Każda z osób mogła pobrać utwór bez żadnych ograniczeń i bez wnoszenia opłat.

Jak ustalili policjanci administratorzy nie podjęli żadnych działań mających na celu ograniczenie przestępczego procederu. W tym czasie portal mogło odwiedzić nawet ponad 4 miliony osób. Zanotowano również niespotykaną liczbę odsłon witryn sięgającą ponad 120 milionów i to właśnie wykorzystanie dużego ruchu występującego w ramach funkcjonującego serwera i reklamy umieszczane na przedmiotowej stronie wpływały na osiągane przez właścicieli portalu zyski.

Wówczas wstępne ustalenia policjantów wykazały, że straty jakie spowodowali sprawcy są nie mniejsze niż 250 tysięcy złotych. Podczas przeszukania miejsc zamieszkania funkcjonariusze zabezpieczyli dokumentację, przenośne dyski pamięci, płyty z pirackim oprogramowaniem oraz komputer. Na poczet przyszłych kar zajęty został również samochód osobowy o wartości około 30 tysięcy złotych.

Policjanci ustalili, że mężczyźni przygotowywali się do rozszerzenia swojej działalności. Po zatrzymaniu osób portal został zablokowany przez funkcjonariuszy. Okoliczności wszystkich wątków tej sprawy bada policja i prokuratura.

Za tego typu przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat.




  
Polska skreślona z tzw. Watch List

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2010-05-18

Polska została skreślona z Watch List - listy krajów, w których nie jest przestrzegane prawo autorskie, a poziom piractwa intelektualnego jest szczególnie wysoki. W opinii ministra kultury oraz polskich artystów usunięcie Polski z listy to długo oczekiwany sukces.

"Kilka dni temu otrzymaliśmy informację, że Polska została skreślona z tzw. Watch List, co oznacza, że w Polsce artyści i własność intelektualna jest szanowana. Polska została uznana za kraj spełniający standardy dotyczące przestrzegania prawa autorskiego" - mówił podczas środowej konferencji prasowej minister kultury Bogdan Zdrojewski.
 

Co rok Biuro Przedstawicielstwa Handlowego USA publikuje raport dotyczący ochrony praw własności intelektualnej na świecie. Raport o tytule "Special 310 Report" zawiera m.in. Watch List - listę krajów, w których łamanie praw autorskich i kradzież własności intelektualnej jest wysoka i z tego względu te kraje pozostają pod obserwacją USA. Wobec krajów, które nie podejmą skutecznych kroków, aby zapewnić bardziej skuteczną ochronę dóbr intelektualnych przewidywana jest możliwość wprowadzenia sankcji gospodarczych lub zniesienia preferencji handlowych.

W opinii Zdrojewskiego, usunięcie Polski z niechlubnej listy, to "historyczny dla Polski moment", tym bardziej, że - jak zaznaczył - o skreślenie z Watch List ubiegają się ciągle bez skutku m.in. Finlandia, Grecja, Kanada, Hiszpania, Rumunia i Włochy.

więcej..

Zdaniem Zdrojewskiego na skreślenie Polski z Watch List złożyło się kilka elementów, w tym udana współpraca działającego przy resorcie kultury Zespołu ds. Przeciwdziałania Naruszeniom Prawa Autorskiego oraz policji, straży granicznej, służby celnej, prokuratury.

"Rok 2009 był pod tym względem bardzo udany. Mieliśmy dobre efekty działania policji, konsekwentnie tropiącej dystrybutorów płyt pirackich, doprowadzającej do egzekwowania przepisów prawa" - mówił Zdrojewski. Dodał, że do skreślenia Polski z listy przyczyniła się też likwidacja targowiska na warszawskim Stadionie 10-lecia. "To miejsce wskazywane było jako negatywny przykład dystrybucji m.in. pirackich płyt" - zwrócił uwagę.

"Skreślenie z tej nieszczęsnej listy poprawia nie tylko wizerunek Polski, ale poprawia też sytuację artystów na zewnątrz kraju. (...) Skutki skreślenia nas z tej listy nie nastąpią z dnia na dzień, ale nie ulega wątpliwości, że polski rynek show-biznesu został wreszcie uznany za normalny" - mówił Zdrojewski.

"Dużo podróżuję po świecie, naprawdę ważne jest dla mnie, co się myśli o Polsce. To, że nie jesteśmy już postrzegani jako piraci to duży sukces. Jestem naprawdę dumna, że sytuacja się zmienia" - mówiła obecna na konferencji prasowej wokalistka jazzowa Urszula Dudziak.

"Każdy element walki z piractwem się liczy i powoduje, że Polska postrzegana jest jako coraz bardziej ogarnięty, wiarygodny kraj" - mówił Artur Rojek z zespołu Myslovitz. W jego opinii agenci muzyczni z całego świata patrzą uważnie na polski rynek. "Nie tylko pod kątem tego, że mamy bardzo świeży i chłonny rynek. Chodzi im także o to, czy ten kraj działa zgodnie z prawem autorskim" - podkreślił Rojek.

Zwrócił on także uwagę, że artyści polscy - w odróżnieniu od twórców z Kanady czy Hiszpanii, państw które ciągle znajdują się na Watch List - są w dużo gorszym położeniu. "Polscy artyści działają tylko i wyłącznie na polskim rynku i tylko na nim zarabiają. Kanadyjski czy hiszpański artysta pracuje na kilku rynkach i piractwo go oczywiście dotyka, ale nie tak bardzo jak artystów polskich, którzy żyją tylko z jednego rynku" - mówił Rojek.

Raper L.U.C. ocenił, że najważniejsze w walce z piractwem jest uświadamianie Polaków. "Niektórzy młodzi ludzie nawet nie wiedzą, że wypadałoby zapłacić za ściąganie piosenki z internetu (...) Potrzebna jest pozytywna kampania, która będzie pokazywać co jest fair - na tym bym się skupił. Polacy będą fair, jeśli będzie się ich uświadamiać. Jeśli będą wiedzieć, że korzystają z efektów czyjejś pracy i że należy w jakiś sposób za nią zapłacić" - ocenił artysta.

 

 




  
Zatrzymania za pornografię dziecięcą

 |  Źródło: PAP  | data: 2010-04-30

94 osoby podejrzewane o rozpowszechnianie w internecie pornografii dziecięcej zatrzymali policjanci podczas akcji pod kryptonimem "Syrena". Dziesięciu z nich postawiono już zarzuty.

Jak powiedział w środę PAP rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski, akcja rozpoczęła się dzięki stołecznym policjantom, którzy analizując przesyłane poprzez internet materiały m.in. z pornografią dziecięcą, ustalili ponad 80 adresów.
'Operacje przeprowadzono w 16 województwach. Policjanci zabezpieczyli 123 komputery i laptopy, 14 twardych dysków i ok. 6 tys. płyt CD i DVD, a także pamięci pendrive i telefony komórkowe' - powiedział rzecznik.

Jak dodał, funkcjonariusze weszli w sumie do 84 domów, mieszkań i firm. Dziesięć zatrzymanych osób usłyszało zarzuty posiadania i rozpowszechniania w interencie pornografii dziecięcej. W pozostałych przypadkach zabezpieczone materiały, dyski przeanalizują biegli. Od ich opinii zależeć będzie, czy i jakie zarzuty usłyszą pozostałe osoby. 
 'Część osób tłumaczyła się, że ściągnęła przypadkowe tego typu pliki. Z naszych ustaleń wynika jednak, że +zdarzało się+ to im nawet kilkakrotnie. Niektórzy ściągają też tego typu treści dla żartu lub z ciekawości, nie zdając sobie sprawy, że jest to przestępstwo' - podkreślił Sokołowski.

Jak zaznaczył, osoby, które wejdą przypadkowe w posiadanie plików z pornografią dziecięcą, np. ściągną plik, którego tytuł nie wskazuje na to, że może on zawierać takie treści, powinny jak najszybciej powiadomić o tym policję lub prokuraturę.

To już czwarta tego typu akcja przeprowadzona przez polską policję w tym roku. Pod koniec marca zatrzymano 64 osoby podejrzewane o ściąganie z sieci zdjęć z pornografią dziecięcą. Operacje pod kryptonimem "Charly" zainicjowali policjanci z Luksemburga, namierzając serwer, na którym zgromadzone były tego typu zdjęcia.

W lutym zatrzymano 12 osób, które ściągały i rozpowszechniały w internecie filmy z pornografią dziecięcą, a pod koniec stycznia br. - 120 osób. W sumie w latach 2007 - 2009 w ręce polskiej policji wpadło ponad tysiąc osób podejrzewanych o posiadanie i rozpowszechnianie pornografii dziecięcej, 299 z nich usłyszało zarzuty. Jak podkreślają policjanci, w wielu przypadkach postawienie zatrzymanym zarzutów wymaga długotrwałych czasami specjalistycznych ekspertyz i opinii.
 


  
Książka przyszłości po polsku

 |  Źródło: onet.pl  | data: 2010-04-29

Wyobraź sobie słoneczny dzień. Masz wielką ochotę poopalać się na plaży lub okolicznej łące. Niestety, poprzedniego wieczora kupiłeś elektroniczną wersję niedostępnej jeszcze w Polsce książki, na którą bardzo długo czekałeś, i szkoda Ci teraz odejść od komputera. Gdyby tak można było zabrać ją ze sobą i wygodnie czytać na świeżym powietrzu, bez konieczności drukowania kilkudziesięciu stron... Teraz jest to możliwe. 

Książki elektroniczne mają wiele zalet, ale dotąd nie zdobyły polskiego rynku, a to ze względu na liczne problemy związane z korzystaniem z nich. Główną przeszkodą w ich popularyzacji jest to, że niewygodnie się je czyta na monitorze komputera. Skopiowanie PDF-u na laptop, czy nawet netbook, niewiele pomaga – są to urządzenia nieporęczne jako czytniki książek i zużywają zdecydowanie za dużo energii, jak na zwykłe wyświetlanie tekstu. Skorzystanie z tabletu rozwiązuje problem poręczności, choć należy zaznaczyć, że książka w takiej oprawie jest dosyć ciężka i przez to nie do końca wygodna. Problemem jest także to, że obecnie wszystkie te urządzenia mają wyświetlacze LCD, które męczą oczy podczas długotrwałego czytania.

Wszystkie powyższe kłopoty rozwiązuje zastosowanie elektronicznego papieru, wyświetlacza wykonanego w zupełnie inny sposób niż ekrany LCD (więcej na ten temat można przeczytać tutaj). Dopiero ta technika pozwala stworzyć coś, co można nazwać książkami przyszłości.

więcej..

Książka tego typu – a właściwie czytnik z oprogramowaniem – trafiła ostatnio do naszego laboratorium na testy. Jest to produkt w pewnym sensie polski, gdyż sprzedaje go wyłącznie firma Kolporter Info, należąca do dystrybutora prasy – Kolportera. Czytnik nosi logo eClicto – markę systemu stworzonego przez Kolportera w celu dystrybucji książek (i ewentualnie gazet) w postaci elektronicznej, ale naprawdę producentem sprzętu jest tajwański Netronix. eClicto to model EB600, który został przystosowany do wymagań polskiego rynku oraz do specyfiki zastosowanej platformy dystrybucji materiałów cyfrowych.

Podsumowanie

Nasza ocena eClicto nie jest jednoznaczna. Z jednej strony koszmarnie wolno działający interfejs, nie najlepsze wykonanie oraz problemy z oprogramowaniem mogą szybko zniechęcić do jego używania. Z drugiej – wgrana ciekawa książka może przyzwyczaić do sprzętu tak samo, jak wciąga ciekawa powieść, czego autor artykułu, korzystając z różnych urządzeń elektronicznych, wcześniej nie doświadczył. Istotnym problemem jest także cena: testowany sprzęt kosztuje 899 zł brutto, czyli równowartość mniej więcej 30 książek papierowych. W sprzęt co prawda wbudowano kilkadziesiąt książek, ale większość z nich to utwory dostępne za darmo w internecie, np. lektury szkolne.

Jeśli weźmie się pod uwagę cenę eClicto i porówna jego funkcjonalność z możliwościami telefonu komórkowego dostępnego za tę kwotę, okazuje się, że czytnik oferuje bardzo niewiele. Ale podobny rezultat da porównanie kuchenki elektrycznej z wbudowanym piekarnikiem z telefonem komórkowym. Naszym zdaniem te porównania nie mają większego sensu.

Czytniki e-booków z elektronicznym papierem to urządzenia innej klasy niż wszelkie pozostałe. Duża cena wynika przede wszystkim z kosztu wbudowanego wyświetlacza. Szkoda tylko, że w przypadku eClicto nie idzie ona w parze z wysoką jakością wykonania. Ponadto słuchawki dołączone do zestawu cechują się niską jakością dźwięku.

W przypadku czytnika tego typu istotny jest czas działania na baterii. Niestety, ponieważ urządzenie pozostawione jako włączone nie pobiera prądu, sprawdzenie tego jest trudne, a nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, by zmierzyć, jak długo działa podczas czytania książki. Udało się natomiast rozładować akumulatorek przez ciągłe odtwarzanie muzyki. Po pełnym naładowaniu baterii trwało to nieco ponad cztery godziny, ale tym wynikiem nie należy się sugerować, gdyż funkcje odtwarzacza mp3 to tylko dodatek.

Na koniec warto dodać, że firma Kolporter Info pracuje nad następnymi czytnikami tego typu, tym razem w całości opracowanymi przez polskich inżynierów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że będą dostępne przynajmniej dwie wersje czytnika: o 6- i 9–10-calowym ekranie. Też zostaną zbudowane z wykorzystaniem techniki firmy E-Ink, ale będą oparte na nowoczesnych podzespołach, dzięki czemu urządzenie ma działać szybciej. W planach jest także wbudowanie interfejsów do komunikacji bezprzewodowej, takich jak Wi-Fi, i modemu GSM.

 

 

eClicto EB600   Zalety     Wady  
           
    Duża rozdzielczość ekranu   Bardzo wolno działający interfejs
  Świetna czytelność w słońcu   Niska jakość wykonania obudowy  
    Niewielka waga   Problemy z odczytaniem niektórych formatów plików  
  Czytelny, nieświecący wyświetlacz przypominający wydrukowaną kartkę   Nadaje się do czytania praktycznie tylko plików tekstowych i podobnych  
          Bardzo wysoka cena


ks2-malypoziom
ks3-pudelko
ks-eclicto_ico300


  
Zmiany w e-podpisie

 |  Źródło: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów  | data: 2010-04-28

Projektowana ustawa zastąpi dotychczas obowiązujące przepisy zawarte w akcie prawnym z września 2001 r. o podpisie elektronicznym. Nowy projekt ustawy zachowuje znaczną część przepisów dotychczas obowiązujących, wprowadzając rozwiązania, które mają ułatwić stosowanie podpisu elektronicznego zarówno w administracji publicznej, jak i przez przedsiębiorców. Projektowane regulacje uwzględniają przepisy obowiązujące w Unii Europejskiej. Zgodnie z projektem ustawy będą obwiązywać trzy rodzaje podpisów elektronicznych: zwykły, zaawansowany i kwalifikowany.

Podpis zwykły to podpis niekwalifikowany, zgodny z dotychczas obowiązującym prawem.

Podpis zaawansowany jest połączony z kwalifikowanym certyfikatem lub certyfikatem innego rodzaju. Może być składany zarówno z użyciem bezpiecznego urządzenia do składania e-podpisu, jak i bez takiego urządzenia. Urządzeniem do składania podpisu zaawansowanego może być skonfigurowany sprzęt lub oprogramowanie używane do wykorzystania danych służących do składania podpisu. Taki podpis, zgodnie z projektem ustawy, będą mogły składać osoby fizyczne i prawne. Będzie on przyporządkowany wyłącznie podpisującemu, co umożliwi jego identyfikację, oraz powiązany z danymi, do których się odnosi w taki sposób, by każda późniejsza zmiana tych danych była wykrywalna. Ponadto zapewni, że dane w postaci elektronicznej, opatrzone przez osobę fizyczną posługującą się tym rodzajem podpisu, będą umożliwiały wywołanie skutków prawnych w relacji z podmiotami publicznymi.

Podpis kwalifikowany funkcjonuje obecnie pod nazwą bezpieczny podpis elektroniczny weryfikowany za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu. Dotychczasowa nazwa była często błędnie traktowana jako bezwzględna gwarancja bezpieczeństwa tego narzędzia. Z tego względu w projekcie nowej ustawy podpis ten został opatrzony nazwą kwalifikowany. Tym rodzajem e-podpisu będą mogły posługiwać się osoby fizyczne. Złożenie tego podpisu będzie mieć moc prawną równą w każdym przypadku podpisowi własnoręcznemu. Ma on służyć wyłącznie do podpisywania oświadczeń wiedzy oraz woli.

 

więcej..

Nowe przepisy wprowadzają także, zgodnie z postulatami przedsiębiorców, podpis zaawansowany osoby prawnej oraz pieczęć elektroniczną. Podpis zaawansowany osoby prawnej pozwoli powiązać podpis z podmiotem, a także obniżyć koszty prowadzenia działalności gospodarczej (np. składanie deklaracji do ZUS wymaga często użycia więcej niż jednego bezpiecznego e-podpisu, co jest uciążliwe w przypadku urlopu lub zmiany pracownika). Pieczęć elektroniczna ma służyć uwierzytelnianiu wiarygodności dokumentów i będzie mieć zastosowanie przy wydawaniu elektronicznych zaświadczeń z rejestrów.

Podpisy elektroniczne będą mogły być składane przez osoby fizyczne, prawne i przez jednostki organizacyjne przy zastosowaniu lub bez zastosowania bezpiecznego urządzenia do składania podpisu. Podstawą składania będzie wydanie certyfikatu zwykłego lub kwalifikowanego.

Zgodnie z projektem ustawy dopuszczone zostaną nowe usługi certyfikacyjne, co pozwoli przedsiębiorcom i urzędom lepiej dostosować rodzaje i ceny elektronicznych narzędzi do e-podpisu.

Uproszczono ponadto system rejestracji podmiotów świadczących usługi certyfikacyjne, znosząc kontrolę i wstępną opłatę w wysokości 10 tys. euro. Nowe przepisy wprowadzają listę zaufania kwalifikowanych podmiotów świadczących usługi certyfikacyjne, która umożliwi weryfikację podpisów elektronicznych zawartych w ePUAP oraz będzie ważnym elementem budowy europejskiej listy zaufania i wymiany wiarygodnych informacji o wystawcach certyfikatów kwalifikowanych między systemami z różnych państw. Zmiana przepisów dotyczących uznawania certyfikatów z zagranicy pozwoli na szerszy ich obrót prawny.




  
Powstanie europejska policja internetowa

 |  Źródło: GMIT.pl  | data: 2010-04-28

Unia Europejska planuje utworzenie Międzynarodowego Centrum Cyberprzestępczości - działającej przy Europolu instytucji, której celem będzie walka z łamaniem prawa w Sieci.

Agenda ma umożliwić wspólne podejście państw UE do kwestii przestępst popełnianych w Sieci. Podstawowym orężem nowego organu będzie możliwość zarządzania domenami i adresami IP. Ma to pozwolić na skuteczne blokowanie działań cyberprzestępców. Rada ministrów Unii Europejskiej poprosiła już Komisję Europejską o opracowanie planu utworzenia takiej instytucji włącznie ze szczegółowymi wytycznymi celów, zakresu działania i źródeł finansowania.

Podobny organ działa już w Wielkiej Brytanii, gdzie rząd walczy z internetowymi przestępcami wycofując należące do nich nazwy domen. O ile jednak zarządzanie domenami jest logistycznie łatwe do przeprowadzenia, to próba nadzorowania adresów IP może być sporym wyzwaniem dla Międzynarodowego Centrum Cyberprzestępczości. Adresy IP są bowiem w posiadaniu wielu działających niezależnie dostawców łącz i brakuje scentralizowanej bazy, która pozwoliłaby na ich łatwe blokowanie.

Na obecnym poziomie prac nie wiadomo jeszcze, kiedy unijny organ zwalczający przestępstwa w Sieci rozpocznie działanie


  
Koniec dyskietek 3,5

 |  Źródło: onet.pl  | data: 2010-04-28

Formalnie kończy się epoka 3,5-calowych dyskietek – korporacja Sony zapowiedziała, iż z końcem tego roku kończy sprzedaż tego typu nośnika danych.

Nie jest to szokująca informacja – już od lat obserwuje się znaczący spadek wykorzystania dyskietek, coraz trudniej również znaleźć komputer z zainstalowanym napędem FDD.

Dyskietki zostały wyparte przez bardziej kompaktowe i pojemniejsze nośniki, jak pamięci flash USB.

Sony był pierwszym producentem, który wkroczył na rynek masowy z 3,5-calowym nośnikiem – stało się to w roku 1981. Napędy dyskietek bardzo szybko trafiły jako standardowe wyposażenie komputerów osobistych. Obecnie jest to największa firma produkująca te nośniki.

Rok 2002 był najlepszym dla producentów dyskietek – wytworzyli oni wtedy 47 milionów sztuk tego nośnika. Na ich nieszczęście, na rynku popularność zdobywać zaczęły krążki CD, później DVD, a teraz pamięci USB flash.

 


  
ACTA: wymiana plików nielegalna

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2010-04-26

Ujawniona ostatnio robocza wersja umowy o ochronie praw autorskich ACTA zakłada kryminalizację wymiany plików, odcinanie dostępudo Internetu osobom łamiącym prawa autorskie oraz określa próby obchodzenia zabezpieczeń cyfrowych typu DRM jako nielegalne. Protestują nie tylko organizacje obrony praw obywatelskich ale także branża IT i telekomunikacyjna - poinformowały w czwartek europejskie i amerykańskie portale i media internetowe.

Trwające od dwóch lat rokowania międzynarodowej umowy o ochronie praw autorskich i przeciwdziałaniu ich naruszania ACTA (the Anti-Counterfeiting Trade Agrement) zakończyły się obecnie opublikowaniem w środę wieczorem wstępnego projektu końcowego. Jak informują portale medialne i branżowe jest on "powszechnie krytykowany" za nadmierną restrykcyjność przez organizacje ochrony praw obywatelskich oraz organizacje i stowarzyszenia branżowe zrzeszające firmy informatyczne i telekomunikacyjne.

Jak stwierdza portal technologiczny "Daily Tech", powołując się na zapisy umowy, działania non-profit, które "służą promocji piractwa na skalę komercyjną", jak hosting stron zawierających torrenty czy rozwijanie oprogramowania do wymiany plików przez Internet P2P (peer-t-peer), uznawane są za "akty kryminalne".

więcej..

W związku z tym w umowie znalazł się zapis, który, według "Financial Times", określa iż rządy krajów ACTA wprowadzą taką legislację, która "przerwie lub zapobiegnie naruszaniu" praw autorskich i pokrewnych.

Według serwisu informatycznego "The Inquirer" projekt zawiera także zapisy pozwalające rzadom na "zarządzanie usuwaniem bądź ograniczaniem dostępu do informacji".

Według organizacji praw obywatelskich jest to "furtka pozwalająca na zamykanie niewygodnych stron internetowych, wcale nie mających związku z naruszaniem praw autorskich" i odwzorowanie w prawodawstwie międzynarodowym amerykańskiej ustawy o cyfrowych prawach autorskich, stworzonej w dużej mierze przez przemysł rozrywkowy - Digital Millennium Copyright Act.

"Ta umowa eksportuje wszystkie surowe kary wymyślone w USA w prawie autorskim ale nie eksportuje ograniczeń, jak dozwolony użytek, które zabezpieczały przed ich nadużywaniem" - powiedział tygodnikowi informatycznemu "Computerworld" Ed Black, prezes Computer and Communications Industry Association (CCIA), organizacji zrzeszającej takich gigantów rynku IT jak Google. Według "Computerworld" przeciwko takiemu kształtowi ACTA protestuje też wpływowa europejska organizacja operatorów telekomunikacyjnych - European Telecommunications Network Operators Association (ETNO).

Organizacjom jak ETNO i CCIA chodzi zwłaszcza o dwa zapisy w projekcie ACTA - zapis zakładający odcinanie użytkownika "prowadzącego niedozwolona aktywność" od Internetu przez operatorów, przy czym następowałoby ono przymusowo i zapis określający "nieautoryzowane omijanie efektywnych technologii zabezpieczeń" jako "działanie kryminalne". Zapisy te rozumiane są jednoznacznie jako próba narzucenia krajom - stronom umowy, ich firmom i sektorowi publicznemu amerykańskiego bardzo wąskiego pojęcia Digital Rights Management (DRM) czyli zabezpieczania treści cyfrowych, praktycznie nie uwzględniającego dozwolonego użytku tych treści.

"ACTA nie jest umową handlową. To antyumowa handlowa, która praktycznie zamknie przez amerykańskimi firmami informatycznymi i telekomunikacyjnymi możliwości działania poza USA. Od 37 lat CCIA walczy z takimi pomysłami i będzie walczyła nadal" - powiedział Black tygodnikowi "Computerworld".

Szwedzka Partia Piratów działająca w Europarlamencie, chce zmobilizować PE do ostrego protestu przeciw ACTA nazywając projekt aktu "wytworem totalitaryzmu".

W dwuletnich pracach nad ACTA udział brały USA, agendy rządowe Meksyku, Australii, Kanady, Japonii, Korei Południowej, Nowej Zelandii, Maroka, Singapuru i Szwajcarii oraz delegacja reprezentującej kraje UE Komisji Europejskiej. Obecnie ma rozpocząć się dyskusja nad projektem; opracowanie ostatecznej wersji i rozpoczęcie procesu zatwierdzania w krajach-sygnatariuszach jest przewidziane jeszcze na koniec obecnego roku.

 




  
X-COM Autoryzowanym Partnerem firmy Axence producenta Nvision Professional

 |   | data: 2010-04-20

Firma X-COM powiększyła swoją ofertę oprogramowania o produkty Nvision do Kompleksowego zarządzanie siecią.

Proaktywne monitorowanie sieci, inwentaryzacja sprzętu i oprogramowania, monitorowanie użytkowników, ochrona danych przed wyciekiem, zdalna pomoc techniczna - w jednym, centralnie zarządzanym programie!

Axence nVision to inwestycja, która bardzo szybko zaprocentuje w Twojej firmie. Korzyści z niej płynące dotyczą nie tylko samego usprawnienia administrowania siecią, ale przekładają się także na zwiększenie efektywności praktycznie wszystkich procesów biznesowych, a tym samym do sukcesu całej firmy. Szczególnie warto wspomnieć o kilku nowych rozwiązaniach, które przygotowaliśmy w odpowiedzi na jedne z najbardziej palących problemów współczesnego biznesu.

Dzięki ciągłym procesom monitorowania i alarmowania w sytuacji potencjalnego zagrożenia można zapobiegać przestojom oraz znacznie skracać czas awarii. Stała kontrola warunków środowiska przy procesach operacyjnych oraz w pomieszczeniach IT chroni przed zdarzeniami losowymi (takimi jak przegrzanie, pożar czy zalanie), których skutkiem może być uszkodzenie sprzętu i utrata danych. Proaktywne monitorowanie sieci, oprócz ograniczania sytuacji awaryjnych, ułatwia także sprawniejsze zarządzanie infrastrukturą informatyczną oraz jej rozwój.

więcej..

 Uniknięcie kar za nielegalne oprogramowanie


Dzięki nowej wersji nVision możesz ustrzec siebie oraz swoją firmę przed poważnymi karami za posiadanie nielegalnego oprogramowania. W prawie polskim odpowiedzialny za to jest zawsze właściciel firmy i to on ponosi konsekwencje (wysokie kary finansowe, ograniczenie wolności lub więzienie do 5 lat, konfiskata sprzętu i utrata danych). Kary ponoszone przez polskie firmy dochodzą nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Najwyższe dotąd odszkodowanie w Polsce wyniosło ok. 500.000 PLN. Traci się również dobre imię firmy oraz zaufanie klientów i kontrahentów, czego konsekwencje mogą być jeszcze bardziej dotkliwe.

 

 

Polecamy artykuły na ten temat:

Firmy i nielegalne oprogramowanie (www.egospodarka.pl)

Za piractwo stracisz komputer i dane (www.money.pl)

Nielegalnie w firmach (www.bsa.org)


Poprawa wydajności pracowników

nVision wzbogacono również o monitoring użytkowników. Wykorzystywanie przez pracowników Internetu oraz komputera do celów prywatnych (Cyberslacking) stało się prawdziwą plagą, a straty z tym związane przekładają się na coraz większe wartości. Blisko 50% całego traconego dziennie czasu to odwiedzanie stron internetowych nie mających związku z wykonywaną pracą. Wg amerykańskich statystyk, użytkownicy komputerów tracą na czynności niezwiązane z wykonywaną pracą przeciętnie 2 godziny dziennie. Straty amerykańskiej gospodarki z tego powodu szacowane są na 759 miliardów dolarów. Przy tej skali kosztów wprowadzenie inteligentnego systemu monitoringu pracowników, pozwalającego również na ilościowe sklasyfikowanie czynności pracownika (czasu pracy, przeglądania stron, prywatnej korespondencji, konwersacji przez GG czy ICQ, grania, etc.) ma z pewnością ekonomiczne uzasadnienie.

Polecamy artykuły na ten temat:
 

Co robimy w pracy, gdy nie pracujemy? (www.strefabiznesu.gazetalubuska.pl)

Drogie surfowanie (www.cxo.pl)

Cyberslacking – zagrożeniem dla firm (www.e-marketing.pl)

Jak pilnować firmowych internautów (monitoring.nf.pl)


Redukcja kosztów oprogramowania
 

nVision zapewnia także zaawansowane rozwiązania w zakresie zarządzania licencjami. Umożliwia ono usprawnienie procesów, podniesienie niezawodności i bezpieczeństwa, a także redukcję kosztów, w znacznej mierze związanych z zakupem i utrzymywaniem licencji na niewykorzystywane oprogramowanie. Inwestycja w nVision może zwrócić się więc bardzo szybko – już po uniknięciu zakupu jednej lub kilku zbędnych licencji.


Jakość w rozsądnej cenie
 
Kluczowym argumentem, przemawiającym za zainwestowaniem właśnie w nVision, jest również szeroki zakres i wysoka jakość funkcjonalności w stosunku do ceny.

Pobierz najnowszą wersję
Axence nVision (PL)
Download Axence nVision - Network monitoring, network mapping, application monitoring 




  
Dofinansowanie szkoleń z środków UE

 |  źródło: X-COM  | data: 2010-04-20

 W ramach Priorytetu VIII Regionalne Kadry Gospodarki, Działanie 8.1 Rozwój pracowników i przedsiębiorstw w regionie, Poddziałanie  8.1.1 Wspieranie rozwoju kwalifikacji zawodowych i doradztwo dla przedsiębiorstw firma  X-COM realizuje cykl szkoleń pt.
" Narzędzia informatyczne wspomagające efektywne zarządzanie firm"
Już niebawem rozpoczynamy rejestrację na szkolenia - proszę śledzić naszą stronę .

 


  
Microsoft podaje szczegóły na temat darmowej wersji MS Office 2010

 |  Źródło: heise-online.pl  | data: 2010-04-14

Gdy w czerwcu pojawi się kolejna wersja microsoftowego pakietu biurowego, na wielu nowych pecetach, zamiast dotychczas preinstalowanego pakietu Works, znajdzie się specjalny wariant Office'a, zawierający okrojone wersje programów Word i Excel. Microsoft poinformował o tym już wprawdzie jakiś czas temu wraz z ujawnieniem informacji na temat poszczególnych edycji oraz ich cen, jednak wówczas nie zdradził dokładniejszych danych odnośnie wariantu Office Starter 2010. W wypowiedzi dla amerykańskich mediów Chris Capossela, wiceszef grupy Information Worker Product Management Group, ujawnił teraz kilka szczegółów.

W programach Word i Excel, będącymi składowymi wspomnianego pakietu, mają być cały czas prezentowane reklamy, zmieniające się co 45 sekund. Jednak w przyszłości mają one być ograniczone wyłącznie do reklam własnego oprogramowania Microsoftu, w celu np. zwrócenia uwagi użytkownika na zawarty wyłącznie w płatnych wydaniach program PowerPoint i zachęcenia go do zakupu jednej z pełnych edycji. Ma to się odbywać niezależnie od zawartości dokumentu, który w żadnym wypadku nie będzie analizowany

Capossela podał kilka przykładów funkcji, których brak w wersjach Starter. Okrojony Word może prezentować złożone dokumenty, nie będzie obsługiwał makr. Ponadto nie jest też możliwe automatyczne tworzenie spisów treści, a także wstawianie komentarzy. Ograniczenia w Excelu są porównywalne z tymi w Wordzie: w tym wypadku użytkownicy muszą zrezygnować z takich funkcji, jak tabele i wykresy przestawne.

Kto zaś potrzebuje większych możliwości, bądź też zechce skorzystać z PowerPointa, musi zaopatrzyć się w jedną z pełnych wersji. Aktualizacja taka ma być ułatwiona w ten sposób, że komputery z preinstalowanym Office Starterem będą zawierały również pełne wersje, które wystarczy aktywować poprzez zakup odpowiedniego klucza produktu. Capossela oczekuje, że do jesieni tego roku około 80 procent wszystkich sprzedanych komputerów będzie dysponowało zainstalowanym Office Starterem.
 


  
Cyberprzestępcy i oszuści wykorzystują narodową tragedię dla własnych zysków

 |  Źródło: Kaspersky Lab  | data: 2010-04-14

Niejednokrotnie informowaliśmy o tym, że okres świąt czy ważnych wydarzeń na arenie międzynarodowej przyciąga uwagę przestępców, chcących wykorzystać zaistniałe zamieszanie dla własnych korzyści. Niestety podobnie stało się w przypadku jednej z największych tragedii jakich doświadczyła Polska.

Bardzo często wyszukiwanymi obecnie hasłami w Google są te dotyczące przyczyn katastrofy czy też danych technicznych samolotu prezydenckiego. Niestety wśród wyników trafiają się strony, które nie zawierają żadnych informacji o tragedii, lecz infekują komputer użytkownika szkodliwym oprogramowaniem. Poniżej znajduje się przykład strony, która zachęca do wizyty. Nawet filtry Google ostrzegają przed kliknięciem.
Po wejściu na stronę użytkownik zostaje przekierowany na witrynę, gdzie rozpoczyna się pobieranie szkodliwego oprogramowania. Na szczęście strona szybko zostaje rozpoznana jako niosąca zagrożenie.



 

Inne strony nie infekują komputera bezpośrednio. Po odwiedzeniu witryny, na której spodziewamy się odszukać kilku informacji na temat tragedii, naszym oczom ukazuje się komunikat:
 

więcej..

 

.
 

Informuje on, że nasz komputer stał się obiektem ataku i zaleca się przeprowadzenie skanowania. Wszystko trwa zaledwie kilka sekund. Nie ma możliwości anulowania tego procesu. Skanowanie jest oczywiście fałszywe i ma zachęcić do kupna fałszywego oprogramowania antywirusowego.
 

Te zagrożenia zostały przygotowane prawdopodobnie przez osoby z zagranicy (wskazują na to angielskie nagłówki stron w wynikach wyszukiwania). Niestety nawet niektórzy Polacy postanowili wykorzystać fakt ogólnonarodowej żałoby i smutku. Powstają strony wyłudzające pieniądze w zamian za umieszczenie wpisu do księgi kondolencyjnej. Autor jednego z nich życzył on sobie trzydziestu złotych za SMS-a z treścią kondolencji, który miał być wydrukowany w księdze umieszczonej przed Pałacem Prezydenckim.
 

Należy pamiętać, że w najbliższym czasie stron tego typu może powstać jeszcze więcej. Na nasze skrzynki będą prawdopodobnie trafiały także maile zachęcające do kliknięcia odnośnika, pod którym znajdziemy nieznane wcześniej fakty dotyczące katastrofy. Musimy pamiętać, że niestety nawet w tak tragicznych okolicznościach cyberprzestępcy nie przestają myśleć o swoich zyskach...




  
Podejście do piractwa zmienia się?

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2010-03-26

Jak wynika z badań Sztabu Antypirackiego zawartych w Raporcie Antypirackim, 76% internautów akceptuje piractwo. 55% opinii internautów na temat piractwa wyraża poparcie dla piractwa lub zawiera linki do nielegalnego oprogramowania lub multimediów. Zaledwie 6% administratorów forów internetowych stosuje karę w postaci wydalenia z forum internautów propagujących piractwo.

Głównym celem Raportu Antypirackiego jest ukazanie postaw internautów wobec piractwa oraz działań antypirackich: inicjatyw edukacyjnych podejmowanych systematycznie przez różne instytucje, jak i regularnie prowadzonych działań policji. Raport podsumowuje dotychczasowe działania Sztabu Antypirackiego dostarczając kompleksowych danych na temat walki z piractwem w drugiej połowie 2009 r., w tym informacji na temat akcji policji w przedsiębiorstwach, sklepach, mieszkaniach prywatnych oraz w sieci oraz na temat interwencji informacyjnych Sztabu w Internecie, a także innych inicjatyw takich jak debaty medialne czy kampanie informacyjno-edukacyjne organizacji branżowych.

W okresie od 1 października do 15 grudnia 2009 roku Sztab Antypiracki dokonał analizy wypowiedzi 297 internautów na temat piractwa. 227 osób poparło piractwo zaś tylko 70 internautów opowiedziało się za walką z piractwem. Zważywszy, że jeden internauta mógł zamieścić kilka postów, Sztab Antypiracki przeanalizował łącznie 319 opinii. 55% komentarzy wyrażało akceptację dla piractwa lub zawierało linki do nielegalnego oprogramowania lub multimediów. 15% komentarzy stanowiło poparcie dla walki z piractwem i propagowania legalnego oprogramowania. 30% komentarzy miało charakter neutralny i zawierało ogólne pytania związane z tematem piractwa. Równolegle Sztab Antypiracki przeprowadził obserwację postaw moderatorów forów. 1/3 spośród moderatorów forów, na których Sztab Antypiracki prowadził swoją działalność, nie podjęło żadnych działań pozostając biernymi obserwatorami dyskusji, w których pojawiał się temat nielegalnego korzystania z materiałów (treści) chronionych prawem autorskim. 12 proc. z nich zastosowało ostrzeżenia wobec użytkowników, a 6 proc. karę w postaci wydalenia z forum w stosunku do internautów propagujących piractwo. Sztab Antypiracki dokonał również 404 interwencji informacyjnych w Internecie: 129 na temat oprogramowania, 81 odnośnie muzyki, 98 odnośnie filmów oraz 96 dotyczących gier komputerowych. Przekaz kampanii trafił łącznie do 195 różnych serwisów internetowych, w których odnotowano 90 135 odsłon wątków z wypowiedziami Sztabu Antypirackiego.

 

więcej..

 

Dane te komentuje Krzysztof Janiszewski, szef Sztabu Antypirackiego: "Wyraźnie widać, że mimo licznych inicjatyw antypirackich piractwo jest powszechnie akceptowane przez społeczność internetową. Ponad połowa internautów nie widzi w tym procederze nic złego. Dodatkowo zaobserwowaliśmy niepokojącą cichą akceptację administratorów serwisów internetowych na rozpowszechnianie pirackich treści w Internecie. Dane te potwierdzają niestety tezę, że w Polsce istnieje silne społeczne przyzwolenie na piractwo a świadomość użytkowników Internetu w tym zakresie jest wciąż niska. Dlatego tak istotne są regularne kampanie edukacyjne propagujące wiedzę na temat prawa autorskiego, w szczególności odpowiedzialności prawnej z tytułu naruszenia praw autorskich, jak i znaczenia skutecznej ochrony własności intelektualnej dla rozwoju innowacyjności i konkurencyjności. Obok edukacji i działań antypirackich policji niezwykle ważne pozostaje wsparcie ze strony mediów, zważywszy na ich wpływ na kształtowanie opinii publicznej. Tym bardziej, że nasza inicjatywa wydatnie pokazuje, że część internautów aktywnie poszukuje dostępnych informacji na temat zagrożeń i konsekwencji związanych z piractwem. To pozwala mieć nadzieję na zmianę w przyszłości postaw internautów - dziś niestety w większości aprobujących piractwo."

Sztab Antypiracki to realizowana w Internecie inicjatywa Koalicji Antypirackiej, powołanej przez Business Software Alliance, Związek Producentów Audio Video oraz Fundację Ochrony Twórczości Audiowizualnej, mająca na celu przeciwdziałanie łamaniu prawa autorskiego poprzez dostarczenie kompleksowej wiedzy na temat jego ochrony oraz walki z piractwem. Na stronie sztabantypiracki.pl znajdują się m.in.: aktualizowane na bieżąco kroniki działań policji wymierzone w piratów, studia przypadków korzystania przez firmy z nielicencjonowanego oprogramowania, przegląd publikacji z debat medialnych poświęconych piractwu oraz przydatne poradniki antypirackie dla przedsiębiorców, organizacji oraz konsumentów, m.in.: Antypiracki przewodnik dla urzędów, przedsiębiorstw i innych organizacji czy Antypiracki przewodnik dla rodziców. Dodatkowo, na stronie kalkulatorkar.pl udostępniona jest aplikacja, która umożliwia internautom oszacowanie konsekwencji finansowych związanych z posiadaniem nielegalnych plików chronionych prawem autorskim.

 




  
Zapraszamy na szkolenia z wybranych tematów:

Zakres szkolenia  

Obrazek

• Podstawowe elementy edytora tekstu Word
• Zaawansowane techniki edycji dokumentu
• Formatowanie tekstu
• Grafika w programie Word
• Drukowanie i jego opcje
• Podstawy pracy z arkuszem kalkulacyjnym Excel
• Wykonywanie obliczeń
• Sortowanie danych i filtry
• Praca z tabelami i wykresami
• Ćwiczenia praktyczne

 więcej informacji >>  

Zakres szkolenia  

Obrazek

• Jak działa internet
• Obsługa przeglądarek internetowych
• Wyszukiwarki Internetowe
• Pobieranie plików z Internetu
• Komunikatory internetowe
• Obsługa poczty internetowej e-mail
• Czego nie wolno robić w Internecie
• Bezpieczeństwo w Internecie – korzystanie z banków, allegro, programów antywirusowych
• Dzieci w Internecie
• Ćwiczenia praktyczne

więcej informacji >>   

Zakres szkolenia  

Obrazek

• Jak działa komputer
• Posługiwanie się myszą i klawiaturą
• Uruchamianie programów
• Nagrywanie płyt CD/DVD
• Zamiana ustawień komputera
• Operacje na plikach i folderach
• Czego nie wolno robić z komputerem.
• Podstawowe funkcje systemów Windows
• Dzieci i komputer
• Obsługa urządzeń zewnętrznych
• Ćwiczenia praktyczne

więcej informacji >>   


  
25 lat domeny .com

 |  Źródło: onet.pl  | data: 2010-03-16

Dokładnie ćwierć wieku temu producent komputerów z Cambridge w stanie Massachusetts, firma Symbolics, Inc., zarejestrował pierwszą domenę z końcówką .com.

Zarejestrowanie domeny z końcówką .com przez firmę Symbolics nie zapoczątkowało jednak mody na rejestrowanie firm w internecie. Rok później pojawiło się kolejnych pięć domen, a do roku 1987 pojawiło się raptem 100 domen – należały one głównie do firm komputerowych, takich jak IBM, Intel, AT&T czy Cisco.

Dziesięć lat później zarejestrowano milionową domenę. Jednak to była cisza przed burzą. Boom rozpoczął się w 1998 roku – od tego czasu w ciągu dwóch lat przybyło 20 milionów „dotkomów”. Obecnie istnieje prawie 90 milionów witryn w domenie .com. Co tydzień przybywa kolejne pół miliona. VeriSign, który opiekuje się domeną .com, udostępnił witrynę internetową, upamiętniającą jubileusz tej nazwy.

 


  
Światowy dzień przeciwko cenzurze internetowej

 |  Źródło: heise-online.pl  | data: 2010-03-12

Dziś po raz drugi obchodzony jest światowy dzień przeciwko cenzurze internetowej. Organizacja Reporterzy bez Granic zainicjowała zwyczaj ostrzegania przez coraz większymi zagrożeniami dla wolności wypowiedzi i informacji w Internecie.

Sieć powoli staje się miejscem, do którego przenosi się walka o wolny dostęp do informacji. "Coraz więcej krajów usiłuje rozszerzyć kontrolę na świat online.
Jednocześnie rośnie też liczba pomysłowych i solidarnych internautów, którzy mobilizują się przeciwko takiej kontroli" – twierdzą Reporterzy bez Granic.

więcej..

Według raportu organizacji "Wrogowie Internetu"PDF do największych prześladowców wolności wypowiedzi w Internecie zaliczają się Chiny, Wietnam i Iran. W raporcie o środkach kontroli nad Siecią i o represjach przeciwko blogerom oraz cyberdysydentom wśród wrogów Internetu wymienionych jest dwanaście krajów: Chiny, Iran, Birma, Korea Północna, Turkmenistan, Arabia Saudyjska, Egipt, Uzbekistan, Syria, Tunezja i Wietnam. Państwem, które ma najbardziej rozwinięty pod względem technologicznym system kontroli Sieci, jest niezmiennie Chińska Republika Ludowa.

Oprócz dwunastu wrogów Internetu organizacja Reporterzy bez Granic wymienia wiele innych państw. Chodzi tu o kraje stosujące środki, które w prosty sposób mogą być wykorzystane jako mechanizmy cenzorskie. W tej grupie po raz pierwszy pojawia się Rosja i Turcja. Wymieniona tutaj zostaje także Australia: w grudniu 2009 roku rząd zapowiedział nowe prawo, którego następstwem ma być wprowadzenie kolejnych filtrów internetowych. Podobnie jak w Australii, także i w innych zachodnich krajach demokratycznych, takich jak Francja, Włochy czy Wielka Brytania, dochodzi do coraz większej regulacji Sieci pod pretekstem walki z pornografią dziecięcą albo naruszeniami prawa autorskiego. Z kolei w państwach skandynawskich nieograniczony dostęp do Internetu jest już uważany za jedno z podstawowych praw człowieka.

Według Reporterów bez Granic w roku 2009 ogółem 60 krajów dopuściło się cenzury w Internecie. Jeszcze nigdy organizacja nie odnotowała tak dużej liczby aresztowanych blogerów, internautów i internetowych dysydentów. Z około 120 blogerów znajdujących się za kratami w ChRL w więzieniach było 72 internetowych dysydentów. Także Wietnam i Iran w ostatnich miesiącach ze wzmożoną siłą działają przeciwko opozycji w Sieci. "W niektórych krajach, np. Chinach czy Uzbekistanie, pojawiają się tendencje, aby zmienić Internet w coś w rodzaju intranetu" – zauważa się w raporcie. Tym niemniej tylko nieliczne kraje, takie jak Korea Północna, Birma, Turkmenistan i Kuba, mogą sobie pozwolić na to, aby całkowicie odciąć swoich obywateli od Internetu.

W walce pomiędzy obywatelami a reżimami coraz większą rolę odgrywa technologia, ale choćby w Korei Północnej, Birmie i na Kubie dostęp do Sieci jest trudny nawet z przyczyn technicznych. Wielu użytkowników próbuje radzić sobie z cenzurą za pomocą programów szyfrujących albo połączeń wykorzystujących serwery proxy. Kraje takie jak Arabia Saudyjska, Wietnam i Uzbekistan rozszerzają wprawdzie dostęp do Internetu z powodów gospodarczych, ale jednocześnie stosują coraz bardziej restrykcyjne systemy filtrujące. W krajach o ustroju dyktatorskim Internet stanowi nierzadko jedyną platformę debaty i wolnego obiegu informacji. W wyniku zakazów demonstracji sieci społecznościowe, np. Facebook i Twitter, często stanowią jedyną możliwość protestu i oporu. Na YouTubie ciągle pojawiają się klipy wideo obnażające nadużycia władz. Na Kubie teksty krytyczne wobec reżimu są rozpowszechniane za pomocą pendrive'ów USB.




  
Zakończenie audytu IT w SKOK Ziemi Rybnickiej

 |  X-COM  | data: 2010-03-02


Gratulujemy
Firmie SKOK Ziemi Rybnickiej, która używa tylko legalnego oprogramowania, oraz posiada wdrożone procedury zarządzania oprogramowaniem.
W ramach przeprowadzonego audytu została pozytywnie zweryfikowana infrastruktura teleinformatyczna   SKOK Z.R . Odbył się szereg szkoleń z zakresu bezpieczeństwa i zasad użytkowania oprogramowania.
Potwierdzeniem przeprowadzonego audytu są certyfikaty firm Microsoft i X-COM , oraz rekomendacje , które udzielił nam Zarząd SKOK Z.R.

Zakres audytu obejmował: Bezpieczeństwo teleinformatyczne, Legalność i zarządzanie oprogramowaniem, Ochronę danych osobowych, Ochronę danych niejawnych.


SKOK Ziemi Rybnickiej wręczenie certyfikatu MS SAM 2
SKOK Ziemi Rybnickiej wręczenie certyfikatu MS SAM
SKOK CERTYFIKAT MICROSOFT SAM
SKOK Ziemi Rybnickiej
SKOK Ziemi Rybnickiej - Referencje 2010
  
Pornobiznes trafił na Naszą-Klasę

 |  Żródło: wp.pl  | data: 2010-02-22

 

"Nagie fotki za doładowanie", "Max-sex za niewielką opłatą", "Szukam sponsora" - pornobiznes trafił na portal Nasza-klasa.pl - podało radio TOK FM. Sponsoring i prostytucja zaistniały na Naszej-klasie na dobre. „Ostre fotki za doładowanie Heyah, w sumie 120, fotki wysyłam dopiero jak dostanę kod. Proponuje ostry filmik ze swoim udziałem. Doładujesz konto za 50 zł dostaniesz fotki i film”, „Szukam sponsora”, „Zasponsoruje młode dziewczyny (licealistki)” - to tylko przykłady ofert, które można znaleźć na Naszej-klasie. Przy 14 milionach aktywnych użytkowników opanowanie tego wydaje się niemożliwe.

- Dziennie usuwamy lub blokujemy od 5 do 7 tysięcy kont - powiedziała dla TOK FM rzecznik portalu Nasza-klasa.pl Joanna Gajewska. - Powód to łamanie regulaminu, spamowanie czy też właśnie publikowanie niecenzuralnych zdjęć i inne tego typu problemy. Przy 14 mln aktywnych użytkowników w ciągu miesiąca zweryfikowanie wszystkiego jest fizycznie niemożliwe. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wykorzysta portal niezgodnie z przeznaczeniem.
 

więcej..

Wszystko opiera się na bardzo przejrzystych zasadach. Na profilu użytkowniczki znajdziemy jakieś zdjęcie-próbkę (przeważnie częściowo zamazane), a kiedy chcemy otrzymać większą paczkę fotografii z rozbieranych sesji musimy napisać wiadomość prywatną, w której ustalimy szczegóły dalszych procedur. Po podaniu kodu doładowującego zdjęcia mają zostać wysłane do klienta.

Kolejną rzeczą, jaką się handluje jest dziewictwo. Dla coraz większej liczby dziewczyn przestaje być ono czymś ważnym, wręcz przeciwnie - należy się go jak najszybciej pozbyć. Niektóre z nich decydują się na tym „towarze” zarobić. Jakiś czas media pisały o 14-latce, która postanowiła sprzedać dziewictwo i ogłosiła to przez Internet:
"Jestem młodą, 14-letnią dziewczyną o ciekawych kształtach. Szukam sponsora. Wymagania: wiek 25-40 lat, stała praca, hojność, samochód (BMW albo audi) oraz sprawny języczek. Zainteresowanych spełniających powyższe warunki proszę o kontakt via prywatna wiadomość”.

Takie oferty, jak i oferty dziewczyn starszych, wywołują setki odpowiedzi zainteresowanych mężczyzn. Dziewictwo można sprzedać nawet za kilka tysięcy złotych. Chociaż znany jest przypadek, gdy cena doszła 3,7 miliona dolarów.

Jakiś czas temu wielu użytkowników serwisu nasza-klasa.pl zaobserwowało na swoich profilach nieoczekiwane wpisy. W Śledziku pojawiły się propozycje obejrzenia "nagich fot" wraz z towarzyszącym im linkiem do stron WWW. Tamto zamieszenie okazało się być efektem niewinnego żartu, którego autor wcale nie spodziewał się, że rozkręci się to na taką skalę.

„Te dziewczyny nie wiedzą, jaką krzywdę sobie wyrządzają” - mówi dla TOK FM szefowa Instytutu Psychologii Uniwerystetu Gdańskiego prof. Hanna Brycz. – „Czy one kiedyś będą zdolne do założenia rodziny i wychowania dziecka?”

Więcej w TOK FM
 




  
Reklama dźwignią handlu - także w Internecie

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2010-02-12

Coraz więcej reklam zamieszczanych jest w sieci - donoszą analitycy. Konsekwencja tego to wzrastające dochody firm internetowych. Po chwilowym spadku wywołanym kryzysem finansowym, reklamy w Internecie znów przynoszą ogromne zyski.

W ostatnim kwartale ubiegłego roku przychody z reklam w Internecie wzrosły o ponad 10% - czytamy w raporcie serwisu Tech Crunch. Jest do ogromny skok w porównaniu z wcześniejszymi okresami. W trzecim kwartale 2009 r. przychody z reklam rosły w tempie 1,2%, a w drugim spadały o 5,76%. Było to związane z kryzysem finansowym, który mocno dotknął firmy internetowe. Obecnie rynek reklam w sieci odbił się od dna i wart jest około 9 miliardów dolarów.

Najwięcej w czwartym kwartale 2009 r. zarobili giganci - Google, Yahoo, Microsoft i AOL. Firma z Mountain View miała 6,465 mld dolarów przychodu z reklam w sieci. Yahoo - 1,535 mld, Microsoft - 581 mln, a AOL - 472 mln. Najwięksi reklamodawcy zarobili w ostatnim kwartale w sumie 9 mld dolarów.

Reklamy Google’a rozwijają się najszybciej. W 2008 r. przychody z ich zamieszczania wynosiły „zaledwie” 5 mld dolarów - w tym już o prawie półtora miliarda więcej. Spadek zanotował Microsoft i AOL. Obie firmy w czwartym kwartale 2008 r. zarabiały odpowiednio 610 i 507 mln dolarów. Po roku sumy te wynoszą 581 i 472 mln. Na stałym poziomie utrzymuje się natomiast Yahoo, którego przychody w ostatnim kwartale 2008 r. wynosiły 1,594 mld dolarów.


  
Dzień Bezpiecznego Internetu

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2010-02-09

DBI 2010

Dziś, 9 lutego, po raz szósty obchodzimy Dzień Bezpiecznego Internetu. Safer Internet Day jest akcją zapoczątkowaną w 2004 roku przez Komisję Europejską, której celem jest promocja bezpiecznego korzystania z zasobów Sieci. W Polsce za jego organizację odpowiedzialny jest NASK oraz Fundacja Dzieci Niczyje.

Tegoroczną edycję DBI otworzy transmitowana na żywo konferencja prasowa w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, której start zaplanowano na 11:00. Po niej odbędzie się forum i targi tematyczne, na których znajdziemy stoiska takich firm i organizacji jak Microsoft, Allegro, ArcaBit, Fundacja Kidprotect, Kaspersky Lab czy Nasza-klasa.pl. Wydarzeniu towarzyszyć będzie wiele akcji organizowanych przez partnerów, takich jak szkoły czy jednostki kulturalne, które mają przeprowadzić szereg konkursów i spotkań informacyjnych związanych z bezpieczeństwem w sieci.

 Dzięki swojemu międzynarodowemu charakterowi Safer Internet Day jest obchodzony we wszystkich krajach Unii Europejskiej i będzie aktywnie promowany zarówno w Internecie jak i tradycyjnych mediach. Na potrzeby akcji stworzono m.in. oficjalny klip telewizyjny. Dzień Bezpiecznego Internetu został objęty honorowym patronatem Katarzyny Hall, Minister Edukacji Narodowej.

 

więcej..
Ponad 6o państw z całego świata połączy 9 lutego wspólna idea Internetu bezpiecznego dla dzieci i młodzieży.   Dzień Bezpiecznego Internetu już po raz szósty w Polsce! Zapraszamy do przyłączenia się do obchodów.

Od 2005 roku organizatorami Dnia Bezpiecznego Internetu w Polsce są Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK) oraz Fundacja Dzieci Niczyje (FDN), tworzące Polskie Centrum Programu „Safer Internet”, od lat prowadzące szereg kompleksowych działań na rzecz bezpieczeństwa dzieci online. Obchody DBI zostały objęte honorowym patronatem przez Katarzynę Hall, Minister Edukacji Narodowej. Partnerem głównym DBI jest Fundacja Orange.

- W idei Dnia Bezpiecznego Internetu niezwykle ważny jest jego międzynarodowy charakter - rosnąca z roku na rok liczba państw uczestniczących w obchodach DBI świadczy o coraz większym zrozumieniu wagi problematyki bezpieczeństwa dzieci korzystających z Internetu i nowych technologii. To wyjątkowa inicjatywa, która przez ostatnie siedem lat nabrała dużego rozmachu i co roku w lutym staje się platformą bliskiej współpracy narodowych ośrodków programu „Safer Internet”, partnerów rządowych, pozarządowych i komercyjnych - wszystkich działających we wspólnym celu na rzecz bezpieczeństwa dzieci online - mówi Agnieszka Wrzesień, koordynator projektu „Saferinternet.pl” z Fundacji Dzieci Niczyje.

W Polsce z okazji DBI od początku roku zapanowało „pospolite ruszenie” – lokalni organizatorzy z całego kraju zgłosili dotychczas już prawie 1000 inicjatyw związanych z bezpieczeństwem najmłodszych online. Oprócz tradycyjnych zajęć edukacyjnych wśród zgłaszanych pomysłów znalazły się tak innowacyjne jak występy teatrzyków szkolnych, happeningi, audycje w szkolnych radiowęzłach, lokalne kampanie informacyjne. Inicjatywy rejestrować można w serwisie www.dbi.pl do końca lutego 2010 roku. W ubiegłym roku na stronie DBI zarejestrowano ich prawie tysiąc. Wśród organizatorów lokalnych wydarzeń rozlosowane zostaną atrakcyjne nagrody ufundowane przez partnerów DBI.

Poza lokalnymi wydarzeniami, w ramach obchodów DBI, pod adresem www.sid2010quiz.org od 9 lutego do 9 marca polskie dzieci w wieku 9-15 lat będą mogły wziąć udział w międzynarodowym quizie organizowanym przez sieć Insafe, która zrzesza narodowe ośrodki programu „Safer Internet”. Z kolei dla najmłodszych (poniżej 9 roku życia) przygotowany został konkurs na plakat o bezpiecznym Internecie. Zwycięzcy zostaną zaproszeni na ogólnoeuropejską ceremonię rozdania nagród.

Ponadto, 9 lutego we wszystkich krajach Unii Europejskiej rusza kampania medialna poświęcona problematyce ochrony prywatności w Internecie – „Think B4 U post!”, w Polsce realizowana pod hasłem „Pomyśl zanim wyślesz”. - Dla najmłodszych Internet jest niezwykle ważną przestrzenią ekspresji własnych poglądów, rozwijania zainteresowań lub też nawiązywania nowych kontaktów. Przenoszą do sieci prywatne informacje, zdjęcia, publikują filmy, chcą być popularni i lubiani. Niestety, nie zawsze pamiętają, że brak rozwagi i dbałości o prywatność swoją i innych, może doprowadzić do nieszczęścia. Dlatego głównym celem tegorocznej kampanii jest nauczenie młodych internautów rozsądnego i odpowiedzialnego publikowania informacji online - mówi Anna Rywczyńska, koordynator Polskiego Centrum Programu Safer Internet w NASK.

Z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu 9 lutego o godz. 11.00, w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie (ul. Dobra 56/66) odbędzie się konferencja prasowa. Organizatorzy zapraszają na nią dziennikarzy oraz partnerów programu „Safer Internet” w Polsce.
W tym roku konferencji towarzyszyć będą Forum Dnia Bezpiecznego Internetu oraz prezentacje firm i organizacji zaangażowanych w działania na rzecz bezpieczeństwa w Internecie (w godz. 12.00 – 14.30). Wstęp wolny dla wszystkich zainteresowanych.

Dla osób, które osobiście nie będą mogły wziąć udziału w konferencji DBI 2010, NASK zapewni transmisję na żywo (streaming), która dostępna będzie na stronie Dnia Bezpiecznego Internetu www.dbi.pl.




  
Sto dni Windows 7

 |  Źródło: www.heise-online.pl  | data: 2010-01-29

Dziś (29 stycznia) szczególna data: pierwsze 100 dni Windows 7 na rynku – czas na bilans. A ten wypada zaskakująco pozytywnie. Najczęściej powody do radości miał sam Microsoft: już w tydzień po premierze Windows 7, która odbyła się 22 października 2009, wyniki sprzedaży przekroczyły oczekiwania producenta: "W porównaniu z Windows Vistą w ciągu pierwszych dni po nowy system operacyjny sięgnęło pięć razy więcej klientów" – twierdzi koncern z Redmond.

Nabywcy cieszą się z czegoś innego: chociaż nowe oprogramowanie zostało zainstalowane od razu na milionach komputerów, obyło się bez poważnych usterek. Wprawdzie także i w najnowszej wersji Windows pojawiły się niedoskonałości, ale ze względu na skalę projektu praktycznie nie dało się tego uniknąć. Mimo to zaskakująco wiele rzeczy po prostu działa i nie chodzi tylko o to, że system jest szybki i stabilny; także baza sterowników budzi szacunek, w wyniku czego większość programów funkcjonuje bezproblemowo. Irytujące może być to, że dla wielu starszych urządzeń nie przygotowano sterowników – i mniejsza o to, czy to producent chce nas w ten sposób skłonić do zakupu nowego sprzętu, czy też po prostu nie jest w stanie tego zrobić, bo dana firma już nie istnieje. Wytwórcy sprzętu w każdym razie nie da się zmusić do tego, aby dopasowywał stare produkty do Windows, bo zwykle w momencie zakupu nikt nie daje gwarancji na to, że będą one współpracować z Windows 7.

Dziś Windows 7 jest już od stu dni na rynku. Wprawdzie i tu już wykryto luki w zabezpieczeniach, ale mimo to podczas pracy z tym systemem czuje się, że koncern z Redmond wyciągnął wnioski z mniej udanych, wcześniejszych systemów operacyjnych.

więcej..

 Dla przykładu luka w Internet Explorerze, dla której Microsoft niedawno musiał wydać pilną łatę, zagraża przede wszystkim użytkownikom XP – Windows 7 wprawdzie również występuje zagrożenie, ale napastnicy muszą pokonać dodatkowe przeszkody. "Z punktu widzenia bezpieczeństwa technicznego w systemie Windows 7 Microsoft wprowadził znaczący postęp w porównaniu z Vistą i XP" – stwierdza niemiecki Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Technologii Informacyjnych (BSI). Ataki przeciwko samemu systemowi zostały już utrudnione do tego stopnia, że twórcy szkodliwych programów koncentrują się teraz bardziej na lukach w zabezpieczeniach programów.

Irytować może jednak to, że mechanizm zarządzania kontami użytkownika, które odpowiada za to, że początkowo użytkownik ma jedynie ograniczone prawa, bezpieczeństwo w standardowej konfiguracji nie jest ustawiony na najwyższym poziomie. Warto to zmienić (trzeba wpisać w polu wyszukiwania Menu Start "UAC", a potem przesunąć suwak na samą górę). Każdy, kogo ustawienia mechanizmu UAC w Viście zdenerwowały do tego stopnia, że je wyłączał (co z kolei system natychmiast odradzał), w Windows 7 tego nie doświadczy: monity dotyczące kwestii bezpieczeństwa pokazują się tam stosunkowo rzadko, a nawet jeśli, to zawsze tylko raz.

Według badań urzędu BSI pozytywnie wypada także ochrona danych użytkownika dzięki szyfrowaniu dysku twardego za pomocą narzędzia BitLocker. W tej wersji systemu jest on bardziej przyjazny dla użytkownika, ale i tu z kolei denerwować może fakt, że nie wszystkie wersje Windows nim dysponują; dotyczy to jedynie najdroższych wydań: Ultimate i Enterprise.

Jako że błędów w tak skomplikowanym oprogramowaniu, jakim jest system operacyjny, uniknąć nie można, producenci zwykle wkrótce po premierze publikują poprawki. Także Microsoft pracuje już nad pierwszym Service Packiem – ze strony koncernu nie jest to jednak sygnał, że Windows 7 jest zły i musi być od razu naprawiany, lecz raczej dowód na to, że koncern pracuje już nad Windows 8.

Zadziwiające jest jednak to, że – inaczej niż w przypadku Visty – głosy domagające się pierwszego Service Packa są zaskakująco ciche. O ile w przeszłości panowała opinia, że bez pierwszego Service Packa Windows prawie nie da się używać, o tyle w Windows 7 to się zmieniło – i to jest prawdopodobnie najlepszy komplement, jaki można powiedzieć o nowym systemie Microsoftu.




  
Promocja 3w1 Narzędzie + Wdrożenie + Certyfikowany Audyt

 |  X-COM & A+C  | data: 2010-01-20

więcej..

Pakiet Promocyjny 3w1  Narzędzie + Wdrożenie + Certyfikowany Audyt

Prezentujemy kompleksowe rozwiązanie, które umożliwia szybkie i sprawne uporządkowanie kwestii zarządzania oprogramowaniem, licencjami i sprzętem oraz zapewnia stały nadzór nad zasobami IT. W skład Promocyjnego Pakietu "3w1" wchodzą następujące elementy:

System uplook™3

 Znajdująca się w Pakiecie wersja systemu uplook™ rozszerzona o moduł Audyt umożliwia inwentaryzację sprzętu, zarządzanie licencjami i oprogramowaniem oraz wykonywanie profesjonalnych audytów legalności oprogramowania. System można w prosty sposób wzbogacić o kolejne funkcjonalności takie jak kontrola aktywności użytkowników, Internetu i wydruków, czy zdalna pomoc.

Wdrożenie i szkolenia

Szybkie i sprawne wdrożenie oraz szkolenie dla użytkowników są gwarancją natychmiastowych efektów i sprawiają, że praca z systemem uplook™ jest jeszcze wygodniejsza. Wdrożenie tego najpopularniejszego w Polsce oprogramowania do zarządzania zasobami IT to stały nadzór nad legalnością, zgodność z prawem i spokojny sen osób odpowiedzialnych. To również liczne korzyści płynące z zastosowania szerokiej gamy funkcji jakie oferuje system uplook™ i jego dodatkowe moduły.

Audyt Legalności Oprogramowania

Przyjazny Audyt to usługa wykonywana przez najlepsze polskie firmy audytorskie działające w programach MLMP i SAM. Pełny Audyt Oprogramowania, oferowany w niniejszym pakiecie, to nie tylko sprawdzenie bieżącego stanu oprogramowania, ale również wdrożenie mechanizmów naprawczych, procedur zarządzania oprogramowaniem oraz uświadomienie i przeszkolenie personelu w kwestii praw autorskich.

Otrzymywany na zakończenie Certyfikat Legalności zaświadcza całkowitą zgodność zainstalowanego oprogramowania z posiadanymi licencjami oraz wdrożenie procedur odpowiadających za utrzymanie tego stanu. Posiadanie takiego dokumentu to nie tylko poświadczenie legalności, ale również podniesienie prestiżu organizacji i potwierdzenie wysokich standardów działu IT.

Proponowany pakiet to profesjonalne i kompleksowe wdrożenie procedur  oraz systemu do Zarządzania Oprogramowaniem, jak również gwarancja szybkiego zwrotu inwestycji oraz długoterminowych korzyści.
Pakiet „3w1” jest ofertą promocyjną . Nie czekaj, skontaktuj się z firmą X-COM i zarezerwuj najkorzystniejsze warunki już teraz!




  
Takich haseł nie stosować

 |  Źródło: hacker.pl  | data: 2010-01-26

 

Jak wynika z analizy 32 milionów haseł zebranych w wyniku włamania na stronę RockYou.com, najpopularniejszym zabezpieczającym ciągiem znaków było „123456” - podała zajmująca się bezpieczeństwem firma Imperva.

Z „123456” korzystało 290 731 użytkowników serwisu. Na drugim miejscu znalazło się hasło „12345” (79 078 użytkowników), zaś na trzecim - „123456789” (76 790 użytkowników).

„To zaskakujące” - komentuje Amichai Shulman z Impervy - „Spodziewaliśmy słabych haseł, ale nie do tego stopnia”.

Dostęp do haseł uzyskał w grudniu ubiegłego roku haker ukrywający się pod pseudonimem „igigi”. Do włamania wykorzystał atak DQL injection. Haker uzyskał w ten sposób 32,6 miliona rekordów dotyczących użytkowników RockYou.com, a następnie opublikował online jedynie hasła.
Hakerowi udało się szybko odzyskać hasła, gdyż te przechowywane były w formie niezaszyfrowanego tekstu. Inne popularne hasła wykorzystywane w serwisie RockYou.com to: „password”, „iloveyou”, „princess”, „rockyou” oraz „Qwerty”.  Krótkie i proste w odgadnięciu ciągi znaków znacznie ułatwiają ich odgadnięcie metodą brute force – ostrzegają specjaliści.


  
Najmłodszy informatyk świata certyfikowany przez Microsoft

 |  Żródło: wp.pl  | data: 2010-01-26

 

Marko Casalan ma 8 lat i mieszka z rodzicami w Macedonii. Chłopiec uczęszcza wraz ze swoimi rówieśnikami do szkoły, a po lekcjach trenuje sztukę walki muay thai. Wydaje się, że Marko to zwykły ośmiolatek, ale w rzeczywistości może się on pochwalić niespotykanymi osiągnięciami - kilkoma certyfikatami Microsoftu, które przyznawane są tylko specjalistom z branży IT.

Marko jest niezwykle uzdolnionym dzieckiem. W wieku 2 lat nauczył się czytać i pisać, po czym natychmiast zabrał się za poznawanie tajników komputera. W wieku zaledwie 6 lat chłopiec został najmłodszym na świecie administratorem systemów z certyfikatem Microsoftu. Dwa lata później uzyskał również certyfikaty profesjonalisty (Microsoft Certified Professional) oraz inżyniera systemów (Microsoft Certified Systems Engineer).

Rodzice Marka prowadzą prywatną szkołę, w której uczą dzieci podstaw informatyki. Oboje jednak przyznają, że gdy mają problem z komputerami w pracy, zwracają się o pomoc do syna. Państwo Casalan myślą o wysłaniu chłopca za granicę do szkoły dla wybitnie uzdolnionych dzieci, ponieważ w Macedonii nie ma takiej placówki. Jednocześnie planują oni wydanie książki, w której na podstawie obserwacji ich własnego syna chcą opisać metody uczenia informatyki we wczesnym dzieciństwie.

Ulubionym przedmiotem Marko w szkole jest matematyka. Często wciela się on również w rolę nauczyciela i prowadzi zajęcia z zakresu informatyki dla swoich koleżanek i kolegów z klasy. Jest to możliwe dzięki sali laboratoryjnej z 15 komputerami, którą podarował chłopcu premier Macedonii. Młody geniusz z rozbawieniem opowiada o nagrodzie jaką dostał od Microsoftu po zdaniu pierwszego z egzaminów. Otrzymał wtedy gry komputerowe i płyty DVD z kreskówkami. Chłopiec mówi jednak, że nie interesują go takie rozrywki. W Macedonii Marko jest prawdziwą gwiazdą.

W przyszłości najmłodszy inżynier Microsoftu chciałby stworzyć własny system operacyjny i poznać bliżej amerykańskiego giganta. Trzymamy kciuki za karierę małego Marko i mamy nadzieję, że wszystkie "Windowsy" przyszłości będą tworzone przez ludzi, którzy w dzieciństwie byli takimi geniuszami jak młody Macedończyk


  
Wspieramy WOŚP - zapraszamy na nasze aukcje

 

Co roku, w drugą niedzielę stycznia niemal wszyscy Polacy zwierają szeregi i wydłubują ze swych kieszeni tyle ile mogą aby wspomóc tę fantastyczną, unikalną na skalę światową, akcję. Nie sposób zliczyć ogromnej liczby dzieci którym sprzęt oklejony serduszkiem ocalił życie czy przywrócił zdrowie. Również my chcielibyśmy dołożyć swą cegiełkę. W tym roku zbiórka przeznaczona jest na rzecz dzieciaków chorych na raka.

Zapraszamy na aukcje


  
Office 2007 i 2010 w liczbach

 |  Żródło: dobreprogramy.pl  | data: 2010-01-11

Microsoft opublikował ciekawe statystyki, które rzucają nieco więcej światła na globalną popularność pakietu biurowego Office.

Z udostępnionych danych wynika, że użytkownicy Office 2007 spędzili łącznie 41 mld minut w Outlooku, 31 mld minut w Wordzie, 18 mld minut w Excelu i 3 mld minut w PowerPoincie. W październiku 2009 amerykańscy Internauci spędzili więcej czasu pracując nad prezentacjami w PowerPoincie niż grając w Halo 2 na PC. Na świecie z Office 2007 korzysta łącznie 500 mln osób, z czego około 250 mln we własnym domu.

Office 2010 Beta pobrało do tej pory 2,5 mln osób. 80% użytkowników tej wersji pakietu zachęcało innych do jego ściągnięcia i przetestowania. 75% użytkowników jest zadowolonych z użytkowania Office 2010 Beta. Na dziesięć osób korzystających z Office 2010 Beta dziewięć uważa, że nowa wersja pakietu zapewnia poprawę wydajności pracy, zaś 2/3 użytkowników twierdzi, że menu oparte o wstążce ułatwia im odkrywanie nowych funkcji.

75% użytkowników Office 2010 Beta jest zdania, że widok BackStage ułatwia korzystanie z pakietu. Cztery na pięć osób, które korzystały z Sparklines w Excelu 2010 Beta sądzi, że czyni to ich dane łatwiejszymi do interpretacji. 90% użytkowników stwierdziło, że gdy dokonywali edycji zdjęć w PowerPoint 2010 Beta, nie musieli już sięgać po inne programy graficzne. 3/4 osób, króre korzystały z zarządzania wiadomościami w Outlook 2010 Beta stwierdziło, że ich skrzynki pocztowe są zdecydowanie mniej zaśmiecone. 80% użytkowników webowych aplikacji pakietu sądzi, że taki sposób pracy ułatwia edycję dokumentów z dowolnego miejsca. 70% użytkownów korzystających ze SkyDrive stwierdziło, że ułatwia on udostępnianie dokumentów.

Powyższe liczby pochodzą z anonimowych raportów wysyłanych przez użytkowników Office 2007 oraz od osób, które zdecydowały się pobrać i użytkować testową wersję Office 2010 Beta.


  
W poniedziałek zaczyna działać sąd internetowy.

 |  Źródło: Rzeczpospolita  | data: 2009-12-31

Będzie rozpatrywał najprostsze sprawy cywilne. Z nowej ścieżki może skorzystać każdy niezależnie od tego, czy mieszkamy w Warszawie, Gdańsku czy gdziekolwiek indziej w Polsce, w nowym roku możemy dostać wyrok nakazujący nam zapłatę – z Lublina. W takim orzeczeniu będzie najpewniej chodziło o nieuregulowane rachunki za światło, rozmowy telefoniczne, Internet czy podobne masowe usługi. Dostawcy tych usług zapewne pierwsi wstąpią na nową, elektroniczną, drogę dochodzenia roszczeń – przed e-sądem.

– Bardzo się cieszę, że powstaje szybka możliwość dochodzenia roszczeń – mówi Maciej Rogalski, prawnik TPSA. – Tego rodzaju spraw firmy z mojej branży mają po kilkaset, a nawet kilka tysięcy miesięcznie.

1 stycznia wchodzą w życie przepisy, a w najbliższy poniedziałek rusza ów sąd (formalnie jest to XVI wydział Sądu Rejonowego w Lublinie). Wczoraj o 15.30 nie było jeszcze strony internetowej e-sądu, na której można się zalogować, by wysłać e-pozew, ale – jak powiedział „Rz” sędzia Mariusz Tchórzewski, prezes lubelskiego SR – system może ruszyć w każdej chwili, to już kwestia informatyków. Pracownicy nowego wydziału – 11 referendarzy, jeden sędzia oraz 20 urzędników – są już właściwie przeszkoleni.

Szybka ścieżka
Do tej pory pozwy składało się w sądzie właściwym dla miejsca zamieszkania dłużnika. E-pozwy będą od tej zasady dużym wyłomem: trafią tylko do jednego sądu.

Wprawdzie z elektronicznej ścieżki będzie można skorzystać tylko w tzw. postępowaniu upominawczym, ale takich spraw jest ponad milion rocznie, a twórcy e-sądu liczą, że przynajmniej połowa trafi na nową drogę. Od razu powiedzmy, że jest ona dobrowolna, nadal będzie też istniało postępowanie „papierowe”, a o wyborze zadecyduje wszczynający sprawę, czyli powód.

więcej..

Postępowanie upominawcze jest w ogóle możliwe, gdy dług nie budzi większych wątpliwości, dokumentują go np. faktury, rachunki. Procedura upominawcza obliczona jest na to, że pozwany z reguły jest winien, i jeśli roszczenie nie budzi wyraźnych wątpliwości, sąd wydaje nakaz zapłaty żądanej kwoty. Następnie wysyła go pozwanemu z pouczeniem, że ma w ciągu dwóch tygodni uregulować dług albo wnieść do sądu sprzeciw. W razie złożenia sprzeciwu sprawa toczy się normalnie, tzn. powód musi wykazać zasadność swego żądania. Jednakże niewielu się odwołuje i ponad 90 proc. spraw kończy się na nakazie.

 Wirtualny proces
600 tys. spraw upominawczych może rocznie trafiać do lubelskiego e-sądu

Czym się różni elektroniczne postępowanie upominawcze od normalnego? Przed złożeniem pozwu trzeba się w e-sądzie zalogować, tak jak na rozmaitych forach: identyfikacja strony procesu następować będzie przez login i hasło, nie trzeba przy tym dysponować tzw. bezpiecznym podpisem elektronicznym (kto go ma, może z niego korzystać). Dodatkowym zabezpieczeniem jest obowiązek uiszczenia opłaty (1,25 proc. wartości roszczenia) przekazem internetowym z rachunku konkretnej osoby, zapłata znaczkiem byłaby zresztą niemożliwe, bo nie ma go do czego przykleić (akta sprawy w e-sądzie mają formę elektroniczną).

Pozew będzie składany na elektronicznym formularzu, co ma tę dodatkową zaletę, że w razie błędnego wypełnienia jakiejś rubryki system nie pozwoli przejść dalej, co powinno zminimalizować liczbę tzw. braków pisma. Nie jest też wymagane załączanie dowodów (faktur, rachunków), lecz jedynie ich opisanie.

Pozwany dostanie nakaz zapłaty na papierze, z pouczeniem o możliwości odwołania i kluczem, dzięki któremu może je złożyć elektronicznie (ale może też klasycznie). Jeśli skorzysta z Internetu, dalej cała sprawa będzie się toczyć elektronicznie.

– W niektórych wydziałach postępowanie upominawcze to nawet połowa spraw, ale zajmują się nimi głównie referendarze, tak więc e-sąd może być ulgą raczej dla sądów niż samych sędziów – wskazuje Marcin Łochowski, sędzia cywilista z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.




  
Złote Blachy za walkę z piractwem

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2009-12-21

Koalicja Antypiracka przyznała dzisiaj "Złote Blachy" przedstawicielom jednostek policji, które w tym roku wyróżniły się skuteczną walką z piractwem muzycznym, filmowym i komputerowym. W tegorocznej edycji uhonorowane zostały Komenda Stołeczna Policji, Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku oraz Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu.

Komenda Stołeczna Policji nagrodzona została za skuteczne działania przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się dystrybucją pakietów z nielegalnie zwielokrotnionymi nośnikami optycznymi zawierającymi pliki muzyczne oraz filmowe, które produkowane były na rynek holenderski oraz belgijski. Zatrzymanym osobom przedstawiono zarzuty popełnienia przestępstwa naruszenia praw producentów fonograficznych oraz dystrybutorów filmowych na szkodę nie mniejszą niż 40 mln euro.

Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku doceniona została za szereg skutecznych działań przeciwko osobom naruszającym prawa autorskie do utworów audiowizualnych w Internecie, między innymi za zatrzymanie osoby dokonującej pierwszego wprowadzenia utworów filmowych do sieci e-donkey. Gdańska policja zatrzymała także twórcę serwisów internetowych, w ramach których bezprawnie rozpowszechniano ponad 3000 filmów oraz dokonała przeszukań w dwóch gdańskich uczelniach wyższych, w wyniku których zabezpieczono ponad 20 komputerów.

Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu została uhonorowana za konsekwentne, systematyczne i skutecznie prowadzone działania przeciw piractwu komputerowemu, w tym doprowadzenie do zamknięcia serwisu internetowego umożliwiającego nielegalną wymianę plików oraz ograniczenie procederu wprowadzania na rynek podróbek oprogramowania.

Koalicja Antypiracka powstała w październiku 1998 roku z inicjatywy trzech organizacji: Związku Producentów Audio Video (ZPAV) reprezentującego producentów fonograficznych, Fundacji Ochrony Własności Audiowizualnej (FOTA) zajmującej się ochroną praw twórców filmowych i Business Software Alliance (BSA) – organizacji zrzeszającej twórców oprogramowania komputerowego. Powstanie Koalicji było odpowiedzią na panującą w drugiej połowie lat 90 bezkarność piratów własności intelektualnej w Polsce.


  
Będą kary za porno zemstę w internecie

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2009-12-10

Wrzucanie do internetu rozebranych zdjęć byłej żony albo dziewczyny nikomu już nie ujdzie płazem - ostrzega "Metro".

Będzie za to grozić pięć lat więzienia. Od przyszłego roku wchodzi w życie rewolucja w prawie karnym, która w wielu sprawach ułatwi życie przeciętnym Polakom. Do tej pory bowiem porzuceni mężczyźni bezkarnie umieszczali w sieci roznegliżowane zdjęcia byłych partnerek lub kolportowali wcześniej nagrane filmy ze wspólnych intymnych sytuacji - zaznacza gazeta.
 

Do sieci wyciekały też nagrania z kamer ukrytych np. w solariach. Dla kobiet oznaczało to tylko wstyd i bezradność, bo do obrony pozostawało im wszczęcie długiego procesu cywilnego, który też nie blokował hulania zdjęć w internecie - czytamy dziś w publikacji "Metra".
 


  
Trojan: pieniądze albo Internet

 |  Żródło: wp.pl  | data: 2009-12-03

Trojany wymuszające okup od użytkowników Windows są już dość powszechne. Firma Computer Associates właśnie zidentyfikowała ich nowy wariant, który blokuje komputerom z systemem Windows dostęp do Internetu do czasu podania przez użytkownika specjalnego kodu aktywacyjnego.
 

Otrzymamy go po wysłaniu SMS-a z określoną liczbą w treści na płatny numer Premium. Za wiadomość naliczana jest wysoka opłata, choć CA nie ujawnia dokładnej kwoty. Okazuje się, że trojan ochrzczony mianem Win32/RansomSMS.AH dostaje się do komputera pod przebraniem narzędzia uFast Download Manager i po uruchomieniu informuje użytkownika w języku rosyjskim o naruszeniu warunków licencji.
Jednak firma CA przygotowała już specjalne narzędzie, które pozwala użytkownikowi samodzielnie wygenerować żądany kod.  Poprzednie wersje oprogramowania typu ransomware blokowały użytkownikom między innymi dostęp do własnego systemu Windows albo szyfrowały pliki za pomocą rzekomo niedającego się złamać algorytmu.

 


  
Pracownicy nie mają oporów przed kradzieżą poufnych danych firmy

 |  Źródło: di.com.pl  | data: 2009-12-02

 

Wyniesienie danych z firmy jest łatwe – tak twierdzi 60 proc. pracowników, którzy wzięli udział w badaniu Cyber-Ark. Co ciekawe, co czwarty respondent deklaruje gotowość do takiego działania.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Cyber-Ark Software wynika, że pracownicy nie mają zbyt dużych oporów przed wynoszeniem poufnych danych ze swojego miejsca pracy. Spośród 300 przebadanych pracowników biurowych aż 41 proc. wyniosło dane ze swojego poprzedniego miejsca pracy, a co czwarty pracownik zrobiłby to bez większych oporów, aby pomóc znaleźć pracę bliskim.

Co ciekawe, 85 proc. respondentów zdaje sobie sprawę, że takie działanie jest nielegalne, ale tylko 40 proc. boi się utraty pracy w związku z takim działaniem. Jednocześnie 60 proc. przepytanych twierdzi, że wyniesienie danych z firmy jest łatwe, podając za przykład kartę pamięci, pendrive, e-mail czy wydrukowane kartki papieru.

więcej..

Co czwarty respondent, gdyby stracił dziś pracę, zabrałby ze sobą poufne dane, niewiele mniej (24 proc.) zrobiłoby tak, gdyby pojawiły się plotki o zwolnieniu. Spośród nich ponad połowa ukradłaby dane, nie planując ich wykorzystania w najbliższym czasie („na wszelki wypadek”), natomiast 28 proc. użyłoby ich jako narzędzie do negocjacji w sprawie nowej pracy, a również 28 proc. jako narzędzia w nowym miejscu zatrudnienia.

23 proc. deklarujących gotowość do wynoszenia danych zabrałoby przede wszystkim informacje dotyczące kontaktów i klientów, następne w kolejności są hasła dostępu (11 proc.).
Co trzeci administrator przyznaje się do wykorzystywania swoich uprawnień w celu przeglądania list płac lub czytania prywatnej korespondencji kolegów – wynika z ankiety przeprowadzonej przez firmę Cyber-Ark Software

 W ankiecie Cyber-Ark Software udział wzięło 300 pracowników działów IT, głównie z dużych przedsiębiorstw. Gdy zapytano ich o to, czy korzystal z dostępu do informacji nie związanych z ich rolą aż 47% z nich odpowiedziało, że tak! Co trzeci administrator przyznał się natomiast do przeglądania informacji poufnych takich jak informacje dotyczące zarobków, korespondencja innych pracowników, dokumenty opisujące plany firmy itd.

 Mark Fullbrook z firmy Cyber-Ark zwraca przy okazji uwagę na to, że w dzisiejszych czasach nie trzeba ukradkiem kopiować wrażliwych dla firmy dokumentów i nie trzeba kraść klucza do szuflady z ważnymi dokumentami. To wszystko większość administratorów ma jak na dłoni. Co więcej, administratorzy są rzadko kontrolowani w tym zakresie.

Sami pracownicy działów IT nie martwią sie o bezpieczeństwo swoich haseł. Z ankiety wynika, że co trzeci administrator zmienia swoje hasła raz na kwartał, a 9% nie robi tego nigdy. Zdarza się też, że hasła dające dostęp do uprawnień administratora nie są zmieniane po zmianie pracownika na tym stanowisku. Połowa administratorów nie korzysta z żadnej dodatkowej autoryzacji.

Bardzo ciekawe są wyniki ankiety dotyczące metod przesyłania poufnych informacji wewnątrz firmy i do partnerów biznesowych. 35% pracowników używa do tego zwykłego e-maila, 35% używa przesyłek kurierskich, 22% FTP, a 4% sięga po tradycyjną pocztę. Co szczególnie ciekawe, 12% administratorów przyznało sie do wysyłania gotówki w... przesyłce pocztowej.

- Jeśli cena będzia właściwa, to co powstrzyma ich (administratorów) przed sprzedaniem informacji temu, kto da najwyższą stawkę? - pyta Mark Fullbrook i dodaje – firmy musza zdać sobie sprawę z tego, że jeśli nie wprowadzą dodatkowych warstw bezpieczeńśtwa i nie zacieśnią kręgu osób mających dostęp do wrażliwych danych (...) szpiegostwo, sabotaże i hackowanie nadal będa miały miejsce.

Warto jeszcze dodać, ze firmy w sposób szczególny nie powinny ufać informatykom, gdyż – jak wykazały badania – stanowią oni grupę ludzi złośliwych i nielojalnych wobec pracodawców.




  
Polskie komputery to armia zombie

 |  Źródło: dziennik.pl  | data: 2009-11-26

Kilkaset tysięcy komputerów w Polsce służy do cyberataków, rozsyłania spamu i wyciągania tajnych haseł np. do kont bankowych, a ich właściciele nie mają o tym najmniejszego pojęcia. Jak ostrzega najnowszy raport firmy Symantec, jesteśmy w czołówce państw pod względem liczby skrycie wykorzystywanych przez cyberprzestępców komputerów. Wyprzedza nas tylko osiem krajów - ale są wśród nich takie potęgi, jak Rosja, Chiny czy USA - pisze DZIENNIK.

Komputer przejęty przez internetowych przestępców nazywany jest w informatycznym slangu mianem zombie - tak w horrorach określa się umarłych ludzi, którzy pozornie zachowują się jak żywi, ale kieruje nimi obca siła. Komputery zombie zachowują się podobnie: wydaje się, że działają normalnie, ale jednak po cichu pracują dla kogoś innego. I to łamiąc prawo. Cyberprzestępcy łączą je bowiem przez internet w sieci liczące nawet kilkaset tysięcy maszyn, tzw. botnety, i rozsyłają miliony fałszywych e-maili, wyciągają z zainfekowanych komputerów poufne hasła, a także używają ich do cyberataków. "Coraz częściej dokonuje się za pomocą botnetów ataków na urzędy, firmy czy całe państwa. Tak całkiem sparaliżowano w ubiegłym roku Estonię, a w tym roku Gruzję" - mówi DZIENNIKOWI specjalista od zabezpieczeń komputerowych z firmy Mediarecovery Zbigniew Engiel.

Teraz okazuje się, że znaczny udział w tych cyberprzestępstwach mają komputery z Polski. Według najnowszego raportu "The State of Spam" firmy Symantec ponad 4 proc. światowych zombie jest w naszym kraju. Dla porównania ze Stanów Zjednoczonych pochodzi 6 proc. takich maszyn, a z Rosji 8 proc. Ile dokładnie z komputerów podłączonych do polskiego internetu służy przestępcom, eksperci nie są pewni: "Łatwiej jest obliczyć procent zombie z terenu Polski w konkretnym ataku niż ich bezwzględną liczbę, bo ogólna liczba zombie zmienia się codziennie. Nigdy nie jest tak, że wykorzystywane są wszystkie naraz" - mówi DZIENNIKOWI Patryk Leszczyński, ekspert Symantec. Według różnych szacunków liczba wszystkich zombie na świecie waha się od 10 do 50 mln. To oznacza, że przynajmniej 400 tys., a być może nawet 2 mln z nich to komputery polskich użytkowników.

Według ekspertów taka liczba skrycie przejętych komputerów w Polsce to efekt braku wiedzy polskich internautów. "Wystarczy otworzyć załącznik e-maila, w którym zamieszczono specjalny program włamujący się do systemu, lub wejść na zainfekowaną stronę, i już po sprawie. Szczególnie gdy nie mamy regularnie uaktualnianego oprogramowania antywirusowego, a to wciąż częsty błąd Polaków buszujących w sieci" - mówi Leszczyński

więcej..

Cyberprzestępcom pomaga też zamiłowanie naszych rodaków do nielegalnego oprogramowania. Nie tylko nie ma ono najnowszych zabezpieczeń na potencjalne ataki, ale samo często zawiera już specjalnie otwarte dla przestępców luki. Według tegorocznego raportu stowarzyszenia producentów oprogramowania Business Software Alliance aż 57 proc. programów zainstalowanych na komputerach w Polsce to pirackie kopie. Więcej pirackiego oprogramowania używają w Unii Europejskiej tylko Rumuni, Bułgarzy i Grecy.

"Zdobyć zombie i zbudować botnet w Polsce jest naprawdę łatwo. Dlatego też ceny botnetów zbudowanych z polskich komputerów na czarnym cyberrynku są bardzo niskie" - mówi Engiel. W najbardziej znanym "sklepie", w którym crackerzy wynajmują zbudowane przez siebie botnety: Loads.cc, za tysiąc komputerów z Australii trzeba zapłacić 300 dol., za tysiąc naszych ok. 20 dol. I tak za zaledwie kilkaset złotych za pomocą polskich maszyn można dokonywać przestępstw internetowych na drugim końcu świata.


 

 

Sylwia Czubkowska: Czy użytkownik przejętego komputera może się zorientować? Może gaśnie ekran albo komputer przestaje słuchać komend?
Paweł Obor*: Niestety nie. Niestety, bo przez ten brak objawów użytkownicy przejętych komputerów nie mają pojęcia, że już nie są ich panami. Jedyne sygnały, jakie się zdarzają, a i to tylko wtedy, gdy komputer ma niezbyt nowe oprogramowanie i jest wykorzystywany do wielu funkcji naraz, to spowolnienie jego pracy.

A więc nie mamy żadnych szans, by zauważyć, że nasz komputer staje się zombie?
Jedyna szansa to wyczulenie się na takie ataki i dbanie o to, by do nich nie dopuścić. Należy używać i aktualizować wszelkie polecane przez producentów firewalle i pakiety chroniące przed wirusami, robakami, trojanami i innym świństwem, które bombarduje nasz sprzęt za pośrednictwem internetu. Trzeba zachować też rozwagę. Ludzie wiedzą, że nie powinni otwierać e-maili i ich załączników rozsyłanych przez nieznanych adresatów, a i tak ciągle to robią. Od tego tylko krok do przejęcia komputera.

A producenci oprogramowania nie dbają o nasz sprzęt?
Dbają, tyle że bezpieczeństwo to nie jest stan dany raz na zawsze. Toczy się o nie ciągła walka. Ktoś wykrywa nową lukę w oprogramowaniu i zaczyna ją wykorzystywać do przestępstw. W tym samym czasie jego przeciwnik opracowuje metody na jej zamknięcie. Tyle że jak unieszkodliwi się jedną, zaraz odkrywane są nowe.

 

*Paweł Obor, specjalista od zabezpieczeń komputerowych z firmy Ontrack Investigations




  
Atak hakerów. Wyciekły hasła i loginy

 |  Źródło: dziennik.pl  | data: 2009-11-26

Nieznani sprawcy ukradli kilkadziesiąt tysięcy haseł oraz loginów należących do polskich internautów i opublikowali je w internecie. Ich ofiarami padli właściciele kont na Allegro.pl, Naszej-Klasie.pl, Erze.pl, Kurniku.pl, Fotce.pl oraz Blox.pl.
 Najnowszy atak hakerów był już trzecią tak dużą kradzieżą w ciągu ostatnich kilku miesięcy Hakerzy wykradli hasła użytkowników kilkunastu najpopularniejszych polskich portali internetowych.

 

 

"Zostaliśmy poinformowani o sprawie i teraz szczegółowo ją sprawdzamy" - potwierdza Rafał Tarłowski z CERT Polska, instytucji, która kontroluje stan bezpieczeństwa w polskiej sieci.

A ten nie jest najlepszy: w połowie sierpnia hakerzy ukradli administratorom serwisu Wykop.pl 100 tys. haseł. Z kolei w październiku internetowi przestępcy pozyskali dane dostępowe użytkowników poczty Hotmail, Gmail, Yahoo oraz AOL. "Średnio raz na tydzień mamy jedno zgłoszenie o kradzieży haseł do kont bankowych. Jest ona najgroźniejsza dla internautów, bo może pociągnąć za sobą poważne straty finansowe" - mówi Tarłowski.

Jeszcze częściej dochodzi do kradzieży haseł do poczty i portali społecznościowych. "Dla cyberprzestępców to łakome kąski, bo często niestety internauci tych samych haseł używają do wszystkich swoich wirtualnych kont. Zdobywając hasło Naszej-Klasy, złodziej otrzymuje więc równocześnie hasło do poczty. I potem można w miarę łatwo wydobyć również to, które służy do logowania się do konta bankowego" - ostrzega Zbigniew Engiel z firmy Mediarecovery zajmującej się informatyką śledczą. "Na dodatek - dodaje - polscy internauci nadal się nie nauczyli, że hasła w rodzaju <12345>, <zxcvb> lub data urodzin, nie są najlepszym zabezpieczeniem przed kradzieżą. 

więcej..

Zaskakujące jest jednak to, że tym razem cyberprzestępcy publicznie pochwalili się swoim łupem, publikując hasła i loginy w sieci. "Najprawdopodobniej chodziło im o wzbudzenie respektu wśród społeczności hakerów i zamanifestowanie swoich możliwości. Co też może przełożyć się na realne zyski, bo taki haker jest bardziej wiarygodny w swoim środowisku" - wyjaśnia Piotr Konieczny, ekspert od bezpieczeństwa sieciowego, który jako pierwszy napisał o kradzieży na swoim blogu Niebezpiecznik.pl.

Eksperci radzą internautom, którzy chcą ustrzec się przed kradzieżą tożsamości, by regularnie zmieniali hasła do swoich kont internetowych.

A przede wszystkim, żeby do każdego konta używali innego hasła




  
Elektroniczna wojna w internecie

 |  Źródło: onet.pl  | data: 2009-11-19

 

Cybernetyczne ataki na rządowe witryny to już od dawna codzienność. Kraje takie jak USA wydają miliardy dolarów, by chronić swoje systemy. Również Polska armia planuje powołanie specjalnej jednostki do zwalczania zagrożeń w internecie.

Włamać się, zalogować, przeszukać, oskubać – to plan bohaterów filmu „Kod dostępu”. John Travolta wciela się tu w postać Gabriela Sheara, tajemniczego przestępcy, który wraz z niezwykle ponętną współpracowniczką Ginger (w tej roli Halle Berry) chce odchudzić międzynarodowy system bankowy o kilka miliardów dolarów. Ma im w tym pomóc najlepszy na świecie haker Stanley Jonson (Hugh Jackman), którego zadaniem jest wprowadzenie do systemu Banku Światowego wirusa umożliwiającego dokonanie kradzieży. Wbrew pozorom scenariusz tego thrillera nie jest daleki od rzeczywistości – coraz więcej krajów pada ofiarą cybernetycznych ataków, wskutek których ich wrogowie zdobywają poufne informacje. Z tego powodu wiele państw stworzyło specjalne oddziały do obrony przed przestępczością elektroniczną – tylko USA w latach 2009–2014 przeznaczą na ten cel 30 miliardów dolarów.

Również Wojsko Polskie jest świadome zagrożeń pochodzących z Sieci i planuje powołać jednostkę, której zadaniem będzie przeciwdziałanie cyberatakom. Jak donoszą media, idea utworzenia takiej jednostki powstała całkiem niedawno w Departamencie Transformacji MON, ale nieoficjalnie wiadomo, że potrzebę tego typu struktury wojskowi zgłaszali już od kilku lat.

Ataki na Gruzję czy Koreę Południową, a przede wszystkim na nasze strony rządowe dobitnie pokazały, że nie jest to tylko problem teoretyczny, ale jak najbardziej realny. Dość powiedzieć, że FBI ma zamiar umieścić zagrożenie atakiem elektronicznym na trzecim miejscu (po ataku nuklearnym i broni masowego rażenia) listy największych zagrożeń bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Tym bardziej cieszy, że problem dostrzegło Wojsko Polskie. Generał Franciszek Gągor, szef Sztabu Generalnego WP, wypowiedział się na łamach dziennika „Rzeczpospolita”, twierdząc, że „cyberprzestrzeń – po lądzie, morzu, powietrzu i przestrzeni kosmicznej – stała się faktycznie piątym polem, na którym prowadzone są działania wojenne”.

Hakerskie metody: jak wojsko obroni się przed atakiem cyberprzestępców?

Jeszcze nie wiadomo kiedy powstanie polska jednostka do walki z przestępczością sieciową. Na razie krążą informacje o tym, że w resorcie obrony zostały opracowane jej ogólne założenia. Tymczasem CHIP sprawdził, jak tego typu oddział funkcjonuje tuż za miedzą, czyli w niemieckiej Bundeswehrze. Okazuje się, że bezpieczeństwa tej znacznie bardziej rozbudowanej niż nasze wojsko armii broni około siedemdziesięciu żołnierzy-informatyków tworzących Oddział Operacji Informatycznych i Sieciowych. Pochodzą oni przede wszystkim z wydziałów informatycznych uniwersytetów wojskowych i rozwijają skuteczne strategie wymierzone przeciw działaniom hakerów.

Oficjalnie mówi się, że praca cyberżołnierzy nie jest równie ekscytująca jak działania bohaterów „Kodu dostępu”: „Nie włamujemy się do obcych sieci komputerowych i nie wykradamy cudzych danych” – wyjaśnia rzecznik Bundeswehry Thomas Overhage.

więcej..

To brzmi uspokajająco. Można jedynie zgadywać, czy zadania specjalnego oddziału rzeczywiście są tak niewinne. Jak bardzo niebezpieczny może być atak na wojskowe systemy informatyczne, świadczy przykład Pentagonu – w kwietniu chińskim hakerom udało się wykraść wiele terabajtów danych dotyczących supernowoczesnego odrzutowca bojowego. Amerykańskie ministerstwo obrony bardzo ogólnikowo zdementowało informacje o tym zdarzeniu. Nikt oficjalnie nie zdradzi, jak wielkie straty finansowe i militarne spowodował atak.

 

 

Wojsko Polskie, podobnie jak Bundeswehra, będzie chciało zapobiegać podobnym sytuacjom. Łatwo się domyślić, że zadaniem jednostki będzie przede wszystkim uczynić bezpieczniejszymi wojskowe sieci i urządzenia komunikacyjne stosowane na przykład w Afganistanie. Cyberżołnierze będą analizować potencjalne umiejętności wroga i symulować jego działania, by rozwijać skuteczne testy

i metody obrony. Z pewnością – tak jak niemiecki oddział – polska jednostka nie będzie wykorzystywana do działań w realnym świecie, a jej bronią staną się komputery na biurkach, zaś polem bitwy – rzeczywistość wirtualna. By skutecznie odeprzeć atak wroga, żołnierze muszą jednak poznać metody stosowane przez prawdziwych hakerów.

Cyberobrona: żołnierze-informatycy muszą dobrze znać się na wirusach

Żołnierze jednostek przeznaczonych do odpierania cyberataków symulują między innymi ataki typu Denial of Service i takie, w których wykorzystuje się sieci botnet. Zajmują się również keyloggerami, które za pośrednictwem poczty elektronicznej lub spreparowanych stron są przemycane na komputer użytkownika i wychwytują podawane przez niego hasła. Przedmiotem wnikliwych analiz są prawdziwe ataki, których ofiarą padły niedawno na przykład Estonia czy Gruzja.

Informatyczne ataki na państwa:

  • Na początku 2007 roku hakerzy niemal całkowicie zablokowali system komputerowy Estonii, atakując między innymi strony banków, urzędów i gazet.
  • Maj 2007: Chińskie programy szpiegujące przedostały się między innymi do systemu urzędu kanclerza Niemiec. Cel hakerów pozostaje nieznany.
  • Kwiecień 2008: Hakerzy zaatakowali strony Ministerstwa Pracy, a kilka dni później siedem witryn Kancelarii Premiera RP.
  • Czerwiec 2008: Chińscy hakerzy włamali się do komputerów Kongresu Stanów Zjednoczonych. W tym przypadku cel również pozostaje niejasny.
  • Sierpień 2008: Cybernetyczny atak na Gruzję – najpierw ofiarą padła witryna Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a następnie strony kolejnych resortów.
  • Styczeń 2009: Irańscy hakerzy zdjęli stronę Mossadu – w proteście przeciwko zaangażowaniu militarnemu Izraela w Strefie Gazy.

 




  
Publiczna beta Office 2010 w przyszłym tygodniu?

 |  Żródło: idg.pl  | data: 2009-11-13

Microsoft już w przyszłym tygodniu udostępni publiczną wersję beta pakietu biurowego Office 2010 - wynika z maili rozsyłanych przez firmę do osób zaangażowanych w testowanie aplikacji

Steve Ballmer obiecał w ubiegłym miesiącu, że Microsoft w listopadzie udostępni publiczną wersję beta pakietu biurowego Office 2010. Deklaracja ta właśnie znalazła swoje potwierdzenie w wiadomościach elektronicznych wysyłanych do testerów pakietu.

Microsoft udostępnił wersję "Technical Preview of Office 2010" pakietu biurowego w lipcu br. Firma skorzystała wówczas z nowego modelu dystrybucji "click-to-run", który umożliwiał niemal natychmiastowe uruchomienie podstawowych wersji aplikacji. CTR oparty jest o rozwiązanie strumieniowego pobierania danych. Użytkownik w kilka minut pobierał podstawową część kodu umożliwiającą uruchomienie testowej wersji Office. Pozostała część kodu była pobierana w tle działania uruchomionych programów.

Nie wiadomo czy Microsoft skorzysta z tego rozwiązania udostępniając publiczną betę Office 2010. Firma zapewniła natomiast, że CTR zostanie zastosowany podczas przyszłorocznej premiery pakietu.

W mailu do testerów Microsoft napisał, że przygotowuje stronę Microsoft Connect dla wydania Office 2010. Firma dodała, że w przyszłym tygodniu poda więcej szczegółów na ten temat.

Pytaniem pozostaje kiedy dokładnie Microsoft udostępni wersję beta pakietu i czy będzie pobierać opłaty za jego uruchomienie - tak jak miało to miejsce podczas drugiej bety Office 2007, kiedy firma zachęcała do pobierania aplikacji za darmo, a następnie prosiła o opłatę w wysokości 1,5 dolara za uruchomienie pakietu.

Office 2010 ma zostać udostępniony jako beta w pierwszej połowie przyszłego roku w postaci zarówno 32-, jak i 64-bitowej. Wśród godnych odnotowania zmian w tej wersji pakietu można wymienić odświeżonego klienta poczty e-mail - Outlook zostanie wyposażony w charakterystyczny element interfejsu Office'a 2007, czyli wstążkę. Oprogramowanie ma działać w systemach Windows XP, Vista oraz 7. Wg zapowiedzi przedstawicieli koncernu, poradzi sobie z nim każdy komputer, na którym działał Office 2007.

Rzecznik Microsoftu dodał, że firma jednocześnie cały czas testuje webową wersję Office 2010 - Microsoft Web Applications 2010, która ma być dostępna całkowicie za darmo już w przyszłym roku. Więcej na temat odchudzonych i supermobilnych programów Word, Excel i PowerPoint w artykule Microsoft prezentuje Office 2010.

więcej..

Microsoft Office 2010 - nowe funkcje

Zmiany prowadzone w pakiecie Microsoft Office 2010 mają raczej naturę kosmetyczną, ale mogą znaleźć swoich gorących zwolenników. Jedną z takich niewielkich zmian jest ilość wierszy dostępnych w Excelu. W wersji 2003 było ich 65 tys., w 2007 milion. W Excelu 2010 ma być ich 100 milionów; jest to podobno opcja o którą prosili sami użytkownicy. W PowerPoincie pojawia się możliwość edytowania filmów (przycinania do odpowiedniej długości, itp.) wprost z okna aplikacji. Można będzie też udostępnić prezentację nie jak dotychczas wysyłając ją mailem, lecz tworząc link do niej - w ten sposób odbiorca w czasie rzeczywistym w przeglądarce widzi zmiany slajdów dokonujące się na pierwszym komputerze. Funkcją, która pojawić ma się we wszystkich aplikacjach pakietu Office 2010 jest możliwość edytowania zakładek, oraz dodawania własnych. Word 2010 posiada tzw. "przycisk Microsoft", który prowadzi do "zarządzania za kulisami" (backstage view). Można tam przydzielać dostęp do dokumentu innym użytkownikom lub wybrać opcje udostępniania.

Ujednolicona komunikacja Office 2010

Outlook oraz Communicator 2010 mają także kilka funkcji, które - jak zapowiadają przedstawiciele Microsoftu - mają usprawnić przepływ informacji w przedsiębiorstwach. Wybierając kontakt w skrzynce pocztowej można wybrać sposób, w jaki chcemy skontaktować się z daną osobą - czy ma być to via e-mail, czy poprzez komunikator, czy bezpośrednio przez telefon. Microsoft wprowadza VoIP, który wedle szacunków, ma pozwolić na znaczne oszczędności. Na system oparty na ujednoliconej komunikacji przechodzi między innymi Polcomtel czy Urząd Miasta w Bydgoszczy. W Outlooku pojawia się wstążka, znana z większości narzędzi wersji 2007. Zarządzanie pocztą ma być łatwiejsze - wiadomości mają się systematyzować według tzw. "wątków", czyli historii rozmowy na dany temat - prawdopodobnie tak, jak ma to miejsce np. w Gmailu.Użytkownikom domowym bardziej może się spodobać jednak funkcja, dzięki której można automatycznie usunąć wiadomości, których treść się powtarza.
Jak wiadomo już od pewnego czasy, Office 2010 obejmuje także
Web Apps, czyli aplikacje Word, Excel, OneNote oraz PowerPoint dostępne za pośrednictwem przeglądarki. Korzystanie z nich będzie uzależnione od wykupionej licencji dostępowej (Client Access License, CAL). Przedstawiciele Microsoftu są jednak przekonani o tym, że aplikacje webowe nie wyprą wersji desktopowych pakietów biurowych, a z pewnością nie w najbliższym czasie.




Komentarz

Microsoft Office jest w dalszym ciągu najczęściej używanym pakietem biurowym. Mimo zamieszania, jakie wywołał proces sądowy wywołany przez spór o
patenty zastosowane w Wordzie, to właśnie on pozostaje najpopularniejszym edytorem tekstu. Z tego, co widzieliśmy na prezentacji Microsoftu nie wynika, by nowy Office 2010 spowodował masowe odejście użytkowników od poprzednich wersji, za to webowe aplikacje mogą zyskać wielu zwolenników. Zwłaszcza tych, którzy uważają, że Dokumentom Google brak wielu funkcji.

Czytaj więcej na
technologie.gazeta.pl




  
Polak w pracy - wynosi sprzęt, kradnie towar, oszukuje

 |  Źródło:wp.pl  | data: 2009-11-02

Zaczyna się od wyniesienia firmowego papieru do drukarki. Potem firmowe vouchery na taksówki wykorzystuje się do prywatnych podróży, a z samochodów należących do przedsiębiorstwa przelewa się benzynę do prywatnego.

Skończyć może się jak w Szczecinie, gdzie pracownicy Kauflandu ukradli ze sklepu towar o wartości 700 tys. zł. Według najnowszego badania firmy doradczej Euler Hermes aż 9 na 10 polskich firm jest okradanych przez pracowników.

30 października olsztyńscy policjanci zatrzymali 31-letniego Piotra O. Mężczyzna ukradł firmowy towar o wartości ponad 6 tysięcy złotych. 17 października policjanci ze Zgorzelca aresztowali sprzedawczynię z sklepu Żabka: 26-letnia kobieta okradła swojego pracodawcę ze 1053 zdrapek losowych o wartości prawie 2 tys. zł. 10 października po kilku dniach śledztwa policja z Piekar Śląskich znalazła winnego ogromnych strat w tamtejszej firmie informatycznej. Okazało się, że jeden z zatrudnionych w niej informatyków nie tylko wyniósł warte blisko 3 mln zł informacje dotyczące produkcji, ale jeszcze zatrudnił się u konkurencji.

To tylko kilka przypadków pracowniczych kradzieży z ostatnich dni. Jak Polska długa i szeroka pracownicy okradają swoje firmy, a kryzys gospodarczy jeszcze zwiększył liczbę takich przestępstw. Według przygotowywanego przez firmę konsultingową Euler Hermes raportu do strat przyznaje się aż 92 proc. ankietowanych przedsiębiorców. Tymczasem w podobnym badaniu przeprowadzonym jesienią ubiegłego roku poszkodowana była zaledwie połowa firm.

Poszukiwanie winnego

– Pracownicy okradający firmę to ogromny i wstydliwy problem – opowiada szef kadr w jednej z największych polskich firm doradczych, który nie zgodził się podać swojego nazwiska. – Ostatnio musieliśmy o 1500 złotych zmniejszyć pensje kilku naszych kierowców. Ci w ramach zemsty zaczęli odlewać benzynę z firmowych aut. Sprawa oczywiście się wydała i pożegnaliśmy się z tymi pracownikami. Nie zgłosiliśmy sprawy na policję tylko dlatego, że zaszkodziłoby to wizerunkowi naszej firmy. Bo przecież to my zatrudniliśmy na tyle złych pracowników, że wpadli na pomysł oszustwa – mówi.

więcej..

Kradzieże w polskich przedsiębiorstwach to codzienność, choć trudna do odkrycia. Kierownicy w jednej z firm papierniczych spostrzegli, że dzieje się coś złego dopiero po kolejnym przegranym przetargu. Co ciekawe, konkursy przegrywali zawsze z tym samym konkurentem. Zaś różnica w cenie, którą proponowano klientowi, była zawsze niewielka. Kierownictwo firmy zaczęło podejrzewać, że konkurencja musi mieć w ich firmie kreta, który przekazuje ceny ofert przetargowych. Wynajęli więc informatyków śledczych, by wytropić nielojalnego pracownika. Udało się to dzięki fragmentom stron internetowych, jakie pozostały na dysku twardym komputera jednego z pracowników. – Działał bardzo sprytnie. Był zapalonym graczem gry sieciowej Ogame. Ale z pozoru niewinne kontakty z innymi graczami służyły mu do przekazywania ważnych dla firmy danych – opowiada Zbigniew Engiel z Mediarecovery, firmy zajmującej się informatyką śledczą. On sam pamięta też przypadek, gdy w jednej z firm ktoś wykradł całą bazę klientów i przekazał ją konkurencji. Przeczesując komputery, informatycy zorientowali się, że baza danych została zgrana na CD.

Udało im się też ustalić, z czyjego komputera. Pracownika zwolniono. – Takich przypadków jest coraz więcej, a kradzież przestała się już kojarzyć z wynoszeniem sprzętu. Ale najgorzej jest, gdy dochodzi do kradzieży wiedzy czy poufnych danych. Wtedy straty mogą iść w miliony – mówi Bartosz Pikuła, kierownik biura ubezpieczeń ryzyka sprzeniewierzeń z Euler Hermes.

  

92 proc. firm skarży się na kradzieże i oszustwa swoich pracowników.

 Pracodawcy się bronią

Aby nie dopuścić do takich sytuacji, pracodawcy próbują się zabezpieczać. Jak wynika z danych przytaczanych przez rzecznika praw obywatelskich, już dwie trzecie polskich firm decyduje się w taki czy inny sposób kontrolować swoich pracowników. A wraz z postępem techniki ta inwigilacja jest coraz bardziej dogłębna. Normą jest więc już sprawdzanie mejli, korespondencji listownej, instalowanie kamer, blokowanie prywatnej poczty i serwisów społecznościowych. Zdarza się również montowanie nadajnika GPS w telefonie pracownika czy w samochodzie służbowym. Firmy stosują także programy komputerowe, dzięki którym wiedzą nie tylko, na jakie strony wchodzi pracownik, ale też ile danych ściągał. Mogą również prześledzić każdy jego krok w internecie. Oko Szefa, PC Szpieg – to niektóre z różnych programów komputerowych, dzięki którym można zyskać informacje o swoich pracownikach: z kim rozmawiali na czacie i co pisali na Gadu-Gadu.

Nielegalne formy inwigilacji pracowników

Nie każdy rodzaj inwigilacji pracownika jest legalny. Przedsiębiorcy, którzy chcą np. kontrolować pocztę elektroniczną pracownika, śledzić za pomocą oprogramowania jego pracę na komputerze lub stosować monitoring pomieszczeń, w których on przebywa, powinni najpierw poinformować podwładnego o zastosowaniu konkretnej formy kontroli. Muszą także ustalić reguły jej działania. Jeśli tego nie zrobią, pracownik może przed sądem dochodzić roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych lub zwrócić się ze skargą do generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO).
Pracownik, którego dobro osobiste zostało naruszone, może m.in. żądać od pracodawcy zadośćuczynienia. Rozmiar szkody, jaką poniósł z powodu inwigilacji, musi ustalić sąd. Na przykład jeżeli kontrolowana jest poczta elektroniczna, sąd musi wziąć pod uwagę dwie sprzeczne ze sobą zasady: ochronę tajemnicy korespondencji oraz właściwego użytkowania mienia powierzonego przez pracodawcę.

Czasem potrzebna jest zgoda pracowników na zastosowanie niektórych form kontroli. Pracodawca nie może nikogo zmusić np. do poddania się testom na wykrywaczu kłamstw ani przeprowadzić badania stanu trzeźwości. Wolno mu jednak wezwać policję, która może przeprowadzić takie badania.

92 proc. firm skarży się na kradzieże i oszustwa swoich pracowników. W ubiegłym roku było ich o połowę mniej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna



  
Francja: odcinanie piratów od Internetu zgodne z konstytucją

 |  Żródło: wp.pl  | data: 2009-10-28

Odcinanie dostępu do Internetu osobom, które nagminnie łamią prawo i nielegalnie pobierają z Sieci treści chronione prawem autorskim jest zgodne z konstytucją - orzekł dziś francuski Trybunał Konstytucyjny.

Francuski Trybunał Konstytucyjny uznał, że kontrowersyjny projekt ustawy o odcinaniu piratów od Internetu jest zgony z ustawą zasadniczą. Sędziowie jeszcze kilka miesięcy temu toczyli ze sobą zaciekły spór w tej kwestii. Wreszcie, po kilku miesiącach sporów i poprawkach wprowadzonych przez parlamentarzystów, akt antypiracki uznano za zgodny z literą obowiązujących przepisów.
Dan Glickman, rzecznik i CEO Motion Picture Association of America, skomentował decyzję trybunału mówiąc, że to wielkie zwycięstwo twórców, które pomoże im w walce o ochronę swych dzieł na całym świecie. "Mamy nadzieję, że francuscy ISP będą respektować wyrok sądu i rozpoczną ścisłą współpracę z rządem by wreszcie sfinalizować wprowadzenie aktu oraz jego wykonywanie" - dodał Glickman.

 

 

więcej..


Nowe prawo zakłada utworzenie specjalnego urzędu, HADOPI (Haute Autorité pour la Diffusion des Œuvres et la Protection des Droits sur Internet), działającego w oparciu o zgłoszenia właścicieli praw autorskich do utworów, które trafiły do nielegalnego internetowego obiegu (np. wytwórni fonograficznych i filmowych). Przed odcięciem Internetu użytkownik byłby dwukrotnie ostrzegany, za pierwszym razem w formie elektronicznej, za drugim - listownej - co grozi mu za dalsze pobieranie plików z Sieci. W skrajnych wypadkach, jeśli piractwo ma charakter masowy, ustawa przewiduje też kary grzywny (do 300 tysięcy euro) i więzienia.

Warto przypomnieć, że niektóre zapisy umieszczone w starszej wersji aktu zostały uznane za niekonstytucyjne. Mowa m.in. o przepisie, wyposażającym urząd do walki z piractwem w uprawnienie do wnioskowania u dostawców usług internetowych o odcinanie internautów od Sieci. Francuska Rada Konstytucyjna orzekła jednak, że z uwagi na zasadę domniemania niewinności takie kompetencje muszą pozostać w gestii sądów.
 




  
10 niezbędnych skrótów w Windows 7

 |  Źródło: www.wp.pl  | data: 2009-10-22

Błyskawiczne uruchamianie ulubionych aplikacji, obsługa dodatkowych wyświetlaczy, natychmiastowe wyszukiwanie z menu start czy włączanie i wyłączanie przezroczystości okien - to tylko niektóre z możliwości wykorzystania skrótów klawiaturowych, jakie daje Windows 7. Prezentujemy zestawienie 10 rozwiązań, które znacznie ułatwiają pracę z nowym systemem Microsoftu.

Windows 7 może okazać się najbardziej przyjaznym pod względem wykorzystania możliwości skrótów klawiaturowych systemem operacyjnym w historii. Użytkownik może w środowisku siódemki wykorzystywać możliwości klawiatury by błyskawicznie uruchamiać swoje ulubione aplikacje, włączać dodatkowe wyświetlacze i dokonywać wielu innych operacji. Proponujemy 10 skrótów, które - raz dobrze przyswojone - przez najbliższe miesiące przyspieszą i ułatwią Wam pracę z Windows 7. Uwaga - to uzależnia!

Szybkie wyszukiwanie poprzez menu start

Na początek porada znana już z systemu Windows Vista. Zamiast klikać w menu start i następnie w interesujący nas skrót do aplikacji, dokumentu bądź materiału multimedialnego, wystarczy nacisnąć na klawiaturze klawisz "Windows" (Win) i potem nawigować za pomocą pierwszych liter poszukiwanego materiału. Po znalezieniu celu (możemy pomóc sobie strzałkami) wystarczy kliknąć Enter. Voila! Po co używać myszki?

więcej..


Minimalizacja wielu okien jednocześnie: Win + Home

Kombinacja klawiszy Win + Home umożliwia w Windows 7 minimalizację wszystkich - za wyjątkiem aktualnie używanego - okien do dolnego paska zadań. Po ponownym wciśnięciu kombinacji Win + Home przywraca się okna do wcześniejszego stanu. Dzięki temu nie trzeba klikać ikonki "minimalizuj' przy każdym oknie z osobna. Szybkie i przyjemne.

Spraw by Windows był przezroczysty: Win + Spacja

Kombinacja klawiszy Win + Spacja jest odpowiednikiem narzędzia znajdującego się po prawej stronie dolnego paska zadań, w strefie zasobnika systemowego (system tray, systray). Dzięki niej wszystkie aktywne okna Windows stają się przezroczyste do momentu zwolnienia klawisza Win. To świetne rozwiązanie, które umożliwia m.in. chwilową dezaktywację okien, uruchomienie interesującego nas programu z pulpitu i ponowną aktywację okien. Dzięki temu nie ma potrzeby w ogóle minimalizować otwartych okien.

Szybkie uruchamianie aplikacji z paska zadań (1-9)

Od dłuższego czasu wiadomo już, że Windows 7 umożliwi bardzo szybkie uruchamianie najczęściej używanych aplikacji z poziomu paska zadań. Czy wiesz jednak, że system automatycznie numeruje te programy i umożliwia ich uruchomienie krótkim skrótem klawiszy? Za pomocą kombinacji Win + (cyfra od 1 do 9) możesz uruchomić dowolny z programów wymienionych na liście (1 to aplikacja najbliżej paska Start, 9 - najdalej).

Szybkie uruchomienie dowolnej aplikacji: przypisanie klawisza skrótu

Tak jak Vista, system Windows 7 umożliwia przypisanie klawisza skrótu do dowolnego zainstalowanego programu w systemie. Aby to zrobić, należy kliknąć prawym przyciskiem myszy na ikonę programu, wybrać "Właściwości", a następnie zakładkę "Skrót". Potem klikamy na pole ze skrótem i wciskamy dowolną kombinację klawiszy, która pasowałaby nam do danej aplikacji, np. Ctrl + Shift + H. Następnie wybieramy OK. Od tego momentu wystarczy wybrać kombinację, aby uruchomić przypisany do niej program. Znasz szybszy sposób na uruchomienie ulubionej aplikacji?

Przenieś aktywne okno do boku: Win + Lewa lub Prawa Strzałka

Kombinacja polecana szczególnie użytkownikom monitorów z bardzo dużym ekranem. Dzięki niej można przenieść aktywne okno do prawej lub lewej strony ekranu - w zależności od zastosowanej strzałki.

Szybkie przybliżanie obrazu: Win + ( + )

W Windows 7 znalazł się ciekawy moduł umożliwiający przybliżanie obrazu w dowolnym miejscu, tam gdzie znajduje się kursor myszy. Aby to zrobić, należy wcisnąć Win oraz klawisz "+", następnie ustawić poziom przybliżenia i poruszać wirtualną lupą po ekranie. Wyjście z trybu przybliżenia następuje po wciśnięciu kombinacji Windows i "-".

Tryb prezentacji: Win + P

Dobra wiadomość dla osób, które często korzystają z komputera w celu wyświetlania prezentacji multimedialnych za pomocą projektorów. Szybkie wciśnięcie Win + P uruchamia panel ustawień ekranu. Następnie użytkownik może wybrać "Duplikuj" lub "Projektor" by przesłać obraz na duży ekran. Wciśnięcie 'Rozszerz" umożliwia wyświetlenie obrazu na drugim monitorze.

Utwórz nowy folder: Ctrl + Shift + N

Zapomnij o starej metodzie tworzenia nowych folderów. W Windows 7 utworzenie nowego folderu sprowadza się do wciśnięcia kombinacji Ctrl + Shift + N. Po tej akcji wystarczy wybrać nazwę folderu i kliknąć Enter. Rozwiązanie to działa w każdym oknie Explorera oraz na poziomie pulpitu.

Gadżety na pierwszy plan: Win + G

Windows 7 oferuje możliwość umieszczania gadżetów w dowolnym miejscu pulpitu, a nie tylko po prawej stronie ekranu jak to miało miejsce w systemie Windows Vista. Dzięki kombinacji Win + G możesz wywołać wszystkie gadżety na pierwszy plan ekranu, np. w momencie kiedy masz otwartych wiele okien zasłaniających Ci dostęp do mini-aplikacji.
 

 




  
Zyski z piratów wyższe niż z legalnej sprzedaży?

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2009-10-15

Jak podaje firma DigiRights Solutions, właściciele praw autorskich mogą uzyskać od osób nielegalnie udostępniających pliki 150 razy większy dochód niż z legalnej sprzedaży. DigiRights Solutions to niemiecka firma z siedzibą w Darmstadt, która zajmuje się wykrywaniem w sieciach P2P użytkowników udostępniających pliki chronione prawem autorskim. Stworzyła ona prezentację omawiającą jej działalność oraz problem piractwa.
Ciekawych jest kilka końcowych slajdów mówiących o dochodach jakie mogą uzyskać producenci od namierzonych użytkowników. Zazwyczaj użytkownikom udostępniającym pirackie pliki wysyłane są wezwania do zapłaty odszkodowań w kwocie 450 euro. 80% tej kwoty trafia do DigiRights Solutions, reszta do właściciela praw autorskich. DRS twierdzi, że pokrywa w ten sposób swoje koszty obsługi informatycznej, prawnej, administracyjnej oraz inne. 20% dla właściciela praw to 90 euro. Zakładając, że z legalnej sprzedaży utworu właściciel praw autorskich otrzymuje 0,60 euro daje to 150-krotną różnicę przychodu z danego utworu.

Oczywiście nie każdy po otrzymaniu wezwania decyduje się zapłacić. DRS twierdzi jednak, że 25% oskarżonych użytkowników płaci od razu. Przy średnio 5 tysiącach namierzonych użytkowników miesięcznie daje to 1250 płacących. Według DRS suma uzyskanych od nich wpłat jest tak duża, że przy legalnej sprzedaży utwór musiałby być sprzedany 150 tysięcy razy. W Niemczech utwór osiąga status złotego nagrania przy sprzedaży na poziomie 100 tysięcy sztuk.


  
Polska zaatakowana!

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2009-10-13

W tle wrześniowych sporów o uchwałę dotyczącą rocznicy 17 września i inwazji rosyjskich wojsk na Polskę, tuż po wizycie premiera Rosji Władimira Putina na Westerplatte, doszło do ataku hakerów na serwery polskich instytucji państwowych.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie ujawnia prawie żadnych informacji dotyczących tego zdarzenia. Wiadomo, że atak nastąpił jednocześnie na serwery kilku instytucji, co jednoznacznie wskazuje na fakt, że była to akcja zorganizowana. Ujawniono również informację, że cyberatak nastąpił ze strony rosyjskiej.
Na szczęście akcja hakerów zakończyła się niepowodzeniem dzięki działaniom cyberpatroli ABW - zespołów, których zadaniem jest ochrona stron internetowych i serwerów ponad 50 polskich instytucji państwowych. Cyberpatrolom udało się wykryć podejrzany ruch w Internecie, zanim spowodował on jakiekolwiek szkody.

Więcej informacji nie zostało ujawnionych. ABW zasłania się bezpieczeństwem Państwa, w związku z czym nie wiemy w kogo dokładnie były wymierzone ataki oraz czy złapano sprawców.
 

więcej..

Od jakiegoś czasu zauważamy, że cyberataki są coraz częściej wykorzystywane do blokowania witryn internetowych oraz serwerów instytucji oraz rządów różnych państw świata. Niedawno pisaliśmy o zakrojonej na szeroką skalę blokadzie internetowej stron rządu Korei Południowej. Ten atak trwał przez kilka dni. Również Rosja ma za sobą historię wykorzystywania hakerów w działaniach militarnych. Podczas niedawnego konfliktu w Gruzji, media donosiły, że strona Rosyjska blokowała strony internetowe instytucji gruzińskich. We wrześniu niewiele brakowało, żeby Polska stała się kolejną ofiarą "cyberżołnierzy".




  
Bezpieczeństwo: nie potrzeba blokad, tylko szkoleń pracowników

 |  Źródło www.di.com.pl  | data: 2009-10-02

Polscy przedsiębiorcy postrzegają bezpieczeństwo informacji jako zbędny koszt. Chętnie uciekają się oni do blokowania np. serwisów społecznościowych, ale nie robią nic, aby uświadomić pracownikom, gdzie czają się zagrożenia – wynika z polskiego badania poświęconego bezpieczeństwu informacji, przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte we współpracy z portalem Gazeta.pl.
Przedmiotem badania było wykorzystanie internetu przez współczesne społeczeństwo informacyjne, jego świadomość na temat bezpieczeństwa IT, a także analiza zaangażowania przedsiębiorców w proces zapewnienia bezpieczeństwa informacji w firmach.

Wyniki badań pokazują, że mimo rozwoju społeczeństwa informacyjnego wzrost budżetów przeznaczanych na bezpieczeństwo w obszarze IT jest znikomy. Ponad 70% respondentów potwierdziło brak oddzielnego budżetu pionu bezpieczeństwa danych w swojej firmie.

Wśród najczęściej stosowanych rozwiązań są urządzenia i produkty ochrony infrastruktury oraz programy antywirusowe (70%). W drugiej kolejności stosowane są zabezpieczenia fizyczne, takie jak drzwi lub sejfy ognioodporne (60%) oraz usługi doradców ds. bezpieczeństwa (40%) lub wdrożenie systemów reakcji na ataki (13%). Aż 1/3 respondentów wykazała, że struktury biznesowe nie są zaangażowane w budowę strategii ochrony danych.

Na świecie powszechnym jest, iż dział bezpieczeństwa jest samodzielnym działem podległym bezpośrednio pod zarząd oraz tym samym posiada swój własny budżet. Niestety w Polsce wciąż pokutuje stereotypowe myślenie o bezpieczeństwie IT widzianym przez pryzmat ochrony informacji niejawnych czy też ustawowym obowiązku ochrony danych osobowych - uważa Cezary Piekarski, menedżer w polskim dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

więcej..

Większość przedsiębiorców za zagrożenie uważa portale społecznościowe, ale najchętniej stosowanym rozwiązaniem mającym zabezpieczyć organizacje przed ryzykiem jest blokowanie do nich dostępu.

40% respondentów uważa, że informacje o fizycznej lokalizacji, w tym planowanych podróżach pracowników, nie powinny podlegać ochronie, a kolejne 20% nie ma w tej kwestii zdania. Równocześnie 47% ankietowanych sądzi, że informacje o kontaktach biznesowych (prezentowanych np. na portalach typu LinkedIn, GoldenLine) nie powinny podlegać ochronie.

Dane te świadczą o znikomej świadomości zagrożeń, jakie mogą płynąć z korzystania przez pracowników z portali społecznościowych. (...) Inteligentny przeciwnik może w bardzo prosty sposób powiązać dane zawarte w ogólnodostępnych portalach oraz serwisach społecznościowych, wchodząc w posiadanie informacji, które jeszcze niedawno dostępne były jedynie przy wykorzystaniu technik szpiegostwa przemysłowego- podkreśla Jakub Bojanowski, partner odpowiedzialny za usługi audytu informatycznego Deloitte w  Europie Środkowej. Zdaniem Jakuba Bojanowskiego bardziej stosownym rozwiązaniem niż blokowanie dostępu do serwisów społecznościowych w pracy wydają się wszelkiego typu szkolenia i akcje uświadamiające pracowników. Ważne jest także wypracowanie odpowiednich procedur. Ankietowani internauci często nie doceniają własnej działalności. Zaledwie 19% respondentów uważa, że jakość stosowanych przez nich haseł ma duże znaczenie dla bezpieczeństwa. Zaledwie 25% sądzi, że zarządzanie zmianą ma duże znaczenie, podczas gdy w oczach ekspertów jest to jedna z kluczowych kwestii bezpieczeństwa środowisk informatycznych. 
Raport powstał na podstawie sondażu przeprowadzonego w lipcu 2009, adresowanego do dwóch grup: internautów - użytkowników poczty elektronicznej oferowanej przez Grupę Gazeta.pl oraz ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem IT w polskich firmach, klientów Deloitte. Liczebność ankietowanych grup wyniosła odpowiednio 363 i 30. Wyniki badań Deloitte pokrywają się z wynikami innych badań przeprowadzonych przez Cisco. Wynika z nich, że brakuje współpracy między działem IT a innymi pracownikami, co wpływa na niebezpieczne zachowania pracowników.




  
Microsoft Security Essentials, bezpłatny antywirus wydany

 |  Źródło : dobreprogramy.pl  | data: 2009-09-30

Microsoft udostępnił publicznie finalną wersję swojego nowego programu antywirusowego znanego wcześniej pod nazwą kodową Morro. Microsoft Security Essentials to darmowa aplikacja dla Windows XP SP2, Visty i Windows 7 zwalczająca szkodliwe oprogramowanie, takie jak wirusy, rootkity, trojany czy spyware. Rozwiązanie bazuje na tym samym silniku, co Forefront Client i jest całkowitym zastępstwem wbudowanego w system Windows Defendera, który w momencie instalacji Security Essentials jest odinstalowywany.

Program ten to druga już próba dotarcia przez Microsoft do szerokiej grupy użytkowników domowych z oprogramowaniem zabezpieczającym. W przeciwieństwie do raczej nieudanego eksperymentu z Windows Live OneCare, tym razem jednak mamy do czynienia z węższą specjalizacją produktu i oferowaniem go bezpłatnie. Jeśli podejście to okaże się bardziej udane, być może doczekamy się małej rewolucji na rynku programów antywirusowych. Security Essentals pewnością może śmiało konkurować z wieloma płatnymi i darmowymi produktami, pytanie też czy i jak bardzo wpłynie na sprzedaż bardziej rozbudowanych pakietów zabezpieczających - szczególnie, że będzie mógł być integrowany z nowymi komputerami przez dostawców OEM, na których Microsoft ma z pewnością dużo większy wpływ niż inne firmy produkujące oprogramowanie zabezpieczające.

Microsoft Security Essentials dostępny jest do pobrania z naszego działu PROGRAMY -> Programy antywirusowe. Zainteresowanym polecamy także artykuł Docenta Pierwsze spojrzenie na Microsoft Security Essentials przygotowany jest na bazie wersji beta tego produktu.

więcej..

Pierwsze spojrzenie na Microsoft Security Essentials

W drugiej połowie czerwca Microsoft udostępnił do pobrania dla ograniczonej liczby użytkowników pierwszą wersję testową swojego nowego programu antywirusowego - Microsoft Security Essentials, wcześniej znanego pod nazwą Morro. Program ten to druga już próba dotarcia do szerokiej grupy użytkowników domowych z oprogramowaniem zabezpieczającym. W przeciwieństwie do raczej nieudanego eksperymentu z OneCare, tym razem jednak mamy do czynienia z bardzo wąską specjalizacją - Microsoft Security Essentials ogranicza się jedynie do ochrony antywirusowej i antyspyware'owej. Za wcześnie jeszcze przewidywać, czy wraz z premierą Morro pod koniec roku na rynku będziemy świadkami rewolucji, czy też produkt, pomimo tego, że będzie bezpłatny, okaże się bublem. Już dzisiaj możemy natomiast sprawdzić, co do zaoferowania ma nowy antywirus Microsoftu i jak prezentuje się na i tak mocno zagęszczonym już rynku bezpłatnych programów antywirusowych.
Instalacja nowego programu przebiega praktycznie bezboleśnie, jeśli nie mamy problemów z walidacją legalności systemu Windows - weryfikacja jest tu bowiem obowiązkowa. Od razu po instalacji program aktualizuje definicje wirusów z serwera Microsoft Update i proponuje, by wykonać profilaktyczne skanowanie systemu. Co ciekawe, przed pobraniem aktualizacji nie można w ogóle przeskanować systemu.

Microsoft Security Essentials zastępuje dotychczas posiadany przez każdego użytkownika Windows Vista program Windows Defender. Ten wbudowany w system skaner był jednak bardziej nakierunkowany na oprogramowanie szpiegujące, tymczasem Morro to już pełnoprawny antywirus. Oprogramowanie szpiegujące jest oczywiście także uwzględniane podczas skanowania, więc w Centrum zabezpieczeń systemu Windows zarówno wpis dotyczący antywirusa, jak i antyspyware'a jest zajmowany przez Microsoft Security Essentials. Defender jest automatycznie wyłączany podczas instalacji  więcej >>




  
CHIP i pirackie pliki na DVD - wydawca wycofuje nakład ze sprzedaży

 |  Źródło wwwdi.com.pl  | data: 2009-09-28

Burda Communications Sp. z o.o. podjęła decyzję o wycofaniu z dystrybucji numeru 10/2009 miesięcznika CHIP, na towarzyszącej mu płycie DVD znalazły się bowiem pirackie nagrania pobrane z sieci P2P.
 

Wśród plików, które zostały zapisane na płycie DVD dołączonej do październikowego wydania, czytelnicy CHIP-a odkryli katalog o charakterystycznej nazwie "Sunrise Festival 2009 Kolobrzeg Day 1 Day 2 mp3 [polskie-torrenty.pl]". Towarzyszyły mu albumy polskich i zagranicznych wykonawców oraz napisy do filmu "Slumdog Millionaire", który zgarnął w tym roku 8 Oscarów.

O możliwych konsekwencjach tego incydentu obszernie wypowiadał się wczoraj w Dzienniku Internautów radca prawny Rafał Cisek, twórca serwisu prawa nowych technologii NoweMedia.org.pl. Dzisiaj okazało się, że wydawca postawił wycofać ostatni numer CHIP-a z dystrybucji.

Z oświadczenia, które nam przesłał Michał Helman, dyrektor wydawniczy Burda Communications, wynika, że firma zbadała już sytuację. Pirackie nagrania trafiły do nabywców CHIP-a w wyniku niedochowania procedury wymaganej przy produkcji płyty DVD przez jedną z osób zaangażowanych w proces jej powstawania. Przedstawiciel wydawcy poinformował, że w stosunku do tej osoby rozpoczęto postępowanie zgodnie z regulaminem pracy oraz kodeksem pracy.

Jak czytamy w komunikacie, wydawca jest w kontakcie z przedstawicielami osób i firm, których prawa mogły zostać naruszone. Burda Communications przeprasza za zaistniałą sytuację wszystkie osoby, których to może dotyczyć, jednocześnie informując o wycofaniu nakładu ze sprzedaży. Na płycie DVD dołączonej do magazynu komputerowego CHIP (nr 10/2009) znalazły się pliki ściągnięte najprawdopodobniej z sieci P2P. Obok programów, w katalogu „Tabela_pamieci_flash”, nabywcy zauważyli m.in. utwory Kasi Nosowskiej i Stinga, a także polskie napisy do filmu „Slumdog Millionaire”. O tym, jakie konsekwencje prawne mogą wynikać z tego incydentu, poinformował redakcję Dziennika Internautów niezależny prawnik Rafał Cisek. Publikujemy też oficjalne stanowisko wydawcy w tej sprawie.

więcej..

 Dziennik Internautów skontaktował się z redaktorem naczelnym magazynu CHIP Michałem Adamczykiem, który zapewnił, że sprawa jest obecnie w trakcie wyjaśniania. Dziś rano otrzymaliśmy też oficjalne stanowisko wydawcy - Burda Communications Sp. z o.o. W komunikacie, który nam przysłał dyrektor wydawniczy Michał Helman, można przeczytać:

W związku z docierającymi do Burda Communications informacjami od czytelników, że co najmniej na niektórych płytach DVD dołączonych do magazynu komputerowego Chip 10/2009 pojawiły się pliki, których zamieszczenie nie było przez Wydawnictwo przewidziane, Wydawnictwo Burda Communications informuje, iż jest w trakcie wyjaśniania zaistniałej sytuacji.

Proces akceptacji płyty DVD jest zgodny z harmonogramem wydawniczym magazynu, w związku z tym Wydawca sprawdza, na którym etapie doszło do uchybień. Wydawca wyciągnie konsekwencje w stosunku do osób, które przyczyniły się do popełnienia tego błędu i będzie w kontakcie ze wszystkimi zainteresowanymi osobami. Jednocześnie Wydawca Burda Communications przeprasza za zaistniałą sytuację wszystkie osoby, które ta sprawa może dotyczyć.

Od kilku dni toczą się na ten temat dyskusje m.in. na forum CHIP Online. Na informację o pirackich nagraniach błyskawicznie zareagował jeden z redaktorów magazynu - Maciej Gajewski, który napisał: Oczywiście te pliki nigdy nie powinny były się tam znaleźć. Sprawa jest w trakcie wyjaśniania. Napiszemy więcej wkrótce. W kolejnej wiadomości, która z niejasnych dla nas przyczyn została wykasowana (ale można ją zobaczyć na zamieszczonym obok zrzucie ekranu, nadesłanym przez Czytelnika DI), można przeczytać: pliki te nie znalazły się na naszej płycie w sposób zamierzony.

Wynika stąd, że wbrew krążącym w internecie pogłoskom, pirackie nagrania trafiły na płytę DVD dołączoną do ostatniego numeru CHIP-a przypadkowo. Dziwi jednak usuwanie z forum zarówno pojedynczych postów, jak i całych wątków, co sygnalizuje - jak widać na powyższym screenie - użytkownik o nicku BigBangBang.

Opublikowanie na płycie DVD utworów muzycznych bez wiedzy i zgody ich autorów stanowi naruszenie prawa autorskiego. W Polsce kwestie te reguluje ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U.06.90.631 z późniejszymi zmianami) - poinformował redakcję DI prawnik Rafał Cisek, który przygotował obszerną opinię na temat konsekwencji prawnych opisywanego incydentu.

Miliony odszkodowania od CHIP-a?
Uprawnionemu, w ramach cywilnoprawnej ochrony praw majątkowych, przysługuje szereg roszczeń. Są one opisane w Rozdziale 9 ustawy. Przede wszystkim może on żądać zaniechania naruszenia. W konkretnej sytuacji oznaczałoby to zakaz dalszej dystrybucji „trefnego” DVD. Ponadto autor (lub wytwórnia, producent) może domagać się od CHIP-a usunięcia skutków naruszenia. Konkretnie mogłoby to wyglądać w ten sposób, iż wydawca czasopisma musiałby wycofać ze sprzedaży płytę.

 Oczywiście oprócz tego uprawnionym do bezprawnie rozpowszechnionych utworów przysługuje odszkodowanie. Jednak prawo autorskie reguluje tę kwestię specyficznie. Odszkodowania można się bowiem domagać na zasadach ogólnych (wtedy trzeba w sposób żmudny i skomplikowany udowodnić konkretnie zaistniałą szkodę) albo na zasadzie swoistego ryczałtu. Ryczałt polega na możliwości domagania się od naruszyciela zapłaty sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione - trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu.

Upraszczając, oznacza to, że wydawca Stinga mógłby się domagać od CHIP-a dwukrotności lub trzykrotności rynkowej ceny jego albumu za każdy sprzedany egzemplarz czasopisma wraz z płytą. Oczywiście, zakładając, że na płycie w katalogu „Sting” znalazł się tylko jeden album tego autora. Jeżeli byłoby ich więcej, chodziłoby odpowiednio o sumę dwukrotności lub trzykrotności wartości opublikowanych albumów. Jak widać, może więc chodzić o znaczne sumy, w przypadku wystosowania wobec wydawcy czasopisma komputerowego stosownych roszczeń przez podmioty, których prawa zostały naruszone poprzez bezprawną publikację ich utworów na płycie DVD dodawanej do CHIP-a.

Przeprosiny
Podmioty uprawnione mogą się ponadto domagać jednokrotnego lub wielokrotnego ogłoszenia w prasie stosownego oświadczenia – np. przeprosin. Podobnie, mogą żądać podania do publicznej wiadomości całości lub części wyroku w sprawie (gdy dojdzie do sporu sądowego). Oprócz tego, gdy naruszenie jest zawinione i zostało dokonane przez profesjonalistę - przedsiębiorcę (a takim jest niewątpliwie wydawca CHIP-a) uprawniony, niezależnie od opisanego wcześniej odszkodowania, może się domagać odpowiedniej sumy na rzecz Funduszu Promocji Twórczości (przy czym kwota nie może być niższa niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia).

Zabiorą CHIP-owi komputery?
Sąd, rozstrzygając o naruszeniu prawa, może orzec na wniosek uprawnionego o bezprawnie wytworzonych przedmiotach oraz środkach i materiałach użytych do ich wytworzenia, w szczególności może orzec o ich wycofaniu z obrotu, przyznaniu uprawnionemu na poczet należnego odszkodowania lub zniszczeniu. Orzekając, sąd uwzględnia jednak wagę naruszenia oraz interesy osób trzecich. Niemniej oznacza to możliwość wycofania felernego DVD z obiegu, a nawet – teoretycznie - konfiskaty redakcyjnych komputerów, na których przygotowano materiał na płytę.

Na koniec, w zakresie roszczeń cywilnych, należy dodać, że sąd, na wniosek uprawnionego może jeszcze przed procesem (i ostatecznym rozstrzygnięciem) zabezpieczyć dowody w sprawie i jego roszczenia (np. poprzez zakaz dalszej dystrybucji DVD, nakaz wycofania z obiegu płyt i ich zabezpieczenie itp.).

5 lat za kupno CHIP-a?
Jeżeli zaś chodzi o odpowiedzialność karną, to za opisywany czyn grozi do 2 lat więzienia (przepisy karne zawarte w art. 116 i następnych ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Oczywiście trzeba będzie znaleźć konkretnego sprawcę w postaci osoby lub osób, bo tylko wobec osób fizycznych istnieje sankcja karna pozbawienia wolności. W razie skazania tych osób prawomocnym wyrokiem karnym, na dodatkowe sankcje karne w postaci kary pieniężnej narażony jest przedsiębiorca. Kara ta jest niezależna od ewentualnego odszkodowania cywilnego i może wynosić aż do 10% dochodu osiągniętego w roku podatkowym poprzedzającym wydanie orzeczenia.

Ponadto sąd karny obligatoryjnie orzeka przepadek przedmiotów pochodzących chociażby pośrednio z czynu zabronionego lub które służyły bądź były przeznaczone do popełnienia czynu zabronionego, a także korzyści majątkowej pochodzącej chociażby pośrednio z czynu zabronionego. Taką wyjątkową odpowiedzialność karną osób prawnych (bo regułą jest, że karnie odpowiadać może tylko osoba fizyczna, a nie „firma”), przewiduje w przypadku przestępstw określonych w ustawie autorskiej ustawa z dnia 28 października 2002 r. o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary.

Nabywca pirackiej płyty może odpowiadać karnie, jeżeli nabywa ją w „celu osiągnięcia korzyści majątkowej”. Przy czym w tym wypadku owa korzyść materializowałaby się w różnicy pomiędzy ceną, jaką zapłacił nabywca za CHIP-a z DVD, a ceną, jaką wydałby na oryginalne albumy muzyczne Stinga i Nosowskiej (i inne ewentualnie znajdujące się na płycie pozycje) w sklepie. Oczywiście, większość (jeżeli nie wszyscy) nabywców do tej pory nie wiedziała, że na płycie znajdują się „piraty”, więc trudno uznać, że wypełnili znamiona przestępstwa określone w przepisie art. 118 § 1 ustawy o prawie autorskim. Jeżeli jednak udowodnić by któremuś z nabywców, że kupując „pirackiego CHIP-a” działał z premedytacją, tzn. wiedział o nielegalnej zawartości płyty i kupił ją w celu „zaoszczędzenia” na oryginalnych utworach, to grozi mu kara nawet do 5 lat więzienia.

 

Autorem powyższej opinii jest Rafał Cisek, radca prawny, współpracownik Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej (CBKE), twórca serwisu prawa nowych technologii NoweMedia.org.pl.
 




  
Utwory muzyczne pobierane z sieci są opodatkowane jak usługa

 |  Źródło: Gazetaprawna.pl  | data: 2009-09-25

Płyta kompaktowa kupiona w sklepie jest towarem. Ten sam utwór ściągnięty z sieci jest usługą. Prawidłowa kwalifikacja ma znaczenie w rozliczeniach VAT.

 

Kupując płytę kompaktową, nie mamy wątpliwości, że kupujemy towar. Tak też jest na gruncie ustawy o VAT.

– Przez towary rozumie się rzeczy ruchome, które są wymienione w klasyfikacjach wydanych na podstawie przepisów o statystyce publicznej – tłumaczy Tomasz Gałka, doradca podatkowy w Kancelarii Olesiński & Wspólnicy.

Dodaje, że inaczej sprawa wygląda, jeśli utwory, udostępniane są za pośrednictwem internetu.

– Brak materialnej postaci utworu muzycznego przesądza o tym, że przedmiotem transakcji nie są towary, ale usługi – komentuje Tomasz Gałka. Istota świadczenia sprowadza się do udzielenia licencji na korzystanie z utworu (zwykle możliwość odtwarzania).

Na tym jednak różnice się nie kończą. Dostawa płyt kompaktowych z muzyką jest opodatkowana 22-proc. VAT. Podobnie będzie w przypadku nabycia prawa do odtwarzania pliku muzycznego za pośrednictwem internetu. Gdybyśmy jednak wynagrodzenie za ściągnięcie z internetu i prawo do odtwarzania utworu uiścili bezpośrednio twórcy, znajdzie zastosowanie stawka w wysokości 7 proc. prze- widziana w załączniku 3 do ustawy o VAT (poz. 162 usługi twórców i artystów wykonawców wynagradzane w formie honorariów za przekazanie lub udzielenie licencji do praw autorskich lub praw do artystycznego wykonania).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna


  
Potop łat Cisco

 |  Źródło:http://www.heise-online.pl  | data: 2009-09-25

CiscoSystems

Firma Cisco opublikowała jedenaście komunikatów o błędach w swoim systemie operacyjnym dla routerów IOS i oprogramowaniu Unified Communications Manager. Aż siedem komunikatów dotyczy luk typu DoS w systemie IOS.

Problemy : Błędy w IOS-ie mogą prowadzić do ponownego uruchomienia systemu albo do wyczerpania wszystkich jego zasobów. W większości przypadków wystarczy, że napastnik wyśle przez sieć pakiet skierowany do urządzenia narażonego na zaistnienie usterki, aby atak się powiódł.

Błędy znajdują się w funkcjach przetwarzania protokołów SIP, H.323, NTP, IKE i tuneli IP. Oprócz tego w pewnych okolicznościach można obejść mechanizmy uwierzytelniania: Authentication Proxy for HTTP(S) i Access Control Lists (ACL).

Ponadto w oprogramowaniu Cisco Unified Communications Manager Express może dochodzić do przepełnienia bufora w funkcji Extension Mobility, dzięki czemu nieuwierzytelniony napastnik może zdalnie przemycić i uruchomić dowolny kod.

Rozwiązanie: Producent opublikował już aktualizacje dla wszystkich wspomnianych problemów. W przygotowanym przez niego przeglądzie usterek znajduje się lista wersji IOS narażonych na ich występowanie.

Obejście: Cisco proponuje także – jako zastępcze obejście problemów – wyłączenie każdej z funkcji, w której mogą pojawić się błędy


  
Złodzieje danych z Wykop.pl złapani

 |  Źródło: WP.PL; PAP  | data: 2009-09-19

Policja zatrzymała siedmiu sprawców kradzieży bazy danych użytkowników popularnego portalu społecznościowego Wykop.pl. Za kradzież danych grozi im do trzech lat więzienia.

Do kradzieży danych doszło w sierpniu, ale administratorzy serwisu poinformowali o niej użytkowników na początku września. Łupem złodziei padła baza zawierająca adresy mailowe i zaszyfrowane hasła ok. 100 tys. użytkowników. Jak poinformował w czwartek PAP rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, funkcjonariusze ujęli siedmioosobową grupę, której przewodził osiemnastolatek z Olsztyna i dwóch piętnastolatków z Włocławka i Braniewa.
 

"Pozostałe osoby zamieszane w sprawę to mieszkańcy Bielska-Białej, Braniewa i Poznania. Podczas przeszukania mieszkań policjanci zabezpieczyli sprzęt komputerowy. Odzyskali także wszystkie skradzione kopie bazy danych. Nie ma żadnych wiarygodnych informacji, że obecnie dane użytkowników są w jakikolwiek sposób zagrożone" - poinformował Borowiak.
 

więcej..

Jak powiedział PAP Michał Białek ze spółki Wykop, która jest właścicielem portalu, złodzieje po pozyskaniu danych próbowali szantażować właścicieli portalu.

"W nocy z 19 na 20 sierpnia doszło do włamania na jeden z naszych serwerów. Następnego dnia dostaliśmy informację, że za pewne korzyści złodzieje nie przekażą pozyskanych danych dalej. Od razu skontaktowaliśmy się z policją" - powiedział PAP Białek.

Jak powiedział Andrzej Borowiak, po analizie informacji przekazanych przez administratorów serwisu funkcjonariusze zajmujący się przestępczością komputerową ustalili, w jaki sposób przeprowadzono atak i włamanie na serwer.

"Śledczy stwierdzili, że internetowi złodzieje udostępnili skradzione dane kilku innym osobom. Wytropienie i ustalenie hakerów zajęło policjantom kilkanaście dni. Pomocna była przy tym bliska współpraca z administratorami zaatakowanego serwisu" - powiedział PAP Borowiak.

Za włamanie i kradzież danych informatycznych oraz zakłócenie działania baz danych grozi kara do 3 lat więzienia.

Jak podkreślił Michał Białek, po stwierdzeniu kradzieży administratorzy serwisu zastosowali na stronie Wykop.pl dodatkowe zabezpieczenia dla logujących się użytkowników. Poinformowali o sytuacji także inne największe polskie serwisy internetowe.

"Skontaktowaliśmy się z Allegro i Naszą-klasą i poinformowaliśmy, że w związku z kradzieżą w naszym serwisie może dojść do prób włamań na konta ich użytkowników. Do tej pory nie miałem żadnych informacji, że nasze dane zostały gdziekolwiek użyte" - powiedział.

Z serwisu Wykop.pl korzysta ok. 2,5 mln osób. Portal posiada ok. 120 tys. zarejestrowanych użytkowników.
 

 




  
Na co narzekają firmowi informatycy?

 |  wp.pl  | data: 2009-09-15

Kłopoty z zapanowaniem nad rosnącą liczbą krążącego po firmie sprzętu komputerowego, nielegalne oprogramowanie i wykorzystywanie służbowych komputerów do prywatnych celów, np. buszowania po sieci - to problemy, na które najczęściej skarżą się firmowi informatycy.

W ankiecie, przeprowadzonej we wrześniu podczas konferencji informatycznej w Warszawie, wzięło udział 180 specjalistów zatrudnionych w działach IT firm i instytucji z różnych części Polski. Niemal co drugi przyznał, że efektywne zarządzanie krążącym po firmie sprzętem sprawia biurom techniki duży kłopot.

Można przyjąć, że w każdej organizacji mającej ponad 50 komputerów zaczynają się kłopoty z zapanowaniem nad taką ilością sprzętu - skomentował Tomasz Kowalczyk z AuditPro, firmy wyspecjalizowanej m.in. w audytach legalności oprogramowania oraz zarządzaniu licencjami i zasobami IT.

Specjaliści przypominają głośną kilka tygodni temu sprawę gospodarowania sprzętem w resorcie obrony narodowej, wytkniętą ministerstwu w raporcie Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy wykryli przypadki używania przestarzałego sprzętu, podczas gdy nowy kurzył się w magazynach. Ankieta wykazała, że podobnie może być wielu firmach i instytucjach.

więcej..

Kłopoty z efektywnym zarządzaniem zasobami i migracją sprzętu w firmie dostrzega 44 proc. ankietowanych informatyków. Problem rośnie z każdym kolejnym komputerem należącym do firmy. Eksperci są jednak dalecy z obwinianiem informatyków o bałagan. Argumentują, że osobom spoza działów IT często trudno zrozumieć skalę i ilość sprzętu, z jaką mają do czynienia odpowiedzialne za nie osoby.

Rzecz nie tylko w samych stacjach roboczych ale również w częściach komputerowych, kościach RAM, dyskach twardych, routerach, switchach, drukarkach, monitorach czy pamięciach przenośnych. Problem jest szczególnie dotkliwy w organizacjach mających wiele lokalizacji - uważa Kowalczyk.

 

 Znajdź rozwiązanie :

  Audyt oprogramowania
 
  Zarządzanie oprogramowaniem
 
  Oprogramowanie AuditPro
 
  Oprogramowanie A+C




  
Premiera autorskiego programu

 |   | data: 2009-09-12

  

 

Czy chcesz aby kontrahenci terminowo regulowali swoje zobowiązania ?

Czy chcesz na klika dni przed zbliżającym się terminem płatności przypomnieć kontrahentowi o jego zobowiązaniach ?

Czy chcesz żeby działo się to automatycznie poprzez e-mail ?
 
Program "Płatno$ci" jest przeznaczony do współpracy z programem WF-Mag Windows. Pomaga w kontrolowaniu płatności kontrahentów. Nieuregulowane rozrachunki są wyszukiwane automatycznie, a następnie wysyłane są wiadomości e-mail z przypomnieniem o płatnościach i listą nieuregulowanych dokumentów. Zależnie od konfiguracji może przypominać przed terminem płatności lub wysyłać wezwanie dla należności przeterminowanych , bądź obydwa warianty. Dla Państwa wygody i komfortu system WF- Mag może rejestrować te dokumenty, wraz z informacją o potwierdzeniu dostarczenia bądź odczytania.

więcej..

 Aplikacja posiada funkcje pozwalające na szeroką konfigurację jego działania.

  • filtrację i konfigurację rozrachunków,
  • możliwość wykluczania kontrahentów, rozrachunków związanych z dowolnymi magazynami, firm zdefiniowanych w WF-Mag'u i wielu innych kryteriów
  • definiowanie schematów zawartości wiadomości e-mail,
  • wybór miejsca pobierania adresów e-mail odbiorców,
  • konfigurację kont pocztowych oraz dodatkowych adresów odbiorców
  • definicje harmonogramów wysyłki emaili

 

 Program Płatność pomyślnie przeszedł test zgodności z systemem Windows Server 2008 , oraz Windows SQL Server 2008 przez firmę Microsoft

 


Works with Windows Server 2008  R2
Works with Windows SQL Server 2008


  
X-COM Uzyskał tytuł Microsoft Gold Certified Partner

 |   | data: 2009-09-02

 Zgodnie z maksymą X-COM, aby stale podnosić kompetencje pragniemy poinformować, iz firma X-COM  zakończyła proces certyfikacji w programie partnerskim Microsoft i uzyskała prestiżowy tytuł Microsoft Gold Certified Partner.  

Microsoft Certified Partner jest programem ogólnoświatowym, który ma na celu podniesienie kompetencji technicznych firm uczestniczących oraz podniesienie efektywności procesu zaspokajania potrzeb Klientów. Logo Microsoft Certified Partner to logo firmy wyróżniającej się największą wiedzą na temat  technologii Microsoft, znajomością  produktów i rozwiązań.

  
Przedstawicielstwo naszej firmy w C.H. PLEJADA Sosnowiec

 |   | data: 2009-09-01

 

W dniu dzisiejszym został otwarty punkt informacyjny naszej firmy w Centrum Handlowym Plejada Sosnowiec ul. Staszica 8B.
Przedstawicielstwo nasze ma charakter punktu konsultacyjno-informacyjnego w zakresie produktów i usług oferowanych przez naszą firmę.
Szczególną uwagę przykładamy do możliwości prezentacji urządzeń fiskalnych , których większość model została wyeksponowana. Nasz punkt jest czynny w godzinach pracy C.H. Plejada poniedziałek - sobota: 09:00 – 21:00 ; niedziela: 10:00 – 20:00.


X-COM w C.H. Plejada
X-COM w C.H. Plejada
X-COM w C.H. Plejada
X-COM w C.H. Plejada
X-COM w C.H. Plejada
X-COM w C.H. Plejada
X-COM w C.H. Plejada
X-COM w C.H. Plejada
  
Masz piracki Office? Microsoft poluje na Ciebie

 |  Źródło:wp.pl  | data: 2009-08-30

Microsoft poinformował o rozszerzeniu kampanii antypirackiej przeciwko osobom korzystającym z nielegalnego pakietu Office. 11 państw zostało właśnie dołączonych do projektu, którego celem jest zlokalizowanie piratów i znacznie skomplikowanie im korzystania z oprogramowania biurowego giganta z Redmond.

Kampania Microsoftu na rzecz legalnego oprogramowania Office rozpoczęła się już w 2008 roku, kiedy to firma zaczęła oferować darmowe narzędzia umożliwiające dobrowolne sprawdzenie legalności posiadanych aplikacji. W ciągu kilku lat Microsoft rozszerzył akcję na kilkanaście państw, w tym również Polskę - http://www.microsoft.com/genuine/default.aspx?displaylang=pl.
Dziś Microsoft poinformował o rozszerzeniu bardziej agresywnej formy tej samej akcji na 11 kolejnych krajów, w tym Stany Zjednoczone czy Wielką Brytanię. Tym razem użytkownicy są stanowczo nakłaniani do zainstalowania dodatkowych aplikacji monitorujących legalność zainstalowanych programów pakietu Office - notka w tej sprawie pojawia się na liście Microsoft Update
 Aplikacja, która wykryje, że uruchamiane oprogramowanie jest nielegalne, wyświetla okienka pop-up z odpowiednim komunikatem. Również na wstążce Office 2007 pojawiają się informacje o konieczności nabycia legalnej wersji systemu.

Wiele wskazuje na to, że nadchodzący Office 2010 będzie zawierał szereg modułów odpowiedzialnych za sprawdzanie legalności oprogramowania w trybie online.

więcej..

Użytkownicy Windows XP otrzymują na liście Microsoft Update aktualizację oznaczoną symbolem "bardzo ważna". W przypadku korzystania z Visty komunikat oznaczony jest jako "ważny". Po wybraniu opcji "zainstaluj" i zatwierdzeniu licencji EULA, w systemie zainstalowany zostaje dodatek sprawdzający legalność systemu. Co ważne, aplikacja nie posiada opcji odinstalowania, a jej usunięcie z systemu jest bardzo kłopotliwe.

Oprogramowanie bazuje na programie Windows Genuine Advantage Notifications - http://www.microsoft.com/genuine/office/ogakitinformation.aspx?displaylang=en, który w Polsce jest rozpowszechniany przez Microsoft od marca br. Warto dodać, że pierwowzór obecnej aktualizacji wzbudził już wiele kontrowersji. Na stronie centrumxp - http://www.centrumxp.pl/uaktualnienia/8951,84,aktualizacja_windows_genuine_advantage.aspx znajdujemy komentarze takie jak np. "zablokowało mi automatyczną aktualizację i nie pomaga nawet przywrócenie kopii systemu z CD! A system mam legalny!" (romach).




  
Nalot policji na firmę z pirackim oprogramowaniem

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2009-08-28

Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Poznaniu prowadzący działania wymierzone przeciwko osobom, zajmującym się piractwem komputerowym, tym razem trafił na ślad firmy, która - posługując się nielegalnym oprogramowaniem komputerowym - projektowała urządzenia przemysłowe.

Z policyjnych ustaleń wynikało, że na terenie Szamotuł prowadzi działalność firma, której sprzęt komputerowy wyposażony jest w nielegalne oprogramowanie. Były to między innymi systemy operacyjne i pakiety biurowe a także oprogramowanie do projektowania maszyn, systemów elektrycznych i sterowania.

Jeden z oddziałów firmy mieścił się na terenie województwa śląskiego. Policja wkroczyła do obydwu oddziałów znajdujących się na terenie powiatu szamotulskiego i lublinieckiego. Podczas przeszukania zabezpieczonych zostało 8 twardych dysków i laptop. Wstępne oględziny pozwoliły stwierdzić, że na zainstalowane programy firma nie posiada licencji.

Zabezpieczony sprzęt jest dokładnie sprawdzany przez biegłych sądowych z zakresu informatyki. Ich celem jest precyzyjne sprawdzenie programów. Policja szacuje wstępnie wartość nielegalnego oprogramowania na 100 tys. złotych. Jak podkreśla policja, za kradzież własności intelektualnej grozi do 5 lat pozbawienia wolności.


  
Dzień z życia Administratora Sieci...

 |  Autor: A plus C  | data: 2009-08-21

Dzisiaj rano szef wezwał mnie do siebie i kazał zrobić inwentaryzację sprzętu. Zaraz potem miałem dokładnie sprawdzić, jakie programy są zainstalowane na naszych komputerach, i czy mamy na wszystkie licencje. Jakby tego było mało, na koniec dodał, że będziemy to robić co najmniej raz w miesiącu, na wypadek kontroli. Już prawie wychodziłem, kiedy szef przypomniał sobie o nielegalnych mp3 i filmach, które miały zniknąć z wszystkich maszyn.

To tylko 30 komputerów - pomyślałem - a co by było gdybym miał pod opieką 100 albo 1000? Ta myśl od razu dodała mi otuchy i zabrałem się do pracy. Przy piątym komputerze miałem dość, męczyłem się z tym już od kilku godzin, a wizja kolegi po fachu pełznącego ostatkiem sił do 50-tej ze 100 swoich maszyn stała się tak abstrakcyjna, że przestała dodawać mi otuchy.

Na myśl o kolejnych 25 komputerach tak rozbolała mnie głowa, że musiałem zrobić sobie przerwę. Wyjąłem z szuflady ostatni numer „NetWorld” i oddałem się relaksującej lekturze. Na stronie, którą otworzyłem była reklama tabletek statlook - specjalne lekarstwa dla administratorów? - czego ci ludzie nie wymyślą - pomyślałem uśmiechając się pod nosem...

...niestety uśmiech zniknął z mojej twarzy tak szybko jak się pojawił - zadzwoniła pani Zosia, która znowu zainstalowała jakiś program z Internetu i chciała żebym przyszedł, bo jej komputer „źle działa”. Zaczęłaby kobieta uczciwie pracować, zamiast włóczyć się po przypadkowych stronach, serwisach plotkarskich i naszej klasie. Nie musiałbym co dwa dni czegoś jej usuwać!

więcej..

Idąc do pani Zosi musiałem niestety przejść dwa razy koło pana Grzegorza, który jeszcze nigdy nie odpuścił sobie okazji, żeby zadać mi dziesięć „profesjonalnych”, nikomu-do-szczęścia-nie-potrzebnych pytań. Umęczony, wróciłem do siebie i postanowiłem się jednak przez chwilę odprężyć.

Zdążyłem przeczytać tylko nagłówek... szef zadzwonił, żeby przypomnieć mi o naszych pięciu komputerach w biurze na drugim końcu miasta - faktycznie zupełnie o nich zapomniałem. Całkowicie załamany, wlepiałem tępo wzrok w reklamę… statlook… zdalny audyt... inwentaryzacja... monitoring... znaczenie wyrazów na pomarańczowym pudełku tabletek z reklamy zaczęło powoli docierać do mojej świadomości.

Po 2 minutach byłem już na stronce systemu statlook, a po 20 minutach miałem za sobą bardzo przyjemną prezentację działania tych „tabletek”. Myślałem, że pokażą mi jakiegoś power pointa i kolejne nudne obrazki, a tu proszę: niespodzianka! Zobaczyłem wdrożony system w czasie rzeczywistym. Sympatyczna pani prezentująca system odpowiedziała na moje pytania i pokazała dokładniej te funkcje, które mnie zainteresowały.

Przekonanie szefa zajęło mi już tylko kilka minut – wystarczyło, że wspomniałem o możliwość sprawdzania czasu pracy, przerw i aktywności pracowników. Od dawna podejrzewał kilka osób o internetowe lenistwo. W czasach kryzysu, perspektywa szybkiego zwrotu kosztów takiej inwestycji i zwiększenia wydajności pracy jest jak widać bardzo kusząca.

Inwentaryzacja zrobiła się sama, zlecone przez szefa audyty robię w kilka chwil, a pani Zosi zablokowałem wszystkie strony, na które w pracy nie powinna wchodzić. Czasem coś kobiecina jeszcze dziwnego zainstaluje, ale statlook czuwa, więc usuwam to zdalnie, siedząc we własnym pokoju. Nie muszę też widywać tak często pana Grzegorza, a mój zadowolony szef dał mi nawet podwyżkę!

Zapomniałbym! - pan Grzegorz wydrukował po urlopie ponad 150 zdjęć w kolorze – szef ma dostęp do raportów statlooka, więc czuję, że poprosi go o zakup tonerów do laserówki...
Wasz Admin




  
5 zasad internetu bez ch@mstwa - popierasz?

 |   | data: 2009-08-21

Myślę, CO piszę, DO KOGO piszę i Z KIM rozmawiam. Myślę, JAK pisać i myślę DWA razy - to 5 zasad "Internetu bez ch@mstwa", projektu który zminimalizować ma stopień wulgarności w dyskusjach on-line.

Wypowiadając swoje opinie w internecie, biorąc udział w dyskusjach, zostawiając komentarze, wspólnie tworzymy wizerunek polskich internautów. Dlatego tworząc swoje wypowiedzi w internecie kieruję się 5 zasadami internetu bez ch@mstwa - brzmi nagłówek strony projektu http://internetbezchamstwa.pl , zainicjowanego przez agencję Wide Open.

Jest on efektem dyskusji, która ostatnio przetoczyła się przez media tradycyjne i internetowe na temat braku kultury i dużej dawki chamstwa, które istnieją się w dyskusjach on-line. Bezpośrednią przyczyną zainteresowania tematem była postawa siatkarki Doroty Świeniewicz, która zrezygnowała z gry w reprezentacji narodowej pod wpływem niepochlepbnych opinii na jej temat zamieszczonych w sieci.

więcej..

Publiczną debatę zapoczątkowała ciekawa rozmowa w radiu TOK FM z Jackiem Żakowskim ("Polityka") i Michałem Olszewskim (Gazeta.pl) oraz Piotrem Olechniewicz. Żakowski w artykule "Chamstwo hula w internecie", poziom kultury wypowiedzi w sieci porównał do stadionowego kibolstwa i niejako wezwał do podjęcia działań niwelujących to zjawisko. Głos w dyskusji zabrali m. in. Michał Olszewski i Paweł Wujec (Gazeta.pl) "Cenzura nie łagodzi obyczajów w internecie, Violetta Ozminkowski (Newsweek) "Wirtualny lincz, a także wielu przedstawicieli blogosfery naświetlając sprawę z różnych punktów widzenia (m. in. dwukrotnie Grzegorz Marczak w Antyweb.pl , Jacek Gadzinowski "Internetowe chamstwo i drobnomieszczaństwo", Artur Kurasiński "Piekło to inni/").

Strona "Internet bez ch@mstwa" jest pokłosiem wspomnianych dyskusji i ma na celu wsparcie kultury i poprawności wypowiedzi oraz wzajemnego poszanowania wśród internautów.

Oto 5 zasad internetu bez ch@mstwa:

1. Myślę, CO piszę - wypowiadam się tylko wtedy, gdy mam coś do powiedzenia.

2. Myślę, DO KOGO piszę - traktuję innych jak ludzi, bo są ludźmi - nie obrażam, nie wyśmiewam i nie zdradzam ich tajemnic. Osoby publiczne są także ludźmi i zasługują na szacunek. Nie traktuję Internetu jako narzędzia do odwetu i załatwiania prywatnych porachunków.

3. Myślę, Z KIM rozmawiam - nie wdaję się w pyskówki, z tymi, którzy za pomocą chamstwa i wulgaryzmów próbują zamienić dyskusję w awanturę. Zgłaszam naruszenia zasad wypowiedzi, gdy się z nimi spotykam.

4. Myślę, JAK pisać - dbam o polski język i poziom dyskusji. Staram się przestrzegać zasad ortografii i poprawności gramatycznej.

5. Myślę DWA razy - bo nic nie zostanie zapomniane. Bezkarność i anonimowość w Internecie jest złudna. Pamiętam, że współtworzę świat, w którym żyję.

Internaci akceptujący zasady mogą swoje poparcie zadeklarować pobierając specjalny button.

Czy użytkownicy demokratycznego, samoregulującego się tworu jakim jest internet zastosuję się do 5 złotych zasad sieci bez ch@mstwa? Do zasad, które mimo iż logiczne, mądre i sensowne, to - bądź co bądź - opracowane zostały przez funkcjonującą w realiach rynkowych agencję interaktywną?

więcej w serwisie Internet Standard  »

 




  
MSWiA dementuje: nie będzie inwigilacji polskiej sieci

 |  Źródło:dobreprogramy.pl  | data: 2009-08-21

W związku z opublikowanym w Rzeczpospolitej artykułem Czy to koniec anonimowości w Internecie?, o treści którego informowaliśmy, MSWiA wydało dziś oficjalne oświadczenie.

Według informacji Rzeczpospolitej od czerwca br na wniosek resortów siłowych trwały prace nad zamianami do nowelizowanej ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, które to miałaby bardzo negatywnie wpłynąć na anonimowość Internautów wobec organów Państwowych oraz znacząco podnieść koszty jakie ponosiłyby serwisy internetowe w związku z koniecznością wieloletniego magazynowania danych użytkowników.

Jak czytamy w oświadczeniu, MSWiA w maju bieżącego roku rozpoczęło przegląd przepisów w tym zakresie. Prace objęte były patronatem Rady Informatyzacji, a prowadzone były przy udziale środowisk informatycznych, akademickich i izb gospodarczych. toku prac zgłoszono około 20 postulatów różnych zmian w ustawie o świadczeniu usług droga elektroniczną. Jednym z postulatów zgłoszonych podczas dyskusji o nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczna była kwestia dotycząca retencji danych o ruchu w sieci i prowadzenia tzw. kontroli operacyjnej przez organy ścigania.

więcej..

Propozycja ta, jak wszystkie pozostałe, została zaprezentowania podczas spotkania wszystkich środowisk zainteresowanych nowelizacją w dniu 20 maja 2009 r., a prace nad nią kontynuowano w czerwcu 2009 r. Środowiska gospodarcze i informatyczne - nie negując samej idei zwiększania bezpieczeństwa obrotu w sieci wskazały na liczne problemy praktyczne związane z ewentualną retencją danych o ruchu w sieci oraz kontrolą operacyjną. Uznano, że jakiekolwiek dalsze działania prawne w tym zakresie wymagają szerokiej i dogłębnej dyskusji społecznej.

W obecnie przygotowywanych w MSWiA założeniach zmian do ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie uwzględniono zagadnień dotyczących retencji danych o ruchu w sieci, skupiając się na kwestiach związanych z ułatwieniem działalności przedsiębiorców internetowych tj. w szczególności: zasad wyłączenia odpowiedzialności usługodawców, zasad ochrony danych osobowych, obowiązków informacyjnych i ochrony konsumenta, reklamy internetowej.

MSWiA przy okazji zachęca osoby zainteresowane włączeniem się do prac nad nowelizacją ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną do kontaktu z Departamentem Informatyzacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz do śledzenia informacji zamieszczanych na bieżąco w serwisie internetowym MSWiA w dziale Informatyzacja




  
Wydajemy coraz więcej w wirtualnym świecie

 |  Żródło:komputerswiat.pl  | data: 2009-08-18

Mimo kryzysu rynek dóbr wirtualnych rozwija się nad wyraz dynamicznie. Internauci wydają coraz więcej pieniędzy na wirtualne towary. W tym roku może to być nawet kwota rzędu 2,2 mld dolarów, o 67 proc. więcej niż w 2008 r.

Jak donosi eMarketer przychody ze sprzedaży wirtualnych dóbr wyniosą w 2009 r. aż 2,2 mld dolarów - czytamy na inwestycje.pl. Równie optymistyczne są prognozy na przyszłe lata.
Z raportu dotyczącego płatnych usług w Internecie ("Pay to Play: Paid Internet Services") opracowanego przez Piper Jaffray wynika, że przychody ze sprzedaży dóbr wirtualnych w 2008 r. wyniosły 1,3 mld dolarów.
Wirtualnym towarem nazywamy dobra, które wykorzysta co najwyżej nasza postać z internetowej gry. Gracze handlują niemal wszystkim - począwszy od ubrań, eliksirów czy broni, a skończywszy na domach, gruntach i złożach mineralnych. Niegdyś płacono za nie wirtualnym, fikcyjnym pieniądzem, dziś jednak wirtualny handel oznacza jak najbardziej realne zyski.


  
21 lat Internetu w Polsce

 |   | data: 2009-08-17

Polski Internet obchodzi dzisiaj 21 urodziny. Równo 21 lat temu, 17 sierpnia 1988 roku, Polska po raz pierwszy połączyła się z Kopenhagą, za pośrednictwem łącza internetowego o prędkości 9600 bitów na sekundę (bps). Trzy lata później, dr Rafał Pietrak z Uniwersytetu Warszawskiego nawiązał łączność w oparciu o protokół TCP/IP z pracownikiem Uniwersytetu w Kopenhadze, wysyłając wiadomość pocztową (e-mail).

Początki Internetu w Polsce łączą się nierozerwalnie z działalnością naukową i środowiskami akademickimi. Wraz ze zwiększającą się dostępnością, zarówno techniczną jak i cenową, a także z rosnącą ilością stron WWW dostępnych w rodzimym języku, lawinowo rosła popularność globalnej pajęczyny w Polsce. Dziś połowa Polaków ma dostęp do sieci, a większość z nich nie wyobraża sobie komunikacji, pozyskiwania informacji czy też rozrywki bez Internetu.

Polskiemu Internetowi życzymy wszystkiego najlepszego, a Internautom satysfakcji z serfowaniu po jego otchłaniach :-)


  
Płatne e-maile lekarstwem na spam?

 |  Źródło: DI.com.pl  | data: 2009-08-17

Centmail to nowy serwis Yahoo, którego celem jest powstrzymanie wszechobecnego spamu. Płacąc za każdą wysłaną wiadomość, możesz także wspomóc instytucje charytatywne

Walka ze spamem rozgorzała na dobre, a Yahoo ma pomysł, jak ukrócić spamerskie eldorado panujące w naszych skrzynkach odbiorczych, w których - według niektórych badań - ponad 90% e-maili to niechciane wiadomości.

Płacąc 5 dolarów przy rejestracji w serwisie Centmail, otrzymujemy pulę 500 e-maili do wysłania. Każdy z nich zostanie "ostemplowany", a przez to jednoznacznie rozpoznany przez odbiorcę jako prawdziwy. Wszelkie wiadomości nie posiadające stempelka zostaną automatycznie usunięte.

Pieniądze wpłacane przez użytkowników serwisu nie idą jednak do kieszeni właścicieli Yahoo. Każdy może wybrać organizację charytatywną, na konto której zostanie przelana kwota w wysokości 1 centa za każdego wysłanego maila.

więcej..

Centmail jest obecnie w fazie beta, testowany wewnętrznie przez ograniczoną liczbę użytkowników. Na stronie programu można dopisać się do listy subskrybentów, którzy zostaną powiadomieni o oficjalnym starcie.

Eksperci z Wired zastanawiają się jednak nad sensem inicjatywy. W końcu większość spamu jest teraz rozsyłana przez skonstruowane w tym celu botnety, których nieświadome ofiary rozpowszechniają niechciane wiadomości, nic o tym nie wiedząc. Tak więc może się okazać, że po wykupieniu 500 wiadomości wychodzących nie wiadomo jak po kilku chwilach kredyt zostanie wyczerpany.

Idea zaiste szczytna, wszak wspomagane będą instytucje charytatywne, jednak wymagająca głębszego przemyślenia zabezpieczeń przed opisaną wyżej sytuacją. Problemem również może być fakt, iż dzisiejsi użytkownicy przyzwyczajeni są do dostawania wszystkiego za darmo. Na daną chwilę trudno sobie wyobrazić przeciętnego Kowalskiego płacącego za wysyłanie e-maili, nawet w imię pomagania potrzebującym.




  
Nagi protest feministek przeciw porno w Google

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2009-08-16

Kijowska organizacja feministyczna Femen, znana z przybierających formę happeningów demonstracji, zorganizowała kolejny protest. Tym razem ukraińskie aktywistki chciały zwrócić uwagę na problem pornografii w Internecie i domagały się od Google filtrowania w wyszukiwarce adresów stron porno.

Feministki ze stowarzyszenia Femen dały się już poznać jako organizatorki przyciągających uwagę protestów - latem ub. roku zorganizowały demonstrację pod hasłem "Ukraina to nie burdel", w czasie której protestowały przeciw procederowi seks-turystyki. Cele organizacji - http://www.go2kiev.com/view/femen.html to m.in. poruszanie ważnych kwestii społecznych dotykających w szczególności kobiety oraz zwalczanie tendencji zagrażających fizycznemu i psychicznemu zdrowiu kobiet.
Trudno przewidzieć, jak na apel Femen zareaguje amerykański koncern. W Chinach Google na oskarżenia tamtejszego rządu o ułatwianie obywatelom ChRL dostępu do pornografii zareagowało bez zwłoki i wprowadziło filtrowanie wyników w lokalnej wersji wyszukiwarki.


  
Do 10 lat więzienia za wykorzystywanie nielegalnego oprogramowania

 |   | data: 2009-08-13

Do dziesięciu lat więzienia grozi właścicielom biura architektonicznego z Gdańska za wykorzystywanie nielegalnego oprogramowania. Policjanci wkroczyli do jednego z biur we Wrzeszczu po tym, jak otrzymali informację o nielegalnym procederze - mówi Magdalena Michalewska z gdańskiej komendy.

Na miejscu sprawdzono 13 komputerów i aż w 11 stwierdzono obecność 46 nielegalnych programów graficznych oraz programów do projektowania. Ustalenia wykazały, że dwóch 35-letnich właścicieli biura w swojej pracy wykorzystywało nielegalne oprogramowania warte ponad 360 tys. zł. Funkcjonariusze zabezpieczyli 11 komputerów.

Trwa sprawdzanie jak długo trwał przestępczy proceder. Za kradzież oprogramowań komputerowych w celu uzyskania korzyści majątkowych grozi kara do 5 lat więzienia. W tym przypadku kara może ulec podwojeniu ze względu na znaczną wielkości straty.


  
Reklama pop-up na celowniku UOKiK

 |  Źródło: http://www.rp.pl  | data: 2009-08-13

Problem reklam pop-up i uciekających przed kursorem krzyżyków powrócił wraz z dzisiejszą publikacją w "Rzeczpospolitej". Wg dziennika UOKiK zarchiwizował kilka rodzajów reklam, które mogą być przez użytkowników odbierane jako uciążliwe, i analizuje, czy są zgodne z przepisami.

O zainteresowaniu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów tematem złośliwej i irytującej internautów reklamy pop-up, w której celowo utrudniono sposób zamknięcia pisaliśmy pod koniec ubiegłego roku. UOKiK postawił wówczas tezę, że reklamy, w których pole krzyżyka jest nieaktywne bądź ucieka przed kursorem, oraz takie, które w ogóle nie posiada pola zamknięcia lub z zamknięciem pojawiającym się dopiero po kilkunastu sekundach odtwarzania są niezgodne z prawem, a podmiotom, które takie reklamy zlecają grozić mogą wysokie kary.
 

 

więcej..

Wydawało się jednak, że interwencja Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska oraz podjęte przez Jarosława Sobolewskiego rozmowy z przedstawicielami UOKiK zakończyły temat i wyjaśniły kwestie, że tego typu reklamy stanowią marginalne zjawisko w sieci i wówczas są efektem niewiedzy bądź niechlujstwa wykonawców, a nie celowym działaniem reklamodawców. Pojawiła się też wówczas propozycja wprowadzenia przez IAB Polska wewnętrznych regulacji branżowych, które określiłyby zasady emisji reklam typu pop-up.

Dzisiejsza "Rzeczpospolita" pisze jednak, że UOKiK zarchiwizował kilka rodzajów reklam, które mogą być przez użytkowników odbierane jako uciążliwe, i analizuje obecnie, czy są one zgodne z przepisami. Wyniki analiz mają być znane na jesień, wówczas też okaże się, czy UOKiK podejmie dalsze działania w stosunku do reklamodawców.

W rozmowie z "Rz" Jarosław Sobolewski zaprzecza istnieniu zjawisku na skalę masową oraz tłumaczy, że obecnie przestały się liczyć przypadkowe kliknięcia w reklamę, stąd celowe stosowanie irytujących reklam uciekających przez kursorem przestało mieć uzasadnienie. Obecnie nie jest istotne, ile osób kliknie w reklamę, ale ile skorzysta z oferty. Nikt nie będzie płacić za przypadkowe kliknięcia. Niektóre formy reklamowe bywają czasami niedobrze postrzegane przez internautów, ale ogromna większość je akceptuje. Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że korzystając z sieci, zgadzamy się na pewną transakcję - otrzymujemy dostęp do informacji lub usług w zamian za obecność reklam.

Kara, którą UOKiK nałożyć może na reklamodawcę to nawet 10% przychodów osiągniętych w poprzednim roku. Prawdopodobnie jednak - jeśli dojdzie do wyciągania odpowiednich konsekwencji - kary będą symboliczne, pisze "Rzeczpospolita".




  
Rozliczenia z ZUS tylko z certyfikatem

 |  Źródło: WP.PL  | data: 2009-07-21

Od dziś firmy zatrudniające pięciu i więcej pracowników muszą mieć podpisy elektroniczne niezbędne do rozliczeń z ZUS. Inaczej grożą im opóźnienia w przesyłaniu dokumentów i dotkliwe kary, nawet do 5 tys. złotych.

Od 21 lipca ZUS nie będzie już przyjmował dokumentów podpisanych przestarzałym kluczem publicznym, który można było otrzymać w punkcie rejestracji na dyskietce 3,5 cala.

Firmy zatrudniające pięciu i więcej pracowników, które mają obowiązek przesyłania do ZUS wszelkich informacji drogą elektroniczną (np. informacji o liczbie ubezpieczonych i wysokości składek odprowadzonych od ich wynagrodzeń), muszą teraz posiadać bezpieczne klucze elektroniczne do szyfrowania takich informacji.
 

 

więcej..

Dotyczy to też mniejszych firm, jeśli zdecydowały się na taką formę comiesięcznego kontaktu z ZUS. Jest ich przeszło 260 tys.

Będą kary

Już prawie wszystkie firmy, które muszą się rozliczać w formie elektronicznej, korzystają z certyfikatów kwalifikowanych - mówi Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy ZUS.
Jeśli ktoś nie zdążył z wymianą, to teraz nie będzie mógł przekazać do ZUS deklaracji. Oznacza to, że składki, nawet te prawidłowo opłacone, nie zostaną zewidencjonowane na indywidualnych kontach pracowników.

Mając kwalifikowany podpis, przedsiębiorcy będą mogli korzystać z innych programów niż Płatnik, pod warunkiem jednak, że dane przesłane przez taki program płacowy będą dla ZUS czytelne - mówi Marek Jarocki z kancelarii Ernst & Young.

Brak podpisu elektronicznego może się skończyć dla spóźnialskich bardzo przykro. ZUS bowiem prawdopodobnie przyśle najpierw do takiej firmy swoich kontrolerów, by sprawdzili, dlaczego przestały napływać deklaracje.

Jeśli deklaracja rozliczeniowa nie dotrze na czas, a tak się stanie, gdy przesyłka nie zostanie opatrzona wymaganym od dzisiaj bezpiecznym podpisem elektronicznym, to ZUS powinien przesłać płatnikowi zawiadomienie o jej braku - tłumaczy Anna Misiak, ekspert do spraw ZUS, doradca podatkowy w MDDP.
ZUS może wówczas dokonać wymiaru składek w wysokości za poprzedni miesiąc, a w ostateczności nałożyć na przedsiębiorcę grzywnę do 5 tys. zł. Jeśliby z tego opóźnienia wynikło także spóźnienie w przekazaniu części składki emerytalnej do OFE, w rachubę wchodzi także opłata dodatkowa w wysokości odsetek za zwłokę.

Niekonsekwencja nowelizacji

W Sejmie rozpoczęły się właśnie prace nad przygotowaną przez rząd nowelizacją ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne, ale nie zdejmuje ona obowiązku opatrywania deklaracji rozliczeniowych ZUS bezpiecznym podpisem elektronicznym - zauważa Grzegorz Sibiga z Instytutu Nauk Prawnych PAN.
Myślę, że to niekonsekwencja nowelizacji, która ma ułatwić dostęp użytkowników Internetu do administracji publicznej.

Co prawda nowela przewiduje wprowadzenie platformy ePUAP (elektroniczna platforma usług administracji publicznej), ale nie wnosi zmian do obowiązującego art. 47a ust 2a ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który mówi, że przedsiębiorcy zatrudniający pięciu i więcej pracowników muszą przesyłać deklaracje do ZUS opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu.

Mateusz Rzemek  Rzeczpospolita




  
Polskie litery w adresach www

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2009-07-07

Organizacja EURid (European Registry for Internet Domains), czyli powołana przez Komisję Europejską instytucja zarządzająca europejską domeną najwyższego poziomu .eu, zapowiedziała wprowadzenie domen zawierających znaki narodowe. Pozwoli to na rejestrację adresów typu www.żagań.eu.

Możliwe będzie również rejestrowanie domen pisanych cyrylicą lub greką. Jest to ukłon przede wszystkim w stronę najnowszych członków Unii Europejskiej, takich jak Polska, Bułgaria lub Cypr. Komisja Europejska ma nadzieję, że nowa uchwała przyczyni się do popularyzacji Internetu w nowych krajach członkowskich. Przykładowo, Bułgaria ma obecnie najniższą liczbę zarejestrowanych domen .eu (zaledwie 9578). Przedstawiciele komisji podkreślają, że naturalnym jest, iż nazwy domen w Unii Europejskiej będą tak samo zróżnicowane jak sama Unia.

 

 

 

więcej..

Liczba zarejestrowanych domen w krajach UE (fot. EURid)
Od 2005 roku obywatele Unii Europejskiej mogą rejestrować domeny najwyższego poziomu z końcówką .eu – z tym że zakres dozwolonych znaków był dotąd ograniczony do liter a–z, cyfr 0–9 oraz łącznika. Teraz można używać znaków wszystkich 22 języków urzędowych obowiązujących na terenie Unii Europejskiej, a więc na przykład liter à, ą, ä, ö, ü, ψ oraz д.
Dokładny termin uruchomienia procesu rejestracji nowych domen nie został jeszcze ustalony. Zdaniem wielu rejestratorów nastąpi to w listopadzie bieżącego roku.




  
Przerabiali konsole do gier - pójdą siedzieć?

 |  Źródło: Idg.pl  | data: 2009-07-06

Szczecińscy policjanci zatrzymali dwie osoby, które nielegalnie przerabiały konsole do gier. Modyfikacja platform sprawiała, że możliwe było odtworzenie na nich pirackiego oprogramowania. Policja informuje, że za podobne przestępstwo grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Akcja została dokładnie przygotowana. Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Szczecinie badali sprawę nielegalnego przerabiania konsol od dłuższego czasu. Wreszcie udało im się wytypować dwa serwisy, które były podejrzane o prowadzenie takiej działalności.

Po sprawdzeniu danych i uzyskaniu nakazu sądowego, policja wkroczyła do siedzib serwisów. Okazało się, że podejrzenia były słuszne. Funkcjonariusze zabezpieczyli łącznie prawie 150 zmodyfikowanych urządzeń, w tym zarówno konsole stacjonarne, jak i przenośne. Ponadto ujawniono oprogramowanie służące do przerabiania platform oraz ponad 170 specjalnych chipów, które montowano w konsolach.

Serwisanci ogłaszali się w Internecie i mieli klientów z całego kraju. Wstępnie straty powstałe w wyniku procederu oszacowano na około 72 tys. złotych. Funkcjonariusze zabezpieczyli również dyski twarde serwisantów, które trafią pod ocenę biegłych.

Obaj zatrzymani mężczyźni zostali przesłuchani. Teraz zabezpieczony sprzęt trafi do biegłych i po ich opinii będą formułowane zarzuty dla obu serwisantów. Za przestępstwa grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności. Taką samą odpowiedzialność karną mogą ponieść osoby, które zlecały przerobienie konsoli.

więcej..

Oryginalne konsole do gier mają zabezpieczenia, które pozwalają na odtwarzanie tylko legalnych płyt, których koszt waha się w granicach od 130 do 300 zł. Przerabianie polegało na wmontowaniu w układ elektroniczny konsoli specjalnego chipu elektronicznego, który powoduje obejścia fabrycznych i technicznych zabezpieczeń. Zmiany te umożliwiały odtwarzanie na konsolach nielegalnych gier nagranych na zwykłych płytach DVD. Koszt przerobienia konsoli wahał się w zależności od modelu od 70 do 250 zł.

Policjanci w pomieszczeniach firmy oraz w mieszkaniu należącym do właściciela zabezpieczyli 15 urządzeń elektronicznych, pozwalających na przerobienie konsol, 8 przerobionych konsol go gier, dysk twardy, 2 komputery stacjonarne, 3 komputery przenośne, karty pamięci SD oraz blisko 240 płyt CD i DVD z nielegalnym oprogramowaniem. Ponadto funkcjonariusze w mieszkaniu właściciela firmy zabezpieczyli 2 karty oraz 2 dekodery cyfrowe umożliwiające nielegalny odbiór płatnej telewizji satelitarnej. Według wstępnej oceny zabezpieczono towar o wartości około 100 tys. złotych.

Swoją dodatkową działalnością właściciel firmy naruszył przepisy kodeksu karnego oraz ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Niestety policja nie podaje konkretnych paragrafów kodeksu karnego, które naruszył przedsiębiorca, należy się jednak domyślać, iż mają one związek z ochroną prawa autorskiego. Do tej pory nie spotykaliśmy się ze stawianiem zarzutów za samo przerobienie urządzenia. Pojawia się zatem pytanie, czy mamy prawo decydować o tym, jak przerobimy swoją własną konsolę do gier? Czy taka przeróbka sama w sobie łamie prawa autorskie?
 




  
Technologie informatyczne szansą dla sektora MSP

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2009-06-23

Forum Innowacji zorganizowane przez Konfederację Pracodawców Polskich oraz Microsoft zostało w tym roku poświęcone tematyce zwiększania konkurencyjności małych i średnich przedsiębiorstw oraz wykorzystaniu nowoczesnych technologii informatycznych wspierających ich rozwój. Patronat nad wydarzeniem objął wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak, który był gościem honorowym konferencji. Podczas tegorocznej konferencji, która przebiegała pod hasłem „Technologie informatyczne – szansą dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw” rozmawiano o tym, jak małe i średnie przedsiębiorstwa mogą zwiększać swoją konkurencyjność na rynku europejskim oraz obniżać koszty działalności dzięki nowoczesnym technologiom.

„Pomimo trudnej sytuacji gospodarczej, polscy przedsiębiorcy nie rezygnują z inwestycji mając świadomość, że właśnie teraz jest dobry czas na poprawę swojej konkurencyjności. Rolą takich firm jak Microsoft jest wspierać ich w tych działaniach i doradzać jak inwestować w technologie i efektywne rozwiązania, które najlepiej będą wspierały rozwój przedsiębiorstw sektora MSP. Staramy się brać aktywny udział w promowaniu idei innowacyjności w Polsce, a Forum Innowacji stało się doskonałą okazją do dyskusji na ten temat. Dzięki takim spotkaniom możemy pokazać przedsiębiorcom z małych i średnich firm, że wielkie technologie są przeznaczone także dla ich biznesu oraz że innowacje z jednej strony generują oszczędności, ale jednocześnie budują przewagę konkurencyjną” – powiedział Jacek Murawski, dyrektor generalny polskiego oddziału Microsoft.

Waldemar Pawlak podczas swojego wystąpienia odniósł się do roli handlu elektronicznego, który w coraz większym stopniu wpływa na podnoszenie konkurencyjności przedsiębiorstw oraz rozwój gospodarczy kraju. 

więcej..

„Naszej gospodarce potrzebny jest dodatkowy impuls. Wyczerpały się już „proste rezerwy” polskiej przedsiębiorczości. Musimy radykalnie zmienić prawo, uczynić je przyjaznym i stymulującym rozwój gospodarczy, zachęcającym do zakładania i prowadzenia firm, nie zaś zniechęcającym do aktywności ekonomicznej. Potrzebna jest społeczna i polityczna atmosfera premiująca postawy przedsiębiorcze. Postawy nowoczesne, sprzyjające łagodzeniu i przezwyciężaniu skutków kryzysu” – powiedział Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich, jednocześnie uznając innowacyjność za impuls do wszechstronnego rozwoju, sięgania po nowe techniki i technologie i zdobywania wiedzy.

Forum Innowacji jest wydarzeniem cyklicznym o charakterze debaty publicznej. W tym roku wzięli w nim udział Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich, Jacek Murawski, dyrektor generalny polskiego oddziału Microsoft oraz Marek Kosycarz, dyrektor ds. odpowiedzialności społecznej w polskim oddziale Microsoft, Janusz Piechociński, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Infrastruktury, Sebastian Christow, dyrektor Departamentu Gospodarki Elektronicznej w Ministerstwie Gospodarki, Jacek Sadowy, prezes Urzędu Zamówień Publicznych, Tomasz Kulisiewicz, ekspert, przedstawiciel Stowarzyszenia „Komputer w firmie”, Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, Mariusz Gaca, członek zarządu TP SA ds. Rynku Biznesowego, Marek Hołyński, prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego, Maciej Oppeln Bronikowski, dyrektor korporacyjny Allegro, Piotr Wrzalik, dyrektor Działu Rozwoju Contium S.A., Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, Piotr Kamiński, prezes zarządu Banku Pocztowego SA, Michał Nowak, dyrektor operacyjny Pionu e-Commerce w Grupie Onet.pl SA, Piotr Olszewski, wiceprezes zarządu ISCG Sp. z o.o., Aleksander Poniewierski, partner Ernst & Young, Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendanta Głównego Policji oraz Michał Szymański, wiceprezes zarządu Krajowej Izby Rozliczeniowej SA. W konferencji uczestniczyli również przedstawiciele administracji rządowej i samorządowej, środowisk biznesowych i akademickich, niezależni eksperci oraz przedstawiciele mediów.

 

 




  
Wpadli piraci z Oleśna - coraz częstsze sukcesy policji

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2009-06-23

Niedawno pisaliśmy o nalocie policji na gdańskie akademiki. To nie jedyna akcja przeprowadzona w ostatnich dniach. Opolscy policjanci, zajmujący się zwalczaniem przestępczości intelektualnej, przeszukali pomieszcenia prywatne i firmowe trzech mieszkańców powiatu oleskiego. Jeżeli podejrzenia policjantów się potwierdzą, mężczyźni odpowiedzą przed sądem za wprowadzanie do obrotu nielegalnie zwielokrotnionego oprogramowania oraz przerobionych konsol do gier, które umożliwiały odczyt pirackich płyt z programami.

Policjanci z Olesna, wspólnie z funkcjonariuszami z KWP w Opolu ustalili, że mieszkańcy powiatu oleskiego mogą posiadać i rozpowszechniać nielegalne kopie programów komputerowych i przerobione urządzenia do ich odczytu.

16 czerwca w dwóch sklepach na terenie powiatu oleskiego policjanci ujawnili najprawdopodobniej nielegalnie powielone programy komputerowe, m.in. do nawigacji GPS. W trakcie przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli: 3 laptopy, 4 dyski twarde, 46 płyt DVD i CDR, pamięć przenośną oraz nawigację samochodową, jak wskazują dotychczasowe ustalenia, z pirackim oprogramowaniem.
Ponadto funkcjonariusze weszli do mieszkania jednego podejrzewanych mężczyzn. W trakcie przeszukania policjanci zabezpieczyli siedem konsol do gier, stację lutowniczą, układy scalone służące do odczytu pirackich płyt, laptopa oraz trzy dyski twarde, 11 płyt CD i DVD. Na zabezpieczonych nośnikach danych policjanci ujawnili najprawdopodobniej nielegalne oprogramowanie.

Wartość zabezpieczonego, prawdopodobnie nielegalnie zwielokrotnionego, oprogramowania szacuje się na około 28000 złotych.

Za takie czyny grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.

więcej..

Sad
Cyber_Security


  
Policja zatrzymała 31 pedofilów w całej Polsce

 |  Źródło: RMF  | data: 2009-06-17

 

W ramach międzynarodowej akcji o kryptonimie "Present" w całej Polsce zatrzymano 31 pedofilów - informuje RMF FM.

Międzynarodową siatkę, liczącą ponad 2000 osób, wykryła szwajcarska policja. To właśnie Szwajcarzy przekazali Komendzie Głównej Policji informację, że część podejrzanych ściągała pliki pedofilskie w Polsce.

Jak powiedział Mariusz Sokołowski z KGP, sprawa dotyczy 50 komputerów namierzonych w całym kraju. Do tej pory zarzuty postawiono jednej osobie; dwie usłyszą je jeszcze dziś - informuje RMF FM.

Policjanci jednocześnie weszli do 28 domów na terenie 14 województw. Działania pod kryptonimem "Present" były przeprowadzone dzięki współpracy z Policją w Szwajcarii. - Zabezpieczonych 40 komputerów i laptopów, ponad 1400 płyt CD i DVD - powiedziała Agnieszka Hamelusz z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji. Dodała, że wśród zatrzymanych są m.in. obywatel Szwecji, uczeń szkoły średniej, pracownik stacji paliw, magazynier, informatyk, pracownik firmy doradczej jak również osoby bezrobotne.

Za posiadanie treści pornograficznych z udziałem dzieci poniżej 15 lat grozi kara więzienia do 3 lat. Za rozpowszechnienie pornografii z udziałem dzieci - do 8 lat.To kolejna z policyjnych akcji wymierzonych w internetowych pedofilów. Na początku maja podczas akcji pod kryptonimem "Irena" zatrzymano 54 osoby. Na początku kwietnia w ramach akcji o kryptonimie "Cytrus" policja zatrzymała 68 osób podejrzewanych o rozpowszechnianie dziecięcej pornografii w internecie.
W połowie marca podczas akcji "Simone 3" zatrzymano 56 osób, a w połowie lutego podczas zatrzymań opatrzonych kryptonimem "Typhon" ujęto 78 osób.

więcej..



  
Policyjny nalot na akademiki w Gdańsku

 |  Źródło: WP.PL KWP Gdańsk  | data: 2009-06-18

Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej z gdańskiej komendy miejskiej oraz z komendy wojewódzkiej w Gdańsku przeszukali pokoje akademików dwóch gdańskich uczelni wyższych. Funkcjonariusze działali za wiedzą i zgodą władz tych uczelni.

Policjanci zabezpieczyli komputery oraz nośniki danych wykorzystywane przez studentów prawdopodobnie do bezprawnego rozpowszechniania muzyki, filmów i oprogramowania w internecie. Łącznie zabezpieczono ponad 20 komputerów i laptopów oraz ponad 800 sztuk różnych nośników danych. Zabezpieczone nośniki zostaną przekazane biegłemu do szczegółowej ekspertyzy. Jeśli badania potwierdzą ich nielegalne pochodzenie sprawcom grozi kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat.
 

W pokojach kilkunastu studentów policjanci zabezpieczyli ponad 20 jednostek centralnych komputerów i laptopów oraz ponad 800 sztuk różnych nośników danych. Nośniki zostaną przekazane biegłemu do ekspertyzy.

Za nielegalne rozpowszechnianie cudzych utworów grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. Do 5 lat pozbawienia wolności grozi za uzyskiwanie cudzego programu komputerowego bez zgody osoby uprawnionej.

więcej..



  
Pamięć flash USB o pojemności 128 GB

 |  Źródło: Kingston  | data: 2009-06-16

DataTraveler 200 wyprodukowany przez Kingston Technology to pierwsza na rynku masowym pamięć flash USB o pojemności 128 GB

Kingston wprowadził do swojej oferty pamięci Kingston DataTraveler 200, pierwsze na świecie nośniki flash USB o pojemności do 128 GB. Kingston DataTraveler 200 umożliwia użytkownikom domowym i biznesowym ochronę hasłem przechowywanych danych oraz, dzięki ogromnej pojemności, przenoszenie dużej ilości różnorodnych plików dostępnych w każdym miejscu i czasie.
  DataTraveler 200 o pojemności 128 GB umożliwiają zapisanie zawartości do 182 płyt CD z muzyką lub do 27 płyt DVD z filmami.
Dla użytkowników biznesowych ta pojemność oznacza możliwość łatwego przenoszenia i udostępniania ogromnych baz danych czy plików multimedialnych, które można chronić hasłem przed niepowołanym dostępem.

Rozsuwana obudowa DT 200 chroni złącze USB przed uszkodzeniami. Pamięci dostępne są w pojemnościach 32 GB, 64 GB oraz 128 GB.
 

 

więcej..


Kingston DataTraveler 200 – funkcje i specyfikacja

Pojemności: 32 GB, 64 GB i 128 GB

Wymiary: 70,39 mm x 12,52 mm x 22,78 mm

Temperatura pracy: od 0 st. C do 60 st. C

Temperatura przechowywania: od -20 st. C do 85 st. C

Plug and Play, USB 2.0

5-letnia gwarancja producenta

Ochrona danych: Oprogramowanie Password Traveler (tylko dla MS Windows)

Wsparcie technologii Windows ReadyBoost dla MS Windows Vista

Kingston DataTraveler 200 – Ceny

DT200/32GB to wydatek 329,29 zł

DT200/64GB kosztuje 576,41 zł

DT200/128GB kosztuje 1733,01 zł
 




  
Uwaga Fałszywe wiadomości wysyłane w imieniu Alior Banku !

 |  Źródło: wp.pl; heise-online.pl  | data: 2009-06-09

Od piątku do skrzynek pocztowych polskich użytkowników Internetu przychodzi elektroniczna korespondencja, której nadawcą jest rzekomo dział bezpieczeństwa Alior Banku (bezpieczenstwa@alior.pl). W rzeczywistości przesyłki pochodzą z USA – ta odebrana przez nas z serwera firmy Zipcon w Seattle oferuje m.in. konta poczty elektronicznej.
 

Zagrożenie

Fałszywe wiadomości próbują wprowadzić użytkowników w błąd i zwabić ich do domeny atakującego. Po kliknięciu odnośnika umieszczonego w e-mailu otwiera się witryna, która wyglądem przypomina stronę Alior Banku. Znajduje się na niej formularz, który służy do pozyskiwania informacji umożliwiających zalogowanie się do oryginalnego e-banku.

Spostrzegawczy użytkownicy zauważą jednak, że na stronie nie działa większość odnośników, a adres z paska nie rozpoczyna się schematem https:// wskazującym na szyfrowane połączenie i jest zupełnie inny niż adres banku.

Po kliknięciu odnośnika w przeglądarce otwiera się zawartość zlokalizowana pod http://www.webmasterworld.de/aliorbank.pl/hades/do/Login.php. Domena webmasterworld.de jest własnością osoby prywatnej zamieszkałej w Lipsku, natomiast adres typu Provider Aggregable należy do niemieckiej firmy Cronon AG z Regensburga. Niewykluczone, że właściciel domeny nie ma z atakiem nic wspólnego, lecz ktoś zdyskredytował jego serwer WWW.
 

więcej..

Komunikat ostrzegawczy Safe Browsing API (fot. heise-online.pl)


Wygląda to na skierowany atak przygotowywany ręcznie, bez korzystania z sieci botów, tak jak to było w przypadku phishingu wymierzonego w Bank Zachodni WBK. Podobna do tamtego ataku jest natomiast treść wiadomości, równie niedbale przetłumaczona na język polski.

Ochrona

Od przedwczoraj fałszywa witryna została oznaczona jako niebezpieczna przez mechanizm Safe Browsing Google'a i przeglądarki korzystające z tego API wyświetlają odpowiedni komunikat ostrzegawczy. Użytkownicy powinni zawsze upewniać się, czy otwierana w przeglądarce strona jest tą, za którą się podaje, sprawdzając pasek adresu, pasek stanu i weryfikując dane zapisane w certyfikacie SSL.


Fragment fałszywej wiadomości (fot. heise-online.pl)


  
Obowiązkowa cenzura Internetu w Chinach

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2009-06-09

The Wall Street Journal donosi, że rząd w Chinach planuje od 1 lipca wprowadzenie obowiązku dołączania oprogramowania do cenzury Internetu do każdego sprzedawanego komputera.

Narzędzie, które ma być preinstalowane na każdym komputerze sprzedawanym w Chinach lub przynajmniej dołączane na płycie nazywać się bedzie Green Dam-Youth Escort. Rząd i producent oprogramowania zapewnia, że celem cenzury jest ochrona młodzieży przed nieodpowiednimi treściami - głównie pornografią. Narzędzie będzie działać w połączeniu z centralną bazą zablokowanych witryn, na bieżąco aktualizowaną - jeśli użytkownik zechce wyświetlić witrynę znajdującą się na liście, dostęp będzie zablokowany.

Pomimo tego, że całość przedstawiana jest jako akcja ukierunkowana na ochronę młodzieży, to jednak całość stwarza niebezpieczną furtkę do zaostrzenia kontroli państwa nad internautami. Zagraniczni eksperci po zapoznaniu się z oprogramowaniem ujawnili, że narzędzie oprócz cenzury może także wysyłać do producenta informacje osobiste, powodować usterki w funkcjonowaniu komputera lub uczynić go bardziej narażonym na ataki. Nie wiadomo też, co dokładnie i na jakich warunkach ma być blokowane.

Tak czy inaczej od 1 lipca sprzedawcy sprzętu będą musieli zgłaszać rządowi, ile komputerów z cenzurującym oprogramowaniem sprzedali. W ubiegłym roku w Chinach sprzedano 40 milionów pecetów.

więcej..



  
Rosjanie skarżą Microsoft za... wycofanie Windows XP

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2009-06-05

Nikogo chyba nie dziwi, że Microsoft znów ma problemy natury antymonopolowej - tym razem w Rosji. Nie chodzi jednak znowu o dołączanie przeglądarki czy odtwarzacza ani o utajnianie dokumentacji technicznych...

Władze antymonopolowe Rosji zarzucają Microsoftowi, że koncern wycofał ze sprzedaży system Windows XP pomimo tego, że nadal istnieje duże zainteresowanie i popyt na wydany w 2001 roku system. Urząd argumentuje także, że po wycofaniu go 30 czerwca 2008 ze sprzedaży możliwości zdobycia i legalnego używania systemu co prawda są - na przykład poprzez prawo do downgrade'u niektórych edycji Windows Vista w wersjach OEM - ale są niezadowalające i budzą wątpliwości w kwestiach cenowych.

Wniosek jest więc następujący: Microsoft wykorzystuje swoją dominującą pozycję, by zmusić klientów do nabywania swojego nowszego produktu zamiast starszego, co według rosyjskich władz antymonopolowych stanowi czyn nieuczciwej konkurencji.
 Zarzuty będą w Rosji oficjalnie rozpatrzone 24 lipca. Czy to wystarczy, by poważnie zagrozić korporacji? Microsoft odmówił komentarza zasłaniając się tym, że jeszcze o żadnych zarzutach w Rosji się oficjalnie nie dowiedział.
 

 

więcej..



  
Usunięcie własnego zdjęcia z sieci nie takie proste

 |  Źródło: Republika.onet.pl  | data: 2009-05-27

 

Pozornie wykasowane, faktycznie dalej istniejące - żywot zdjęć w serwisach społecznościowych jest zazwyczaj dłuższy, niż życzyłyby tego sobie osoby je tam umieszczające.



Nieprzerwanie rosnąca popularność serwisów społecznościowych (Facebook jest już popularniejszy od e-maila) sprawia, że coraz częściej słychać pytania o to, w jaki sposób chronione są przechowywane tam informacje o milionach internautów z całego świata, a także co się z nimi dzieje, gdy skasują oni swoje konta. Są to pytania jak najbardziej zasadne, zwłaszcza w świetle ostatnich badań przeprowadzonych przez naukowców z University of Cambridge.

Stworzyli oni profile w 16 popularnych serwisach społecznościowych, umieszczając tam zdjęcia. Adresy stron, gdzie one się znajdują zostały zapisane, by można było do nich później dotrzeć. Następnie zdjęcia zostały wykasowane. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że faktycznie znikły one z sieci. W rzeczywistości jednak część z nich nadal była dostępna po wpisaniu dokładnego adresu strony, pod którym pierwotnie się znajdowały. Sprawdzenia dokonano po 30 dniach i wynik pozytywny uzyskano aż w siedmiu przypadkach, w tym na Facebooku - podaje Yahoo za agencją AFP.

Joseph Bonneau, wchodzący w skład amerykańskiego zespołu badawczego, powiedział agencji AFP, że wiele serwisów jedynie powierzchownie usuwa zdjęcie użytkownika. Na serwerze ono zostaje, czekając aż nadpisane zostanie przez nowe. Tłumaczyć to można ogromną liczbą użytkowników serwisów - sam Facebook ma ich już przeszło 200 milionów.

więcej..

Problem jednak polega na tym, że serwisy społecznościowe mają pewne zobowiązania wynikające z lokalnego ustawodawstwa. Jak zauważyli naukowcy, nie zawsze działają one zgodnie z literą prawa. Wysoka liczba kont użytkowników nie może być w tym wypadku żadną wymówką.
Proceder trudno jest komukolwiek kontrolować, władzom państw także brakuje odpowiednich środków. Pewne działania w tym zakresie podjęła na początku roku Komisja Europejska. Jej propozycje mają na celu głównie zwiększenie bezpieczeństwa najmłodszych użytkowników serwisów społecznościowych.
Tak naprawdę jednak wiele zależy od nas samych. W końcu to my umieszczamy swoje zdjęcia i dane osobowe w internecie. Warto się zastanowić, zanim na stronie pojawi się kadr z jakiejś imprezy.




  
Ogłoszenia drobne - z prasy do internetu

 |  Źródło: Pew Internet  | data: 2009-05-27

W ciągu czterech lat podwoiła się liczba osób, które zamieściły drobne ogłoszenie w internecie. Tradycyjne gazety w coraz mniejszym stopniu mogą liczyć na to niegdyś charakterystyczne dla nich źródło dochodów – wynika z badań Pew Internet and American Life Project.

Badania Pew Internet and American Life Project dotyczące ogłoszeń drobnych w internecie przeprowadzono w okresie od marca do kwietnia 2009 na grupie 2253 osób dorosłych.

Prawie połowa (49%) ankietowanych przyznała, że korzystała ze stron internetowych z ogłoszeniami. W 2005 roku odsetek ten wynosił 22%. Odsetek osób regularnie odwiedzających tego typu strony wzrósł z 4% do 9%.

W swoim raporcie Pew Internet przywołuje dane dotyczące przychodów gazet papierowych z tytułu drobnych ogłoszeń. Swój szczytowy poziom osiągnęły one w roku 2000, dobijając do 19,6 mld USD rocznie. Potem przychody te głównie spadały (z wyjątkiem lat 2003-2005). Obecnie wynoszą ponad 9,9 mld USA rocznie, czyli kształtują się na poziomie podobnym, jak w połowie lat 80. ubiegłego wieku.

Strony z ogłoszeniami mogą się natomiast poszczycić wieloma odwiedzającymi. Najpopularniejsza w USA witryna Craigslist w marcu zanotowała 42,2 mln unikalnych odwiedzających.

więcej..

Ogłoszenia w internecie są szczególnie popularne wśród ludzi młodych (często studentów) zamieszkujących tereny wielkich miast lub ich okolic. To oni najczęściej korzystają z serwisów ogłoszeniowych, aby znaleźć pracę, mieszkanie, współlokatora lub aby coś kupić.

Z badań Pew wynika też, że z serwisów ogłoszeniowych częściej korzystają osoby z większymi dochodami. Wśród osób odwiedzających serwisy ogłoszeniowe regularnie więcej jest mężczyzn.




  
Pokaz statlook 3 - Kraków - 29 maja 2009

 |  A plus C  | data: 2009-05-19

Zapraszamy Państwa na, ostatnie przed okresem wakacyjnym, warsztaty "statlook 3 - bezpieczeństwo, wydajność, oszczędność", podczas ktorych zaprezentujemy systemy uplook™ i statlook™ oraz podzielimy się z Państwem naszą wiedzą o audycie legalności oprogramowania, i zarządzaniu infrastrukturą IT.

Podczas warsztatów będą miały miejsce:

  • Przedstawienie możliwości i zakresu funkcjonalnego systemów uplook™ i statlook™
  • Prezentacja nowości wersji 3 (min. kontrola wydruków, kontrola nośników zewnętrznych i FTP,  kontrola Internetu - nowy weblook™, i wiele innych...)
  • Omówienie przebiegu audytu oprogramowania przy zastosowaniu najnowszych rozwiązań zastosowanych w systemach uplook™ i statlook™
  • Panel dyskusyjny z udziałem jednego z twórców systemów.
  • Uczestnicy otrzymają preferencyjną ofertę na zakup prezentowanych systemów.
więcej..

 

 REJESTRACJA

Ilość miejsc ograniczona - decyduje kolejność zgłoszeń !

AGENDA WARSZTATÓW >>

statlookTM  - kompleksowy system do zarządzania zasobami informatycznymi:

statlook to profesjonalny program do zarządzania infrastrukturą IT oraz wydajnością personelu. Kontrola aktywności pracowników oraz ewidencja czasu pracy, pozwala na bardziej wydajne zarządzanie zasobami ludzkimi oraz podnosi efektywność działania organizacji.

statlook to pełna informacja o wszystkich czynnościach wykonywanych na komputerach podłączonych do sieci.




  
Microsoft Office 2007 za 59 zł - specjalna oferta dla szkół!

 |  Źródło: Microsoft;dobreprogramy.pl  | data: 2009-05-12

W najbliższych dniach do sprzedaży trafi specjalna edycja pakietu Microsoft Office Professional 2007 kierowana do szkół. Pakiet ten z licencją na 10 stanowisk kosztować będzie jedynie 590 zł brutto czyli 59 zł za stanowisko.

Zakupu specjalnej edycji będą mogły dokonać szkoły podstawowe, gimnazjalne i ponadgimnazjalne. Co istotne, pakiet będzie mógł być wykorzystywany nie tylko w celach dydaktycznych ale także "związanych z funkcjonowaniem placówki" czyli np. w sekretariacie. Oprogramowanie dostarczane będzie w wersji pudełkowej. Jak dowiedzieliśmy się jednak nieoficjalnie, po instalacji oprogramowania licencji nie będzie można przenosić na inne komputery. Nie będzie tu obowiązywać także prawo Work At Home (czyli opcja licencyjna pozwalająca na używanie produktu w domu przez nauczycieli) jak to dzieje się w przypadku programu licencjonowania grupowego Open.

więcej..

Microsoft Office Professional 2007 to jedna z najbardziej rozbudowanych edycji najnowszego pakietu biurowego firmy Microsoft. W skład pakietu wchodzą: edytor tekstów Word, arkusz kalkulacyjny Excel, program do tworzenia prezentacji PowerPoint, program do tworzenia publikacji Publisher, klient pocztowy i organizer Outlook wraz z dodatkiem Business Contact Manager oraz program bazodanowy Access. Najważniejsze nowości edycji 2007 to całkiem nowy interfejs, nowy format zapisu dokumentów Open XML, wsparcie zapisu do PDF/XPS, rozbudowane tagi inteligentne, ulepszona praca grupowa, a także szereg ulepszeń w poszczególnych aplikacjach (np. zwiększone możliwości obliczeniowe Excela).

Specjalna edycja edukacyjna nie jest jeszcze dostępna w sieci sprzedaży. Można ją jednak już zamówić w przedsprzedaży w sklepie Vobis, współpracującym z naszym vortalem. Pierwsze dostawy nastąpią prawdopodobnie w okolicach 18-20 maja.

Promocja ma obowiązywać tylko do 31 lipca. Więcej informacji można znaleźć na stronie producenta.




  
Ścigany na świecie schwytany w... Pyrzowicach

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2009-05-11

Na lotnisku w Pyrzowicach został zatrzymany jeden z najniebezpieczniejszych oszustów internetowych.

Oszust samodzielnie generował numery kart kredytowych i wyłudzał pieniądze przez Internet na terenie wielu krajów świata od 10 lat. Dotychczas był nieuchwytny choć drobne wpadki przydarzyły mu się w Irlandii, Niemczech i Wielkiej Brytanii. Wstępnie postawione mu zarzuty związane są ze stratami przez niego spowodowanymi na kwotę 60 tys. złotych wiadomo jednak, że to jedynie wierzchołek góry lodowej, a faktycznie straty szacuje się grubo przekraczające milion złotych.

Przestępca od dłuższego czasu tropiony był przez policje różnych krajów (USA, Niemcy, Wielka Brytania). Jeszcze w styczniu br oszust spędzał luksusowe wczasy w Santiago de Chile w Ameryce Południowej, w tym samym czasie do Katowic przybył kierownik Działu Bezpieczeństwa Apple w Europie aby złożyć zawiadomienie o przestępstwie do tej sprawy.

Sprawa mieszkającego w Siemianowicach Śląskich oszusta jest rozwojowa. Już teraz jednak jego schwytanie można uznać za duży sukces Zespołu dw. z Przestępczością Komputerową Wydziału dw. z PG KWP w Katowicach.

więcej..



  
Premiera nowego programu mobilnego Asseco WAPRO

 |   | data: 2009-05-04

schemat_mobile2 prawo_logo_wapro.gif

Od dnia 4 maja w ofercie Asseco Business Solutions dla małych i średnich firm dostępny jest nowy program mobilny WF-Mag Mobile 2.
Zaawansowany technologicznie system dedykowany jest dla przedsiębiorstw działających w oparciu o przedstawicieli handlowych, umożliwiając prowadzenie działań sprzedażowych w każdej lokalizacji.

więcej..

WF-Mag Mobile 2 to system przeznaczony dla przedsiębiorstw posiadających przedstawicieli handlowych w terenie. Aplikacja zapewnia  zdalny i szybki dostęp do informacji niezależnie od miejsca, w którym znajduje się użytkownik. Stanowi też  doskonałe narzędzie dla osób zarządzających, umożliwiając lepszy nadzór nad pracownikami.

Dzięki WF-Mag Mobile 2 przebywający poza siedzibą firmy handlowiec może m.in. zrealizować zamówienie, wystawić dokument magazynowy, zrealizować fakturę sprzedaży lub dokonać windykacji należności od klienta.

Program WF-Mag Mobile 2 pracuje na urządzeniach klasy PDA z systemem operacyjnym Microsoft Windows Mobile, a wymiana danych może odbywać się przy pomocy telefonu komórkowego i transmisji danych w standardzie GPRS, EDGE lub UMTS.
 

schemat_mobile2

WF-Mag Mobile 2 został wykonany w oparciu o nowoczesną technologię firmy Microsoft - .NET, zapewniającą dużą stabilność i bezpieczeństwo.

Promocja "Wszystko pod kontrolą"

Wszystko pod kontorlą
 W naszej ofercie program WF-Mag MOBILE został zastąpiony nowym systemem WF-Mag Mobile 2. Klienci, którzy zakupią WF-Mag Mobile 2 w ciągu trzech miesięcy od momentu wprowadzenia go do sprzedaży  otrzymają Konsolę zarządzającą gratis.

Regulamin promocji "Wszystko pod kontrolą" 
 

  1. Organizatorem promocji jest firma Asseco Business Solutions, Oddział w Starej Iwicznej.
  2. Klient kupując system WF-Mag Mobile 2 lub aktualizując go z  poprzedniego systemu WF-Mag MOBILE   otrzymuje  Konsolę zarządzającą gratis.
  3. Promocja trwa od 4 maja do 4 sierpnia 2009
  4. Promocji nie można łączyć z innymi.
  5. Każda transakcja będzie weryfikowana przez Dział Sprzedaży Organizatora.
  6. Organizator promocji zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu promocji w trakcie jej trwania.

Przykłady:
Przykładowy koszt zakupu nowego pakietu WF-Mag Mobile 2 dla 1 stanowiska mobilnego: 


 
poza promocją
 
w promocji
 
MOBILE 2 1x1390,- 1x1390,-
MOBILE 2/KONSOLA 1x250,-
 
0,-
MOBILE 2/SYBASE/KONSOLA
 
1x300,- 1x300,-
MOBILE 2/SYBASE/STANOWISKO 1x300,- 1x300,-
Koszt całkowity netto
 
2 240,- 1990,-

 

 


 

 

 

Przykładowy koszt aktualizacji** WF-Mag Mobile 2 dla 1 stanowiska mobilnego:


 
poza promocją
 
w promocji
 
MOBILE 2 25% z 1x1390,- 25% z 1x1390,-
MOBILE 2/KONSOLA 1x250,-
 
0,-
MOBILE 2/SYBASE/KONSOLA
 
1x300,- 1x300,-
MOBILE 2/SYBASE/STANOWISKO 1x300,-* 1x300,-*
Koszt całkowity netto
 
1 197,50 947,50


 

 

 

 

 

Przykładowy koszt zakupu nowego pakietu WF-Mag Mobile 2 dla 5 stanowisk mobilnych:


 
poza promocją
 
w promocji
 
MOBILE 2 5x1390,- 5x1390,-
MOBILE 2/KONSOLA 5x250,-
 
0,-
MOBILE 2/SYBASE/KONSOLA
 
1x300,- 1x300,-
MOBILE 2/SYBASE/STANOWISKO 5x300,- 5x300,-
Koszt całkowity netto
 
10 000,- 8 750,-


 

 

 

 

 

 Przykładowy koszt aktualizacji** WF-Mag Mobile 2 dla dla 5 stanowisk mobilnych:


 
poza promocją
 
w promocji
 
MOBILE 2 25% z 5x1390,- 25% z 5x1390,-
MOBILE 2/KONSOLA 5x250,-
 
0,-
MOBILE 2/SYBASE/KONSOLA
 
1x300,- 1x300,-
MOBILE 2/SYBASE/STANOWISKO 5x300,-* 5x300,-*
Koszt całkowity netto
 
4 787,50 3 537,50

 




  
Dzwoń za darmo na stacjonarne w Polsce i zagranicę!

 |  Źródło: wp.pl  | data: 2009-04-27

Od dziś można wykonywać całkowicie bezpłatne połączenia na telefony stacjonarne w kraju i za granicę. Ruszył pierwszy w Polsce w pełni darmowy dla użytkowników serwis internetowy Reklamofon.pl. Wszelkie koszty połączeń pokrywane są przez reklamy video, które są wyświetlane na ekranie monitora w trakcie trwania rozmowy.

Serwis nie wymaga rejestracji, płacenia abonamentu, kupowania dodatkowego sprzętu czy pobierania jakiegokolwiek oprogramowania. Wystarczy wejść na stronę www.reklamofon.pl , wpisać swój numer telefonu stacjonarnego oraz numer telefonu stacjonarnego naszego rozmówcy w kraju lub za granicą. Z przedstawionej listy należy wybrać nazwę firmy, która zapłaci za rozmowę – tzw. sponsora połączenia. Następnie nasz telefon oddzwania do nas. Podnosimy słuchawkę i po chwili następuje łączenie z rozmówcą. Jakość połączeń jest taka, jak podczas połączenia w tradycyjnych sieciach telekomunikacyjnych.   W trakcie rozmowy na ekranie komputera osoby dzwoniącej wyświetlane są reklamy video. Co jakiś czas na monitorze pojawia się komunikat w formie zegara odliczającego czas od 10 sekund. Jeżeli w czasie tych 10 sekund dzwoniący nie kliknie w zegar to połączenie zostaje zakończone – jest to zabezpieczenie, które ma gwarantować naszym reklamodawcom, że ich reklamy są oglądane przez dzwoniących.

więcej..

„Darmowe rozmowy, to nie tylko szansa na zaoszczędzenie pieniędzy w budżecie domowym w czasach kryzysu, ale także coś, co pozwoli umacniać i pielęgnować relacje z bliskimi w Polsce i w różnych częściach świata” – mówi Dawid Korczyński, prezes Zarządu spółki Reklamofon.pl
Dzięki serwisowi Reklamofon.pl za darmo, poza Polską, można zadzwonić do 27 państw: Wielkiej Brytanii, Niemiec, Irlandii, Danii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Szwecji, Włoch, Watykanu, Luksemburga, Węgier, USA, Kanady, Argentyny, Brazylii, Kolumbii, Chin, Hong Kongu, Izraela, Malezji, Nowej Zelandii, Singapuru, Tajlandii, Tajwanu, Portugali oraz Rosji. Możliwe jest także wykonywanie darmowych połączeń z tych państw do Polski.

Do tej pory na Polskim rynku nikt nie oferował możliwości dzwonienia na telefony stacjonarne w kraju i zagranicą całkowicie za darmo. Jedyne usługi jakie były darmowe to połączenia wewnątrz sieci. Nawet popularne komunikatory internetowe możliwość rozmawiania za darmo ograniczały do użytkowników danego komunikatora, a za wykonywanie połączeń na zewnętrzne numery stacjonarne konsumenci musieli płacić.

„W naszym kraju istnieje mnóstwo serwisów oferujących rzekome usługi darmowych połączeń na telefony stacjonarne. W większości są to jednak serwisy oferujące usługi VoIP (ang. Voice over Internet Protocol: technologia umożliwiająca przekazywanie rozmów głosowych przez Internet), dla których np. 4 grosze za minutę oznacza darmowe połączenie. Dla nas darmowe oznacza całkowicie darmowe, gdzie konsument nie płaci ani grosza” – podkreśla Dawid Korczyński, prezes Zarządu spółki Reklamofon.pl

Według badań przeprowadzonych przez MillwardBrown SMG/KRC z internetu korzysta 48% Polaków. Aż 74 procent z nich deklaruje, że z sieci korzysta codziennie lub prawie




  
Systemy Asseco BS najlepszym oprogramowaniem dla biznesu - wyróżnienie przyznane przez Gazetę Finansową

 |  Źródło: Wapro  | data: 2009-04-23

Rozwiązania Asseco Business Solutions marki WA-PRO dla małych i średnich firm zostały wyróżnione jako „Najlepsze Produkty dla Biznesu 2008-2009” w konkursie organizowanym przez Gazetę Finansową.

Redakcja oceniała produkty reprezentujące różne kategorie, które najbardziej wyróżniają się na rynku, są najbardziej innowacyjne i odznaczają się dużym profesjonalizmem oraz rzetelnością. Oprogramowanie Asseco BS z linii WA-PRO PRESTIŻ zostało wyróżnione w kategorii IT – oprogramowanie.

Linia WA-PRO PRESTIŻ to zestaw aplikacji do zarządzania przedsiębiorstwem, przeznaczonych dla najbardziej wymagających klientów z sektora MSP. Systemy znakomicie automatyzują codzienną pracę w takich obszarach jak sprzedaż i magazyn, finanse i księgowość oraz kadry i płace.

więcej..

System WF-Mag  najlepszym oprogramowaniem dla biznesu - wyróżnienie przyznane przez Gazetę Finansową


  
Netbook vs Notebook

 |  Źródło: www.komputerwfirmie.org  | data: 2009-04-20

W minionym roku na polskim rynku zadebiutowała nowa kategoria komputeów przenośnych kryjąca się pod nazwą netbook. I od razu spowodowała spore zamieszanie na rynku - głównie za sprawą ceny. Zatem pytanie przed którym stanie wielu konsumentów w najbliższym czasie to - Netbook czy Notebook? Co wybrać?
Zapewne będą zdarzały się przypadki, gdy nabywca wybierze netbooka zamiast sprzętu o większej mocy i lepszych parametrach z uwagi na cenę, a nie sposób w jaki zamierza korzystać z komputera. Ale stwierdzenie, że netbooki wygrają z laptopami to na pewno gruba przesada. Netbook nie jest tym samym co ultra przenośny notebook. Nie jest to bynajmniej jedynie kwestia wielkości ekranu – na rynku pojawiają się już netbooki 12 calowe – różnica tkwi w komponentach. W obu przypadkach szybkość procesora, czas dostępu do danych zapisanych na dysku twardym, jak również wydajność grafiki to zupełnie różne kategorie.

więcej..

 

Czym jest netbook? Na pierwszy rzut oka to faktycznie jakby pomniejszony notebook, a przy tym całkiem tani. Dlaczego zatem ultra mobilny Sony Vaio kosztuje kilka razy więcej? Bo nie ma nic za darmo – nie ma tu wysokowydajnych wielordzeniowych procesorów czy obudowy ze stopu magnezu. Również możliwości rozbudowy są bardzo ograniczone.

W małych netbookach niemal wszystko jest małe. Małe są ekrany, małe są klawiatury, a mniej energochłonne podzespoły – mniej wydajne. Tym samym możliwości też są nieco ograniczone. Wszystko to sprawia, że miniaturowe komputery nie nadają się do wszystkich zastosowań. Jednak w parze ze skromnym wyposażeniem idzie względnie niska cena, co w powiązaniu z małymi gabarytami tworzy tandem, który może zainteresować.

Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że w przypadku ultraprzenośnych notebooków nie trzeba już płacić ekstra „premii” za małe rozmiary i wagę. Obok drogiej Toshiby Portege pojawiły się bowiem relatywnie tanie (3-4 tysiące zł) notebooki firm Samsung, Asus czy MSI. Co więcej netbook HP Mini Note PC jest praktycznie w tej samej cenie co „pełnokrwisty” notebook Acer Aspire 2930Z, wyposażony w mocny procesor Intel Core 2 Duo i większy wyświetlacz .

Zapewne będą zdarzały się przypadki, gdy nabywca wybierze netbooka zamiast sprzętu o większej mocy i lepszych parametrach z uwagi na cenę, a nie sposób w jaki zamierza korzystać z komputera. Ale stwierdzenie, że netbooki wygrają z laptopami to na pewno gruba przesada. Istotne różnice:

1. Korzystając z typowego laptopa z wyświetlaczem 14,1-15,4 cala bez problemu można obejrzeć film, a czytanie tekstu nie wymaga mrużenia oczu. Te same zadania na ekranie o przekątnej poniżej 12 cali mogą przyprawić o ból głowy.

2. Pocesor -  nawet przy tak banalnym zadaniu jak przeglądanie stron www processor odgrywa dużą rolę gdyż wpływa na szybkość przetwarzania zawartości. Każdy użytkownik wie, że strony bogate w treści multimedialne jak YouTube (flash i javascript) wczytują się zdecydowanie dłużej niż wikipedia czy forum dyskusyjne. Słaby procesor może nie poradzić sobie w przypadku zbyt wielu otwartych zakładek w przeglądarce. O filmach HD nie wspominając.

3.Grafika - jeżeli komputer ma służyć do obróbki grafiki, filmów I gier – można netbooka ominąć szerokim łukiem. Niestety grafika nie jest jego silną stroną, a mały ekran również nie zachęca do korzystania z multimediów. W tym przypadku nawet notebook z niższej półki okaże się zdecydowanie lepszy.

4. Wwaga w tej konkurencji netbook w zasadzie jest nie do pobicia – waży połowę mniej niż typowy laptop, mniej więcej 1,5kg (wraz z zasilaczem). Tym samym w pełni pasuje do definicji komputera mobilnego. Na rynku są co prawda notebooki (np. Toshiba Portege R 500) równie lekkie, jednak cena jest wielokrotnie wyższa.

Praca na komputerze wyposażonym w mały ekran i równie nie wielką klawiaturę nie jest komfortowa. Zatem netbook raczej nie sprawdzi się jako komputer podstawowy, a nawet drugi - lecz może trzeci, który leży na półce i czeka na wypad w teren. Mimo że netbooki nie są demonami prędkości, to nadal są to komputery, na których wszędzie można skorzystać z sieci, popracować nad dokumentem.

Reasumując wszystko zależy od użytkownika i jego potrzeb. Warto wiedzieć:

Notebook, lub laptop, to komputer przenośny który zazwyczaj posiada:

  • Wyświetlacz o przekątnej: 12 cali lub więcej
  • Procesor : Intel Pentium Dual-Core, Core 2 Duo
  • Karta grafiki: wbudowana na płycie głównej lub dodatkowa
  • Waga : 1.9 kg i więcej

    Netbook, to mniejszy wariant notebook – pionierem była firma Asus z modelem Eee PC 700. Obecnie każdy szanujący się producent ma w swej ofercie komputery typu netbook. Typowa charakterystyka:
  • Wyświetlacz o przekątnej: poniżej 12 cali
  • Procesor : Intel Atom N270 1.6GHz
  • Karta grafiki: wbudowana na płycie głównej (najczęściej Intel GMA 900 or 950)
  • Waga : poniżej 1.1kg



  
Dzieci przed sądem za włamanie na Naszej-klasie

 |  Źródło: onet.pl  | data: 2009-04-17

Dwóch 11-latków z Ełku (Warmińsko-mazurskie) stanie przed sądem rodzinnym i nieletnich za to, że włamali się na konto kolegi na Naszej-klasie i umieścili tam obraźliwe treści - poinformowała rzecznik prasowa ełckiej policji Monika Bekulard.
Chłopcy włamali się na konto kolegi z klasy. "Następnie zmienili zapisy na profilu kolegi, umieszczając tam wulgarne, obraźliwe treści, tak że poszkodowany chłopiec miał przez to nieprzyjemności w szkole, wśród kolegów" - powiedziała Bekulard. Dodała, że ponieważ hasło chłopaka zostało zmienione, ten nie miał możliwości usuwania wulgarnych i obraźliwych wpisów. Chłopiec poskarżył się matce, a ta zawiadomiła policję. Bekulard podkreśliła, że w wykryciu sprawców policjantom z zespołu do walki z przestępczością internetową pomogli pracownicy działu bezpieczeństwa serwisu. Rzecznik prasowa warmińsko-mazurskiej policji Anna Fic powiedziała, że sąd rodzinny dysponuje wachlarzem kar, które może zastosować wobec 11-latków. "Sąd może zobowiązać ich rodziców do większej opieki nad dziećmi, może im też przydzielić kuratora. Najcięższe środki mają charakter izolacyjny, ale je stosuje się wyjątkowo" - dodała rzecznik policji.

więcej..



  
Zwolnieni pracownicy donoszą o piractwie

 |  Źródło: BSA Polska, Agora SA  | data: 2009-04-16



100 tygodniowo - to przeciętna liczba donosów na firmy korzystające z pirackiego oprogramowania, informuje organizacja Business Software Alliance (BSA), zajmująca się ochroną interesów producentów oprogramowania. Liczba zawiadomień o piractwie przekazanych na początku 2009 roku wzrosła w stosunku do tego samego okresu ubiegłego roku.

W styczniu oraz w lutym 2009 roku BSA otrzymało ponad 800 zawiadomień o przypadkach piractwa w regionie Europy, Bliskiego Wschodu oraz Afryki (EMEA). Oznacza to 8% wzrost w porównaniu z początkiem ubiegłego roku.

Najwięcej zgłoszeń dotyczyło firm z sektora architektonicznego, projektowania przemysłowego i graficznego a także firm zajmujących się dystrybucją i sprzedażą.

więcej..


- Wzrost zawiadomień o przypadkach piractwa może wynikać z wielu powodów. W czasach kryzysu wiele firm w poszukiwaniu oszczędności, redukuje wydatki na oprogramowanie nie rezygnując jednak z korzystania z niego, co prowadzi do używania nielegalnego oprogramowania - komentuje sytuację Georg Herrnleben, dyrektor BSA na Europę Środkową i Wschodnią, Bliski Wschód oraz Afrykę
Z kolei Bartłomiej Witucki, koordynator i rzecznik BSA w Polsce jest zdania, że wzrost liczby zawiadomień może wynikać z coraz większej liczby zwolnień pracowników. To właśnie zwolnieni pracownicy często zawiadamiają o pirackim procederze w poprzednim miejscu pracy - tłumaczy Witucki.

Jak wynika z drugiej części badania "Rynek pracy w czasach turbulencji" (pdf), opublikowanego wczoraj przez HRM partners wspólnie z GazetaPraca.pl, pracownicy są świadomi trudnej sytuacji rynkowej i przygotowani na różne formy cięcia kosztów stosowane przez pracodawców. Co więcej, ich pomysły na ograniczanie kosztów są zbieżne z działaniami podejmowanymi przez przedsiębiorstwa - czytamy w ekstrakcie z badania. Choć w przywoływanym badaniu nie ma bezpośrednio mowy o przyzwoleniu na piractwo, to jednak można się spodziewać, że - oczywiście do momentu zwolnienia i reakcji związanych z tą sytuacją - piractwo, jako np. forma cięcia kosztów jest prawdopodobnie akceptowana. Podobnie jak dopuszczane są w przez pracowników ograniczenia w dostępie do dodatkowych świadczeń, takich jak opieka medyczna czy zajęcia sportowe (61 proc. badanych), zmniejszenia wymiaru etatu (56 proc.), rezygnacja z podwyżki (51 proc.) czy zmniejszenie premii (42 proc.)

Niezależnie od postawy pracowników, tych zwalnianych, jak i tych, którym udaje się utrzymać na stanowiskach, przedstawiciele BSA jednogłośnie ostrzegają, że korzystanie z pirackiego oprogramowania rodzi nie tylko konsekwencje prawne i finansowe. Przedsiębiorcy powinni wziąć pod uwagę także ryzyko utraty reputacji w oczach klientów i kontrahentów oraz ryzyko obniżenia bezpieczeństwa informatycznego w firmach.

- Tylko w wypadku posiadania licencjonowanego oprogramowania, jego użytkownicy uzyskują wsparcie techniczne producenta oraz dostęp do bieżących aktualizacji, 
w tym łat bezpieczeństwa chroniących przed wirusami, trojanami i innymi złośliwymi kodami. Lekceważenie tej zasadniczej różnicy pomiędzy oprogramowaniem legalnym i nielegalnym jest, po prostu, wyrazem braku odpowiedzialności i zdrowego rozsądku – podsumowuje proceder piractwa Bartłomiej Witucki.
 


Microsoft_anti_piracy


  
Giegieo łączy Gadu-Gadu z Outlookiem

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2009-04-15

Jeleniogórska firma CodeTwo udostępniła bezpłatny dodatek Giegieo, dzięki któremu użytkownicy Gadu-Gadu i Outlooka nie będą musieli przełączać okienek na pasku zadań Windows, aby skorzystać z obu rozwiązań naraz. Zarządzanie kontaktami, rozmowa tekstowa online, wysyłanie SMS odbywają się dzięki Giegieo w jednym miejscu - w Microsoft Outlook. Rozszerzenie rozpoznaje, czy osoba, do której wysyłamy lub od której otrzymujemy elektroniczną korespondencję, znajduje się na liście kontaktów w Gadu-Gadu. Jeśli porównanie wypada pozytywnie, można od razu rozpocząć rozmowę albo skorzystać z innej funkcji komunikatora.

Giegieo wyświetla w Outlooku statusy i opisy kontaktów z Gadu-Gadu. W przychodzącym e-mailu widać, czy jego nadawca jest obecnie dostępny w komunikatorze: ikonka dostępności i opis umieszczany jest na specjalnym panelu wbudowanym w wiadomość elektroniczną. Zamiast pisać odpowiedź, można szybko rozpocząć rozmowę z nadawcą bezpośrednio z okienka poczty, bez konieczności wyszukiwania kontaktu na liście Gadu-Gadu czy w Outlooku. Giegieo potrafi dołączać status dostępności również do wysyłanych e-maili, a wyłączenie komunikatora lub wybranie opcji "Ukryty" może powodować również zmianę statusu w stopce już wysłanej wiadomości. Giegieo pozwala również na szybkie utworzenie nowego kontaktu w przypadku, gdy użytkownik Office Outlook otrzymuje korespondencję od osoby, której jeszcze nie ma na liście kontaktów. Wystarczy, że w pasku narzędzi Giegieo wybierze opcję „Utwórz nowy kontakt w Outlooku” lub „Nadaj numer GG” (jeśli zna numer Gadu-Gadu nadawcy). Program posiada jeszcze jedną pożyteczną funkcjonalność – automatycznie wykrywa nowe kontakty wpisane do komunikatora i proponuje zaimportowanie tego kontaktu do Outlooka. Numery GG można wpisywać i modyfikować także ręcznie.

Giegieo współpracuje z Microsoft Outlook 2007 i 2003 oraz wersjami Gadu-Gadu 8.0, 7.x oraz 6.x. Wymaga Windows 2000, XP lub Visty. Wersję beta oznaczoną numerem 0.9.14 można pobrać ze strony producenta.

więcej..



  
Koniec wsparcia Windows XP i Office 2003

 |  Źródło: Microsoft  | data: 2009-04-15

Microsoft zakończył dziś okres podstawowego wsparcia dla systemu Windows XP oraz pakietu biurowego Office 2003.

Od teraz bezpłatne poprawki dla tych produktów będą dotyczyć tylko bezpieczeństwa. Poprawki dotyczące funkcjonalności będą dostępne tylko dla klientów, którzy wykupili wsparcie rozszerzone przynajmniej 90 dni przed końcem okresu wsparcia podstawowego. Wsparcie rozszerzone będzie dostępne jeszcze przez 5 lat, do 8 kwietnia 2014. Z kolei poprawki bezpieczeństwa będą wydawane do 4 sierpnia 2014. Wyjątkiem jest Windows XP Embedded, dla którego okres podstawowego wsparcia trwa nadal.

Przy okazji Microsoft ogłosił koniec wsparcia dla Windows Server 2003 Service Pack 1. Użytkownicy tej wersji systemu powinni zainstalować Service Pack 2

więcej..

microsoft_logo


  
Netbooki w szkołach - ruszył program pilotażowy

 |  Źródło: Kuratorium Oświaty w Katowicach  | data: 2009-04-08

O planach wprowadzania notebooków do szkół mówiło się wiele, wczoraj zaprezentowano oficjalnie pierwsze efekty. Szkoła podstawowa nr 33 w Katowicach, a w zasadzie uczniowie trzeciej klasy tej szkoły mają szczęście jako pierwsi w Polsce odłożenia z ławek książek i otwarcia komputerów.

Wczoraj odbyła się lekcja pokazowa podczas której uczniowie klasy IIIa ze Szkoły Podstawowej nr 33 w Katowicach korzystali z netbooków, tym samym rozpoczął się program pilotażowy "Szkoła XXI wieku – wykorzystanie technologii informatycznych w nauczaniu".

Komputery zostały wyposażone w oprogramowanie edukacyjne (Young Digital Planet, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne oraz Longman) i na najbliższe 3 lata zastąpić mają trzecioklasistom tradycyjne podręczniki. System i oprogramowanie biurowe dostarczył Microsoft. Prowadząca lekcję Elżbieta Bryl zwróciła uwagę na fakt, że uczeń może także zadawać nauczycielowi pytania poprzez pocztę elektroniczną: - W podobny sposób otrzymuje informację o popełnionych błędach. To duże udogodnienie dla uczniów nieśmiałych - podkreślała.

W komputerze poza podręcznikami zainstalowano także gry edukacyjne. Przedstawiciele wydawnictw uczestniczących w projekcie wyrażali zadowolenie z tego, że ta interesująca - od lat istniejąca na rynku jako pewien margines - oferta edukacyjna doczekała się w końcu właściwego wykorzystana. Na przykład języka angielskiego katowiccy uczniowie uczyć się będą z pomocą bohaterów bajek Walta Disneya. W komputerach zainstalować można pomoce naukowe takie jak: tablice, atlasy, słowniki czy encyklopedie. 

więcej..

Dzieci otrzymały dostarczone przez Intela netbooki Classmate PC, odporne na zalanie, wstrząsy i upadki. Prawdopodobnie we wrześniu programem finansowanym przez Kuratorium Oświaty w Katowicach i Wojewodę Śląskiego objętych zostanie kolejnych sześć szkół na Śląsku. 


Uczniowie korzystający z komputerów zamiast książek
Uczniowie korzystający z komputerów zamiast książek


  
Rozlicz się przez internet

 |  Źródło: MF  | data: 2009-04-08


Dzisiaj wchodzi w życie ustawa, która pozwoli wysłać zeznanie roczne przez internet. To nie jest trudne, choć trzeba mieć się na baczności, bo fiskus nie wybacza błędów. Jeżeli źle wypełnimy deklarację, korektę trzeba będzie złożyć osobiście w urzędzie skarbowym.Dzięki nowelizacji ordynacji podatkowej w sieci będą mogli się rozliczyć ci wszyscy, którzy wypełniają co roku PIT-37. To osoby zatrudnione na etacie, zarabiające na umowach o dzieło i zlecenie, stypendyści, a także renciści i emeryci. Łącznie blisko 15 mln podatników.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 19 grudnia 2007 r. w sprawie określenia rodzajów deklaracji, które mogą być składane za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej (Dz.U. Nr 246 poz. 1817), od dnia 8 kwietnia br. można przesyłać kolejnych 12 deklaracji drogą elektroniczną. W tym również zeznania roczne dotyczące podatku dochodowego: PIT-37, PIT-36, PIT-38, PIT-36L z załącznikami m.in. PIT/O, PIT/D. Dzięki temu osoby fizyczne mogą skorzystać z możliwości składania deklaracji tą drogą. Osoba taka musi posiadać bezpieczny podpis elektroniczny oraz zgłosić do urzędu skarbowego zamiar składania deklaracji w tej formie. Formularze deklaracji zostaną udostępnione w dniu dzisiejszym na stronie www.e-deklaracje.gov.pl.

więcej..

 System e-Deklaracje, który ruszył z dniem 1 stycznia 2008 r. umożliwia składanie deklaracji podatkowych drogą elektroniczną każdemu podatnikowi i płatnikowi. Do stycznia br. z tej możliwości mogli skorzystać tzw „duzi podatnicy”, tj. podmioty, których roczne przychody netto przekraczają równowartość 5 mln euro, rozliczające się w wyspecjalizowanych urzędach skarbowych. Obecnie taką możliwość ma każdy podatnik. Na mocy wyżej wymienionego rozporządzenia z dniem 1 stycznia br. zostały już udostępnione 32 rodzaje deklaracji, m.in. VAT-7, VAT-UE, CIT-8. Następnym etapem wdrażania jest 1 lipca 2008 r., kiedy będzie można składać elektronicznie dodatkowe 17 deklaracji, m.in. PIT-11, a od 1 stycznia 2009 r. – kolejne 20 deklaracji, m.in. PIT-40, PIT-28. W sumie w ciągu roku liczba ta rozszerzy się do 81 deklaracji, które można będzie składać drogą elektroniczną. Etapowość wdrażania możliwości składania deklaracji wynika z potrzeby stopniowego upowszechnienia elektronicznej formy kontaktu podatnika z organami podatkowymi.




  
Wiosenne promocje czas zacząć

 |   | data: 2009-04-06

 

 

więcej..

 

15 % rabatu za zakup jednocześnie dwóch systemów Asseco WAPRO, przeznaczonych do zarządzania małym i średnim przedsiębiorstwem:

 

lnw_mag_kaper.gif

lnw_mag_fakir.gif
 

Dwa systemy to..

 

  • idealne połączenie dla firm prowadzących sprzedaż oraz zarządzających finansami
  • sukces rynkowy gwarantowany, a prowadzenie biznesu proste i zyskowne
  • ład i porządek w firmie oraz dokumentacji

 

WF-Mag & WF-KaPeR
  • zarządzanie sprzedażą i magazynem
  • prowadzenie księgowości w oparciu o
    księgę podatkową lub ryczałt
  • rozliczanie podatków
WF-Mag & WF-FaKir
  • zarządzanie sprzedażą i magazynem
  • prowadzenie pełnej księgowości
  • rozliczanie podatków
  • rozrachunki
  • analizy finansowe

Regulamin promocji "Liczymy na wiosnę"

  1. Organizatorem promocji jest firma Asseco Business Solutions, Oddział w Starej Iwicznej.
  2. Promocja obejmuje nowe jednoczesne zakupy systemów Asseco WAPRO WF-Mag i WF-KaPeR lub WF-FaKir.
  3. Promocja nie dotyczy zakupu dodatkowych stanowisk.
  4. Zakupów promocyjnych można dokonywać w dniach od 6 kwietnia do 6 czerwca 2009.
  5. Promocja jest przeznaczona dla klientów detalicznych.
  6. Promocji nie można łączyć z innymi.
  7. Każda transakcja będzie weryfikowana przez Dział Sprzedaży Organizatora.
  8. Organizator promocji zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu promocji w trakcie jej trwania.

 

 
 
WF-KaPeR BIURO za 295 zł – dotychczas 590,00 zł
WF-KaPeR BIZNES za 195 zł – dotychczas 390,00 zł
WF-FaKir BIURO za 995 zł – dotychczas 1990,00 zł
WF-FaKir BIZNES za 745 zł – dotychczas 1490,00 zł
WF-GANG30 BIURO za 595 zł  – dotychcas 1190,00 zł
WF-GANG30 BIZNES za 395 zł – dotychczas 790,00 zł

Regulamin promocji "DOS za pół ceny"

  1. Organizatorem promocji jest firma Asseco Business Solutions, Oddział w Starej Iwicznej.
  2. Promocja obejmuje tylko zakup nowego oprogramowania dla DOS: WF-KaPeR BIURO, WF-KaPeR BIZNES, WF-FaKir BIURO, WF-FaKir BIZNES, WF-GANG30 BIURO, WF-GANG30 BIZNES.
  3.  Zakupów promocyjnych można dokonywać w dniach od 6 kwietnia do 6 maja 2009 roku.
  4.  Zakupów w oparciu o zasady promocji, czyli zakup za pół ceny można dokonać tylko w Sieci Sprzedaży Asseco WAPRO.
  5.  Sieć Sprzedaży Asseco WAPRO zachowuje wysokość swoich rabatów zgodnie z zasadami ich przyznawania.
  6.  Promocji nie można łączyć z innymi.
  7.  Każda transakcja będzie weryfikowana przez Dział Sprzedaży Organizatora.
  8. Organizator zastrzega sobie prawo możliwości zmiany regulaminu promocji
    w trakcie jej trwania a także prawo głosu rozstrzygającego w sytuacja spornych.
Wiem wszystko o moich klientach

Dowiedz się wszystkiego o swoich kontrahentach. Nowy system Asseco WAPRO Zarządzanie relacjami z klientami WF-CRM dostępny jest teraz w specjalnej cenie. Oferujemy wyjątkowy - 40 % rabat na zakup programu.
 Zdobądź wiedzę i popraw swoje relacje z klientami...

  • zgromadzona w jednym miejscu i uporządkowana wiedza na temat każdego kontrahenta
     
  • sprawne pozyskiwanie nowych odbiorców produktów i usług firmy
     
  • utrzymywanie dobrych relacji z klientami
     

Zakres funkcjonalny WF-CRM

  • terminy
  • kontakty
  • relacje
  • działania
  • wiadomości
  • załączniki
  • zarządzanie

Regulamin promocji "Wiem wszystko o moich klientach"

  1. Organizatorem promocji jest firma Asseco Business Solutions, Oddział w Starej Iwicznej.
  2. Promocja obejmuje nowe zakupy systemu WF-CRM.
  3. Zakupów promocyjnych można dokonywać w dniach od 6 kwietnia do 6 czerwca 2009.
  4. Promocja jest przeznaczona dla klientów detalicznych.
  5. Promocji nie można łączyć z innymi.
  6. Każda transakcja będzie weryfikowana przez Dział Sprzedaży Organizatora.
  7. Organizator promocji zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu promocji w trakcie jej trwania.

Otwarcie firmy wiąże się z wieloma wydatkami. Chcąc wspomóc przedsiębiorców w rozpoczynaniu działalności gospodarczej oferujemy 30% rabatu na programy WA-PRO dla nowopowstałych firm.

Oferta WA-PRO to nowoczesne, kompleksowe i sprawdzone oprogramowanie wspomagające zarządzanie dla różnej wielkości firm, o zróżnicowanej skali potrzeb pogrupowane w pięć linii: WA-PRO START, WA-PRO BIZNES, WA-PRO PRESTIŻ, WA-PRO BIURO i WA-PRO Mobile. Różnią się one między sobą liczbą wchodzących w skład modułów oraz ich funkcjonalnością.
 

Aplikacje rosną razem z Twoją firmą.
Zamawiam w promocjiRozwój firmy nie oznacza konieczności zmiany oprogramowania. Dzięki możliwości rozbudowy o kolejne moduły i stanowiska oraz przejścia od programów WA-PRO START przeznaczonych dla początkującej, małej firmy, do programów linii WA-PRO BIZNES i WA-PRO PRESTIŻ nasze oprogramowanie umożliwia realizację zwiększonej ilości zadań rozwijającej się firmy.
 

 




  
Zwolnieni pracownicy IT - potencjalni przestępcy?

 |  Źródło:http://tech.wp.pl  | data: 2009-04-03


Organizacja KPMG przeprowadziła badanie, z którego wynika, że wielu szefów boi się, że ich pracownicy po zwolnieniu zwrócą się ku nielegalnym źródłom zarobku - np. poprzez wyniesienie z firmy poufnych danych i sprzedanie ich konkurencji. Ten niebezpieczny trend spowodowany jest pogłębiającym się kryzysem ekonomicznym i brakiem perspektyw na znalezienie dobrej pracy.
Badanie "E-crime Survey 2009", które zostało zaprezentowane podczas Kongresu E-Crime w Londynie, objęło 307 firm z sektora prywatnego, organizacji rządowych oraz agencji ds. walki z przestępczością.

więcej..

Okazało się, że aż 66% respondentów biorących udział w badaniu KPMG/ stwierdziło, że zwolnieni z pracy i pozbawieni perspektyw specjaliści branży IT mogą zdecydować się na nielegalną działalność, która szybko przyniesie im spore zyskiAnalitycy zauważyli, że pracownicy zatrudnieni w sektorze IT mają bardzo często łatwy dostęp do struktur systemów firm i doskonale znajdą ich słabości. Firmy powinny więc zapewnić sobie jasną procedurę postępowania gdy taka osoba przestanie pracować dla firmy.
Pocieszające jest, że wśród tak czarnych perspektyw znajdują się również przypadki całkowicie sprzeczne z powyższą regułą. Doskonałym przykładem jest historia Owena Thor Walkera, nastoletniego hakera z Nowej Zelandii, który został konsultantem do spraw cyber-przestępczości w jednej z największych firm telekomunikacyjnych w kraju.
 




  
X-COM w programie Zrób to SAMo

 |   | data: 2009-04-02



„Zrób to SAMo!” to program informacyjno-szkoleniowy skierowany do polskich przedsiębiorców promujący praktykę przeprowadzenia audytu posiadanego oprogramowania i wdrożenia w firmie procedur zarządzania oprogramowania (ang. Software Asset Management – SAM).

 

więcej..
Program „Zrób to SAMo!” jest realizowany z inicjatywy organizacji Business Software Alliance we współpracy z Ministerstwem Gospodarki oraz Krajową Izbą Gospodarczą. Obie te instytucje przeprowadziły w 2008 roku audyt oprogramowania i wdrożyły procedury SAM. Fakt ten skłonił BSA do zaproponowania opracowania case study audytu oprogramowania w Ministerstwie Gospodarki oraz wspólnej organizacji programu zachęcającego polskie firmy do wzięcia przykładu z Ministerstwa Gospodarki oraz Krajowej Izby Gospodarczej poprzez umożliwienie wzięcia udziału w szkoleniu w zakresie zarządzania oprogramowaniem (SAM) oraz dostarczenie użytecznych informacji na temat audytu oprogramowania oraz zarządzania nim, w tym, wykazu dostawców usług SAM oraz dostępnych na rynku polskojęzycznych narzędzi SAM. Cele i korzyści udziału w programie „Zrób to SAMo!” zostały zawarte w liście podpisanym przez Ministra Gospodarki, Wicepremiera Rządu RP Waldemara Pawlaka, prezesa Krajowej Izby Gospodarczej Andrzeja Arendarskiego oraz prezydenta Business Software Alliance Roberta Holleyman’a a także w filmie promującym program. Do listu wysłanego do 70.000 firm załączono case study audytu oprogramowania w Ministerstwie Gospodarki. 
 



  
Startuj z WA-PRO

 |  Źródło: WAPRO  | data: 2009-03-31


 

Otwarcie firmy wiąże się z wieloma wydatkami. Chcąc wspomóc przedsiębiorców w rozpoczynaniu działalności gospodarczej oferujemy 30% rabatu na programy WA-PRO dla nowopowstałych firm

 

Oferta WA-PRO to nowoczesne, kompleksowe i sprawdzone oprogramowanie wspomagające zarządzanie dla różnej wielkości firm, o zróżnicowanej skali potrzeb pogrupowane w pięć linii: WA-PRO START, WA-PRO BIZNES, WA-PRO PRESTIŻ, WA-PRO BIURO i WA-PRO Mobile. Różnią się one między sobą liczbą wchodzących w skład modułów oraz ich funkcjonalnością.

więcej..

Aplikacje rosną razem z Twoją firmą.
Rozwój firmy nie oznacza konieczności zmiany oprogramowania. Dzięki możliwości rozbudowy o kolejne moduły i stanowiska oraz przejścia od programów WA-PRO START przeznaczonych dla początkującej, małej firmy, do programów linii WA-PRO BIZNES i WA-PRO PRESTIŻ nasze oprogramowanie umożliwia realizację zwiększonej ilości zadań rozwijającej się firmy.

Zamawiam w promocji

Prosimy o wpisanie danych kontaktowych
(Nazwa firmy, adres,Nip,telefon) 




  
1,4 mln złotych kar dla polskich firm-piratów

 |  Źródło: dobreprogramy.pl  | data: 2009-03-31

Organizacja Business Software Alliance (BSA) opublikowała informacje na temat kar jakie zapłacili w ubiegłym roku przedsiębiorcy z tytułu korzystania z nielegalnego oprogramowania.

W wyniku 264 działań prawnych podjętych w 2008 roku przez BSA, polscy przedsiębiorcy używający nielegalnego oprogramowania narazili się na koszt łącznie prawie 1 miliona 400 tysięcy złotych, z czego 1 milion 200 tysięcy złotych to koszty odszkodowań zapłaconych przez przedsiębiorców, a dodatkowe 183 tysiące złotych to koszty już nabytego przez nich legalnego oprogramowania, przy czym dalsze oprogramowanie będzie nabywane w przyszłości.

 

więcej..

Bartłomiej Witucki, rzecznik i koordynator BSA w Polsce komentuje opublikowane dane: W Polsce systematycznie wzrasta liczba przypadków, w których przedsiębiorcy płacą odszkodowania z tytułu korzystania z nielicencjonowanego oprogramowania. W roku 2008 największą ugodą było porozumienie z firmą RMG opiewające na równowartość 80 tysięcy dolarów amerykańskich oraz zobowiązanie do zakupu w określonym terminie legalnych licencji na kwotę 310 tysięcy złotych.

W 2008 roku w wyniku działań BSA w Europie, na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce przedsiębiorcy musieli zapłacić równowartość około 68,4 milionów złotych, z czego około 23,8 miliona złotych to koszty ugód, a ponad 44,6 milionów złotych to koszty zakupu legalnego oprogramowania. W ubiegłym roku w wyniku 5 546 zgłoszeń o przypadkach piractwa BSA podjęło na tym obszarze ponad 3 000 działań prawnych. Oznacza to, że miesięcznie zgłaszano do BSA średnio 460 firm podejrzewanych o używanie nielegalnego oprogramowania.


BSA


  
Miliony osób zagrożone wirusem Conficker

 |  Źródło: http://tech.wp.pl  | data: 2009-03-30

Specjaliści z laboratoriów firmy ESET zwracają uwagę na najnowszy wariant znanego już robaka Conficker, który w ostatnich dniach znów błyskawicznie zaczął się rozprzestrzeniać w sieci. Zagrożenie Conficker.X po okresie uśpienia zaatakuje 1 kwietnia, kiedy to połączy się z siecią i ściągnie z niej instrukcje dalszego działania. W efekcie milionom użytkowników może grozić odcięcie od Internetu.
Specjaliści podkreślają, że kolejna już wersja zagrożenia została przygotowana w jednym tylko celu – zainfekowania w możliwie jak najkrótszym czasie ogromnej liczby komputerów na całym świecie i zaatakowania infrastruktury sieci Internet. Autorzy robaka zaprogramowali robaka w taki sposób, aby infekował on nie tylko za pośrednictwem sieci, bezlitośnie wykorzystując przy tym luki w systemie Windows, ale także aby mógł rozprzestrzeniać się za pośrednictwem przenośnych dysków USB.

więcej..

Specjaliści z laboratoriów firmy ESET zwracają uwagę na najnowszy wariant znanego już robaka Conficker, który w ostatnich dniach znów błyskawicznie zaczął się rozprzestrzeniać w sieci. Zagrożenie Conficker.X po okresie uśpienia zaatakuje 1 kwietnia, kiedy to połączy się z siecią i ściągnie z niej instrukcje dalszego działania. W efekcie milionom użytkowników może grozić odcięcie od Internetu.
Specjaliści podkreślają, że kolejna już wersja zagrożenia została przygotowana w jednym tylko celu – zainfekowania w możliwie jak najkrótszym czasie ogromnej liczby komputerów na całym świecie i zaatakowania infrastruktury sieci Internet. Autorzy robaka zaprogramowali robaka w taki sposób, aby infekował on nie tylko za pośrednictwem sieci, bezlitośnie wykorzystując przy tym luki w systemie Windows, ale także aby mógł rozprzestrzeniać się za pośrednictwem przenośnych dysków USB.


Conficker.X po przedostaniu się na komputer swojej ofiary nawiązuje połączenie ze zdalnym komputerem i czeka do 1 kwietnia na dalsze instrukcje. W ten sposób zainfekowana maszyna staje się częścią gigantycznej sieci botnet – milionów komputerów, połączonych ze sobą za pośrednictwem sieci Internet, które czekają na dalsze instrukcje nadsyłane przez twórców złośliwego oprogramowania.
Nowy wariant Confickera posiada rozszerzoną bazę domen, z którymi robak połączy się właśnie 1 kwietnia w celu pobrania dalszych instrukcji działania. Poprzednie wersje zagrożenia w poszukiwaniu wspomnianych instrukcji sprawdzały kilkaset domen dziennie. W wypadku Confickera.X przewiduje się, że liczba możliwych do odwiedzenia domen może sięgnąć nawet 50.000 dziennie! Specjaliści z firmy ESET zwracają uwagę, że instrukcje, które twórcy Confickera udostępnią robakowi 1 kwietnia nie są dokładnie znane. Nie jest zatem wiadome, jaką primaaprilisową niespodziankę szykują swoim użytkownikom zainfekowane komputery. Nietrudno jednak wyobrazić sobie, jak ogromny potencjał może tkwić w sieci zombie składającej się z kilkudziesięciu milionów zainfekowanych Confickerem komputerów.
 

Przypuszczamy, że głównym celem twórców robaka jest skonstruowanie niezwykle rozbudowanej sieci botnet, za pośrednictwem której możliwe będzie zainicjowanie zmasowanego ataku na infrastrukturę samej sieci Internet, na skalę dotąd niespotykaną - mówi Juraj Malcho, dyrektor laboratorium antywirusowego firmy ESET.
Robak wykorzystuje do infekowania kolejnych komputerów znaną lukę w systemie operacyjnym Windows, dzięki czemu może rozprzestrzeniać się na masową skalę. Poza tym działanie Confickera, w porównaniu do innych robaków, jest znacznie bardziej wyszukane i kompleksowe, a jego wykrycie i usunięcie nie należy do najprostszych. Conficker wykorzystuje do komunikowania się sieć Peer-to-Peer i zabezpiecza się przed wykryciem odcinając programy antywirusowe od serwisów aktualizacyjnych.
Internauci, którzy nie posiadają żadnego oprogramowania ochronnego lub podejrzewają, że ich komputery mogły już zostać zainfekowane Confickerem mogą usunąć zagrożenie z użyciem narzędzia ESET według instrukcji poniżej.
Jak usunąć Win32/Conficker z użyciem narzędzia ESET:
1. Odłącz zainfekowany komputer od sieci.
2. Wykorzystaj inny, bezpieczny komputer w celu pobrania odpowiednich poprawek systemu Windows:
http://www.microsoft.com/poland/technet/security/bulletin/MS08-067.mspx
http://www.microsoft.com/poland/technet/security/bulletin/MS08-068.mspx
http://www.microsoft.com/poland/technet/security/bulletin/MS09-001.mspx
3. Ponownie wykorzystując bezpieczny komputer pobierz ze strony http://download.eset.com/special/EConfickerRemover.exe narzędzie firmy ESET, które usunie robaka z zainfekowanego komputera - program ten usuwa także najnowsze wersje Confickera.
4. Zmień hasło do konta z uprawnieniami administratora w swoim komputerze.
5. Zainstaluj na komputerze wszystkie pobrane poprawki dla systemu Windows oraz skorzystaj z narzędzia firmy ESET do usuwania Confickera, a następnie ponownie uruchom komputer.
6. Podłącz do sieci swój komputer.
7. Zaktualizuj swoje rozwiązanie antywirusowe i sprawdź za jego pomocą, czy komputer nie jest zainfekowany innymi zagrożeniami.
 


wirus-strzykawka


  

  C 2008 X-COM eminent.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szkolenia współfinansowane z Unii Europejskiej | Bezpieczeństwo On-line | Audyty Legalności i Bezpieczeństwa IT | Rabat na start z Asseco WAPRO